Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 300266.03 kilometrów w tym 5058.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.77 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
73.91 km 0.00 km teren
04:03 h 18.25 km/h:
Maks. pr.:54.20 km/h
Temperatura:33.0
Podjazdy: m

Magyarvarja II - Zempleńskie podjazdy

Sobota, 9 lipca 2011 | Komentarze 0

Budzik dzwoni o 7, wypieprzam go w trawę, "mamo, przecież są wakacjeeee!!". Zbieramy się powoli, wyjeżdżamy dopiero około 10.30 . To był trochę błąd - była regeneracja ale z drugiej strony jest już fatalnie gorąco.
nocna pajęcyzna utkana na wiacie nad Telkibanyą
nocna pajęcyzna utkana na wiacie nad Telkibanyą © wojtekjg
zwyczajowe miejsce biwakowania - wiata koło sztolni nad Telkibanyą
zwyczajowe miejsce biwakowania - wiata koło sztolni nad Telkibanyą © wojtekjg
Zjeżdżamy do Bózsvy i mykamy w stronę Nyiri. Tutaj zaczynają się schody - podjazdy są krótkie ale dość strome, na dodatek w pełnym słońcu przy temperaturach dochodzących do 36 st.C. Przejeżdżamy przez Füzérkolmós i wjeżdżamy do wioseczki Füzér, nad którą góruje wspaniały Füzéri vár na andezytowym wzgórzu.
gorące zjazdy pod Górami Zemplińskimi
gorące zjazdy pod Górami Zemplińskimi © wojtekjg
słoneczniki pod Górami Zemplińskimi
słoneczniki pod Górami Zemplińskimi © wojtekjg
spore pola słoneczników
spore pola słoneczników © wojtekjg
pierwsze krótkie ale strome podjazdy
pierwsze krótkie ale strome podjazdy © wojtekjg
jazda pod Füzérvar
jazda pod Füzérvar © wojtekjg

Fuzeri var © wojtekjg

Zjeżdżamy i podjeżdżamy do Hollóházy, trafiamy na promocję porcelany w fabryce spoglądamy na muzeum wyrobów porcelanowych. Potem podjazd na wzgórze Hálisten-tető, na około 480m npm po czem zjeżdżamy do Kékedu niesamowicie stromą drogą.

huta szkła w Hollóházie
huta szkła w Hollóházie © wojtekjg
nad Hollóházą
nad Hollóházą © wojtekjg
zjazd do Kekedu
zjazd do Kekedu © wojtekjg
Zjazd jest super, prawie 4km. Za Kékedem kolejne hopki w końcu Gönc, potem Göncruszka (i lody i zakupy), Vilmany, studnie z chłodzącą wodą i zatrzymujemy się na drodze z widokiem na Boldogkő vára - świetny zamek na podłużnej skale.

pół-harmonijna zabudowa Gönca
pół-harmonijna zabudowa Gönca © wojtekjg
szczęśliwie przy drogach znaleźć można wodopoje z zimną wodą
szczęśliwie przy drogach znaleźć można wodopoje z zimną wodą © wojtekjg
Boldogkőváralja
Boldogkőváralja © wojtekjg
Boldogkőváralja w tle
Boldogkőváralja w tle © wojtekjg

Nie zjeżdżamy do wsi, wracamy zjazdem na Korlát i podjeżdżamy do miasteczka Fony. Jak zwykle ochłodzenie w źródle w centrum miasteczka, woda jest wspaniała, bierzemy jeszcze kilka litrów na biwak. Jak zwykle w okolicy krążą stada paziów żeglarzy.

jedno z ładniejszych miasteczek zatopionych w Górach Zemplińskich - Fony
jedno z ładniejszych miasteczek zatopionych w Górach Zemplińskich - Fony © wojtekjg
wodopój w Fony
wodopój w Fony © wojtekjg
na pęczki latają pazie żeglarze
na pęczki latają pazie żeglarze © wojtekjg

Do biwaku mamy jeszcze 3-kilometrowy, stromy podjazd.
Biwaczek w trzęsącej się wiacie w widokiem na ostatni dziś zamek - Regéci vár

Regeci var © wojtekjg
szachownice na podwieczornym żarełku
szachownice na podwieczornym żarełku © wojtekjg
dzisiejszy biwak w rozlatującej się wiacie
dzisiejszy biwak w rozlatującej się wiacie © wojtekjg
gotowanko węglowodanów
gotowanko węglowodanów © wojtekjg
kraśniki na podwieczornym bzykanku
kraśniki na podwieczornym bzykanku © wojtekjg
i górę Gergely-hegy. Deski drążą jakieś larwy kózek, wszędzie łażą duże czarne mrówki, ale latają też motyle, wieje więc robi się chłodno. Dzień skończyliśmy chwilę po 17.
Potem pichcenie, spanie, spacery, kolejne pichcenia, picie i picie i picie i spanie.

Jedzenie na biwaku © wojtekjg
Regeci var późnym wieczorem
Regeci var późnym wieczorem © wojtekjg
kolejne, wieczorne ładowanie węglowodanów
kolejne, wieczorne ładowanie węglowodanów © wojtekjg


Kurde - obtarła mnie wczoraj wkładka na udzie, trochę daje mi się to we znaki. Na szczęście, mimo sporego słońca - nie mamy poparzeń.

<<<DZIEŃ POPRZEDNI                                                                                                          DZIEŃ OSTATNI>>>>>>>>>




Dane wyjazdu:
226.00 km 0.00 km teren
10:53 h 20.77 km/h:
Maks. pr.:56.80 km/h
Temperatura:29.0
Podjazdy: m

Magyarvarja I - Słowacka Masakra Wiatrem i Słońcem

Piątek, 8 lipca 2011 | Komentarze 0

Rozgoryczeni opóźnieniem wyjazdu w Alpy zadowalamy się mniejszymi górkami. Poza tym - dawno nie jeździliśmy z pełnymi sakwami, warto przetestować część sprzętu czy już się nie rozlatuje, czy lemondka dobrze leży i czy Arek dalej je tyle samo co kiedyś.
Wyjeżdżamy około 6.15 z Gorlic. I od razu pod wiatr. Ale nie pod taki se wiaterek - mocny przeciwny o sile około 25kmh, z podmuchami powyżej 30kmh. Stopuje to nas niezmiernie, dawno tak nie kląłem podczas dojazdu pod Przełęcz Małastowską. Sądziliśmy, że zmieni się to trochę za masywem Magury. Nic z tego. Wiatr, mocny wiatr na północ, towarzyszy nam przez cały dzień.

klasyczny krowi zator w Koniecznej
klasyczny krowi zator w Koniecznej © wojtekjg

Na Słowacji przez chwilę jest fajnie (do Zborova),
w stronę Stebnickej Magury © wojtekjg
pofalowana droga na Nizną Poliankę
pofalowana droga na Nizną Poliankę © wojtekjg

potem masakracja do Svidnika, za Svidnikiem i w końcu Domaša - jest godzina 12, woda jest brudna po deszczach, nie da się ochłodzić.
Vel'ka Domasa © wojtekjg
łyk orzeźwiającej wody w cieniu gęstego lasu - czuć podmuch gorących Węgier
łyk orzeźwiającej wody w cieniu gęstego lasu - czuć podmuch gorących Węgier © wojtekjg
spoooore pola pod Slaneckimy vrchami
spoooore pola pod Slaneckimy vrchami © wojtekjg
długa prosta z Oborina w stronę Cernej Hory
długa prosta z Oborina w stronę Cernej Hory © wojtekjg
z drogi widać już górki węgierskie
z drogi widać już górki węgierskie © wojtekjg

Kolejne podjazdy i zjazdy w stronę Vranova i tym razem decydujemy się ominąć i Vranov i Trebišov. Skrecamy na Humenne a potem na Throvište przy okazji spoglądając na Brekov hrad. Dalej wieje, mocno. Na dodatek widzimy dwie burze na horyzoncie - jedną idącą z północy i drugą nad Slaneckimy Górami. Wyjeżdżając na prostą w stronę Vel'aty lekko kropi ale szybko przechodzi. na koniec hopki w stronę granicy i na przejściu jesteśmy chwilę po 17 godzinie.

Granica SK-HUN © wojtekjg
zagraniczny asfalt po zachodzie słońca, prowadzący na biwak
zagraniczny asfalt po zachodzie słońca, prowadzący na biwak © wojtekjg

Małe zakupy w Sátoraljújhely i jedziemy ścieżką rowerową w stronę Bózsvy (z małym podjazdem w bok na Filkeházę), a stamtąd na mój ulubiony biwak z wiatą pod sztolniami. Kończymy jazdę przed 21.

wieczorno-nocne przypiekanie przy ogniu
wieczorno-nocne przypiekanie przy ogniu © wojtekjg

Czasu dojazdu do granicy nie poprawiłem. Więcej chyba nie wybiorę tej trasy, mimo objazdu dużych miast, chyba lepiej nie krążyć. Już wiem czemu Chris Lieto zakłada na jazdę przewiewne rękawki na przedramiona - spocone ręce strasznie ślizgają się na podpórkach lemondki.
Wyrąbaliśmy się dość mocno dziś, przez pół nocy popijamy po trochu herbatę i pepsi. Siadam sobie też pod sztolnią skąd zawsze fajnie wieje chłodem :)

                                                                                                                       DZIEŃ KOLEJNY>>>>>>>>>



Dane wyjazdu:
108.10 km 0.00 km teren
03:47 h 28.57 km/h:
Maks. pr.:65.30 km/h
Temperatura:27.0
Podjazdy: m

Jest słońce!!

Czwartek, 7 lipca 2011 | Komentarze 0

I jest też niestety wiatr.
Trasa znana i lubiana: Gorlice-Grybów-Ptaszkowa-Kamionka-Sącz-Nawojowa-Krzyżówka-Berest-Wawrzka-Ropa-Gorlice.
Na początek chcąc ominąć korki w Gorlicach wpadamy na zamkniętą drogą przez rynek - nadrabiamy ponad 3km poruszając się wraz z ruchem ulicznym czyli 100m na 15 minut.(Oczywiście średnia spada :)). Ciągniemy z Arkiem na zmianach w przeciwnym wietrze na Ropską,
za Szymbarkiem © wojtekjg

Podjazd na Ropską Górę © wojtekjg

Ropska © wojtekjg

zjazdy do Grybowa nie zachwycają,
Grybów © wojtekjg

na Ptaszkową jest jeszcze gorzej, podmuchy wiaterku mają na oko 25-30km/h. Rozpędzamy się w dolinie Kamionki, w Sączu gonimy autobus i na szczęście odcinek do Krzyżówki jedziemy ze średnią około 29kmh i tylno-bocznym wiatrem.
W stronę Krzyżówki © wojtekjg

Zjazdy pod wiatr więc nie szalejemy na zakrętach, dociskamy dopiero niżej. Podjazd pod Wawrzkę wchodzi nawet szybko, słońce dopieka, wiatr zawiewa.
Pieniny Gorlickie z Wawrzki © wojtekjg

koniec podjazdu w Wawrzce © wojtekjg

Za Ropą dociskam z bocznym podmuchem, zapylamy 45kmh do Gorlic. W Mieście oczywiście korek.
Fatalny dzień na szybszą jazdę, na turystykę - super. tylko z 25km z wiatrem, reszta pod lub z bocznym. Wróciliśmy nieźle zmasakrowani.
Spaliłem 79g tłuszczyku.

Dane wyjazdu:
14.10 km 0.00 km teren
00:27 h 31.33 km/h:
Maks. pr.:53.10 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Krótko i na tlenie

Wtorek, 5 lipca 2011 | Komentarze 6

Raz, RAZ przyłożyłem do pieca bo była górka.
Tłuszcz - 2,5g.
Kategoria sam, [ 0-50km ]


Dane wyjazdu:
30.90 km 0.00 km teren
00:57 h 32.53 km/h:
Maks. pr.:53.30 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy: m

Płasko-niepłasko z rana

Poniedziałek, 4 lipca 2011 | Komentarze 4

Remont kawałka obwodnicy krzyżuje plany kółek, po 1,5 raza skręcam na pagórki Krygu i Kobylanki. Powrót pod mocny wiatr. I korki w mieście.
Zostawiam na rowerze 3,9g tłuszczu.
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
62.40 km 0.00 km teren
02:01 h 30.94 km/h:
Maks. pr.:72.80 km/h
Temperatura:16.0
Podjazdy: m

Trening w "grupie"

Niedziela, 3 lipca 2011 | Komentarze 0

Miało nawalić ludzi i co? I przyjechał tylko Rafał. Ciągniemy we dwóch pod niemiłosierny wiatr na Przełęcz Małastowską (10:28), potem rezygnujemy z dłuższego przejazdu i po zjeździe do Gładyszowa i Zdyni skręcamy na Uście. Zaczyna wiać w plecy i w bok więc nakręcamy- wskazówka rzadko schodzi poniżej 42kmh. Hpki nad Jeziorem wchodzą ładnie, zjazdy nie są wybitnie szybkie, podjazd w Łosiu na spokojnie i od Bielanki ogień do domu bo zaczyna kropić. Kończymy na mokrym asfalcie.
Spalam 26,5g tłuszczyku.
Początek podjazdu na Przełęcz Małastowską © wojtekjg
Kategoria [ 50-100km ]


Dane wyjazdu:
66.20 km 0.00 km teren
02:12 h 30.09 km/h:
Maks. pr.:59.30 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy: m

pogórzańsko

Sobota, 2 lipca 2011 | Komentarze 2

Szybszy trening przez wzgórza: Biecz-Swoszowa-Ołpiny-Rzepiennik Strzyżewski-Turza-Moszczenica-Kwiatonowice-Zagórzany-Gorlice.
Do Biecza wysokie tempo, avs powyżej 34kmh z bocznym wiatrem
(zaczynam się nad tymi wysokimi średnimi zastanawiać poważnie, i albo: zepsuł mi się licznik, albo ktoś podmienił mi koła na lepiej toczące się, dopuszczam jeszcze możliwość zwiększenia formy ale jako ostateczność),
potem skręt i jazda pod wiatr, średniej nie dało się już utrzymać. Do tego doszło kilka podjazdów i deszczyk. Końcówka to kilka przyspieszeń przy jeździe na zmianach.
Spalono 38,7g tłuszczu.
Obwodnica Biecza © wojtekjg

pod kościołem w Rzepienniku Strzyżewskim © wojtekjg

Trasa Wyścigu Solidarności © wojtekjg

Podjazd do Turzy © wojtekjg

Autofoto z pasożytem na kole :P © wojtekjg


Dane wyjazdu:
22.50 km 0.00 km teren
00:42 h 32.14 km/h:
Maks. pr.:52.10 km/h
Temperatura:15.0
Podjazdy: m

Po płaskiemu

Piątek, 1 lipca 2011 | Komentarze 0

Kilka kółek w okolicach obwodnicy (z Arkiem), z "wiaterkiem" bocznym i mocniejszym przeciwnym na końcowym odcinku.
Średnia treningu: 34.2km/h, spaliłem jakieś 0.7g tłuszczu.
+ rozjazd przez miasto i powrót terenową stromizną pod garaż.

Dane wyjazdu:
18.90 km 0.00 km teren
00:40 h 28.35 km/h:
Maks. pr.:52.60 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Dookoła Gorlic

Poniedziałek, 27 czerwca 2011 | Komentarze 0

Jakaś obwodnica z wiatrem i pod wiatr, jakaś góreczka dość stroma i spokojny powrót. Arek szaleje na szosówce tak, że ledwo go doganiam.

Dane wyjazdu:
71.00 km 0.00 km teren
01:53 h 37.70 km/h:
Maks. pr.:52.50 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

A Wy - cośta robili w długi łikend?

Niedziela, 26 czerwca 2011 | Komentarze 4

Kryterium Szosowe w Nowych Sączu.
ZUPEŁNIE nie mój typ ścigania, trasa płaska, z małym garbem pośrodku i dwoma ciasnymi zakrętami 180st. na końcach. W jedną stronę z mocnym wiatrem, w drugą - w stronę mety - pod wiatr.
Start o 12. Oczywiście tempo skacze już za startem ostrym, jeden wyskakuje za samochodem sędziów (ucieka jeszcze ze 3 razy-bez wymiernego rezultatu). na 2 i 3 okrążeniu widzę jakieś luki więc skaczę do przodu, zazwyczaj pod wiatr, za drugim razem grupa dopada mnie 300m przed linią mety. Ale jest spoko, jestem rozgrzany. Zjeżdżam sobie na koniec peletonu odpocząć, jadę tam razem z Liderem-Sebą i Saintem z Bikeholików. Krzysiek czasem wchodził w lukę po lewej i nawet nie skacząc wyjeżdżał do przodu, siedziałem mu na kole, raz udało się nawet ładnie go przysiąść z Sebą, ale atak się skończył dość szybko.
Od połowy wyścigu ciągnie Czaja, oczywiście nie ma szans na jakąkolwiek kontrolę innych teamów. Zresztą - nikt inny nie jest zgrany.
Po kolejnym skoku, po szóstym lub siódmym okrążeniu, znów czekam na końcówkę peletonu i niestety się nie łapię - mały problem z przerzutką, chwilowa słabość i grupa odjeżdża pod wiatr około 30m. Nie mam szans dogonić. Od tej pory 4 okrążenia jadę sam, dopóki nie zespalam się znów z peletonem. Jeszcze raz mykam po lewej zupełnie nie kontrowany z peletonu na 5 okrążeń do końca, dopadam Sokoła tarnowskiego ale chłop miał chyba łabędzi śpiew, bo po mojej zachęcie do jazdy nawet nie siada na koło, to i ja odpuszczam, przecież kółka sam nie zrobię, żeby dobiec peleton :).

Około 3 okrążenia do końca Damian atakuje na górce, Seba podskakuje do niego, widzę to z połowy peletonu więc śmigam na czoło i robię kilka esek chcąc zwolnić pociąg. Niestety zaraz leci kontra po mojej lewej. Od tego momentu siedzę już na końcu, wyścig jest już rozegrany, Czaja kontrolował wszystko i poszła ucieczka pod ich kontrolą. Na finiszu trzymam się z tyłu, szkoda sobie szarpać nerwów i narażać się na rozpieprzenie na kresce, i tak kilka razy gul mi wyskoczył szczególnie na zakrętach, gdy cięgle podjeżdżał mi jeden starszy z Czaji... zresztą - jakby tak rozpamiętywać - podjeżdżał mi też na prostych, blokując mnie skutecznie kilka razy. Robię pod koniec stracone okrążenie w ramach rozjazdu, podciągam 70-latka z M4 pod metę.
Jak pisałem - nie mój typ ścigania (właściwie - chyba nie jestem typem ściganta:)), zbyt płasko, nerwowo, wolałbym się z początku zabrać z kimś i nawet być skasowanym przed końcem niż jechać w grupce. Plus problem techniczny, który właściwie spowodował uplasowanie się na pięknym 48. miejscu (26. w mojej kategorii wiekowej).





Nie ma kogo ścigać więc pozuję tankując...

Za sukces uważam to, że się nie wypieprzyłem na trasie :))