Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj19 - 13
- 2026, Kwiecień34 - 2
- 2026, Marzec29 - 7
- 2026, Luty15 - 4
- 2026, Styczeń21 - 1
- 2025, Grudzień13 - 1
- 2025, Listopad18 - 1
- 2025, Październik19 - 1
- 2025, Wrzesień26 - 3
- 2025, Sierpień35 - 2
- 2025, Lipiec29 - 4
- 2025, Czerwiec44 - 1
- 2025, Maj36 - 2
- 2025, Kwiecień39 - 2
- 2025, Marzec30 - 1
- 2025, Luty23 - 11
- 2025, Styczeń27 - 10
- 2024, Grudzień23 - 4
- 2024, Listopad19 - 2
- 2024, Październik21 - 0
- 2024, Wrzesień26 - 5
- 2024, Sierpień25 - 13
- 2024, Lipiec32 - 9
- 2024, Czerwiec35 - 13
- 2024, Maj39 - 25
- 2024, Kwiecień31 - 12
- 2024, Marzec28 - 4
- 2024, Luty20 - 9
- 2024, Styczeń16 - 17
- 2023, Grudzień19 - 3
- 2023, Listopad21 - 2
- 2023, Październik32 - 1
- 2023, Wrzesień36 - 8
- 2023, Sierpień39 - 2
- 2023, Lipiec43 - 19
- 2023, Czerwiec38 - 8
- 2023, Maj33 - 0
- 2023, Kwiecień32 - 4
- 2023, Marzec29 - 11
- 2023, Luty21 - 8
- 2023, Styczeń22 - 9
- 2022, Grudzień22 - 5
- 2022, Listopad28 - 3
- 2022, Październik35 - 2
- 2022, Wrzesień32 - 3
- 2022, Sierpień42 - 1
- 2022, Lipiec40 - 9
- 2022, Czerwiec33 - 0
- 2022, Maj47 - 7
- 2022, Kwiecień25 - 1
- 2022, Marzec27 - 0
- 2022, Luty29 - 7
- 2022, Styczeń28 - 5
- 2021, Grudzień23 - 0
- 2021, Listopad19 - 0
- 2021, Październik32 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 4
- 2021, Sierpień28 - 0
- 2021, Lipiec42 - 1
- 2021, Czerwiec39 - 5
- 2021, Maj35 - 0
- 2021, Kwiecień24 - 1
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty15 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień22 - 3
- 2020, Listopad27 - 5
- 2020, Październik33 - 0
- 2020, Wrzesień30 - 2
- 2020, Sierpień38 - 9
- 2020, Lipiec34 - 0
- 2020, Czerwiec43 - 11
- 2020, Maj40 - 1
- 2020, Kwiecień21 - 2
- 2020, Marzec25 - 6
- 2020, Luty17 - 5
- 2020, Styczeń20 - 8
- 2019, Grudzień14 - 3
- 2019, Listopad10 - 5
- 2019, Październik16 - 3
- 2019, Wrzesień19 - 8
- 2019, Sierpień27 - 13
- 2019, Lipiec31 - 10
- 2019, Czerwiec35 - 12
- 2019, Maj21 - 6
- 2019, Kwiecień28 - 0
- 2019, Marzec25 - 10
- 2019, Luty15 - 2
- 2019, Styczeń8 - 4
- 2018, Grudzień11 - 2
- 2018, Listopad20 - 2
- 2018, Październik24 - 9
- 2018, Wrzesień29 - 8
- 2018, Sierpień31 - 19
- 2018, Lipiec20 - 9
- 2018, Czerwiec21 - 20
- 2018, Maj39 - 11
- 2018, Kwiecień27 - 22
- 2018, Marzec24 - 9
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń10 - 0
- 2017, Grudzień17 - 0
- 2017, Listopad13 - 3
- 2017, Październik17 - 8
- 2017, Wrzesień16 - 3
- 2017, Sierpień24 - 4
- 2017, Lipiec30 - 8
- 2017, Czerwiec33 - 18
- 2017, Maj31 - 3
- 2017, Kwiecień24 - 4
- 2017, Marzec28 - 0
- 2017, Luty12 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień12 - 1
- 2016, Listopad19 - 8
- 2016, Październik10 - 0
- 2016, Wrzesień22 - 0
- 2016, Sierpień23 - 2
- 2016, Lipiec25 - 10
- 2016, Czerwiec26 - 33
- 2016, Maj30 - 5
- 2016, Kwiecień18 - 12
- 2016, Marzec30 - 20
- 2016, Luty16 - 1
- 2016, Styczeń6 - 0
- 2015, Grudzień29 - 12
- 2015, Listopad8 - 0
- 2015, Październik19 - 10
- 2015, Wrzesień28 - 2
- 2015, Sierpień22 - 8
- 2015, Lipiec24 - 17
- 2015, Czerwiec31 - 18
- 2015, Maj31 - 2
- 2015, Kwiecień26 - 33
- 2015, Marzec17 - 7
- 2015, Luty12 - 16
- 2015, Styczeń3 - 7
- 2014, Grudzień7 - 0
- 2014, Listopad11 - 7
- 2014, Październik15 - 11
- 2014, Wrzesień20 - 1
- 2014, Sierpień17 - 6
- 2014, Lipiec19 - 38
- 2014, Czerwiec25 - 19
- 2014, Maj21 - 18
- 2014, Kwiecień25 - 23
- 2014, Marzec25 - 39
- 2014, Luty14 - 38
- 2014, Styczeń5 - 7
- 2013, Grudzień12 - 2
- 2013, Listopad12 - 10
- 2013, Październik18 - 22
- 2013, Wrzesień18 - 24
- 2013, Sierpień25 - 84
- 2013, Lipiec29 - 75
- 2013, Czerwiec27 - 82
- 2013, Maj30 - 42
- 2013, Kwiecień24 - 64
- 2013, Marzec7 - 24
- 2013, Luty2 - 7
- 2013, Styczeń1 - 6
- 2012, Grudzień6 - 30
- 2012, Listopad6 - 35
- 2012, Październik7 - 29
- 2012, Wrzesień23 - 72
- 2012, Sierpień25 - 80
- 2012, Lipiec31 - 95
- 2012, Czerwiec24 - 78
- 2012, Maj29 - 149
- 2012, Kwiecień29 - 51
- 2012, Marzec31 - 173
- 2012, Luty4 - 35
- 2012, Styczeń10 - 45
- 2011, Grudzień18 - 28
- 2011, Listopad19 - 28
- 2011, Październik24 - 25
- 2011, Wrzesień28 - 10
- 2011, Sierpień25 - 34
- 2011, Lipiec23 - 42
- 2011, Czerwiec20 - 37
- 2011, Maj31 - 46
- 2011, Kwiecień21 - 10
- 2011, Marzec6 - 7
Wpisy archiwalne w kategorii
ściganie
| Dystans całkowity: | 25741.48 km (w terenie 248.50 km; 0.97%) |
| Czas w ruchu: | 907:52 |
| Średnia prędkość: | 28.31 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 86.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 245828 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 192 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 170 (88 %) |
| Suma kalorii: | 27804 kcal |
| Liczba aktywności: | 145 |
| Średnio na aktywność: | 177.53 km i 6h 18m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
11.30 km
0.00 km teren
00:17 h
39.88 km/h:
Maks. pr.:53.78 km/h
Temperatura:13.0
Podjazdy: 27 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Mistrzostwa Małopolski w indywidualnej jeździe na czas - Dwory 2013
Środa, 26 czerwca 2013 | Komentarze 8
Nie dość, że od rana zjadłem tylko drożdżówę i dwa batoniki, popijając to colą, to jeszcze rozgrzewkę robię dość skąpą - za Las i z powrotem. Wieje dość mocno, trasa jest krótka jak dla mnie (niby 13,2km, a licznik pokazuje nam mniej), poza tym są dwie nawrotki na "objechanie sędziego" na wąskiej lub zapiaszczonej drodze. Start pod wiatr, akurat się mocniej zerwał, lekka hopa i do nawrotki lekko pod górę. Nie udaje się trzymać 38km/h. Spojrzenie na rywali, szybkie obliczenie i jasne jest, że i Krzysiek Kępa i Mirek Bieniasz nadrobili do mnie czas. Z bólem rozpęd za nawrotką, bo trzeba było zwolnić prawie do zera, techniczny zakręt 90* w prawo i dłuuuuga prosta. Strasznie szybko to leci, już gwizdek sędziego i kolejna nawrotka, z wyjazdem na piach pobocza. I znów wejście w obroty. O mało nie przestrzeliwuję osi jezdni (przekroczenie=dyskwalifikacja) przed grodzią wodną. I napieram. Znów hopka, ostry zakręt, który aż się prosi o zjechanie na lewą stronę jezdni, mini-w-dół i wjeżdżam w pofałdowany asfalt. I łamię do końca nadpęknięty lewy podłokietnik. Jeszcze zakręt w lewo - albo zwolnienie, albo wpieprzenie się w pachołki na środku jezdni, albo wylot w pejzaż - udaje się wyjść z niego na prędkości. Sprint do mety.Nieoczekiwanie - z czasem 16min40sek wygrałem kategorię, łapię Mistrzostwo Małopolski w kategorii Masters I.
CLIMB: avg-1%, max-3%
Kategoria [ 0-50km ], ściganie
Dane wyjazdu:
71.10 km
0.00 km teren
01:46 h
40.25 km/h:
Maks. pr.:58.76 km/h
Temperatura:31.0
Podjazdy:301 m
Rower:Błękitna Błyskawica
X Kryterium Uliczne w Nju Sączu
Niedziela, 16 czerwca 2013 | Komentarze 5
Start w samo południe. Przeszło pięćdziesiąt chłopa i ze 3 dziewczyny. Prosta od Maca do Reala pod lekki wiatr i z bocznym, prosta do mety z wiatrem lekko w plecy od okolicy górki. 17 okrążeń do zrobienia, każde po około 4,2km.Pierwsze kółko spokojnie. Na drugim spieprzamy z Arkiem i Łukaszem (z Lampre ;)). Robimy dwa kółka i dajemy sobie spokój, peleton goni. Jadę na koniec i odpoczywam trochę, potem coś tam spawam, Arek spawa niechcący mnie ;) Potem nic i nic, przed zakrętem koło Reala mówię Sebie (siedząc z tyłu peletonu), że coś jest za spokojnie i pewnie pójdzie bomba za zakrętem. Wyszedłem sobie na początek i za zakrętem znów lekko odstajemy z Arkiem, nie wiem nawet kiedy. Wracamy do grupy, prowadząc chwilę peleton. Tak fajnie się zrobiło, mówię Arkowi szeptem "zwolnij trochę.." i spieprzam. Z kilkoma osobami na kole. Miał to być taki skok ale zaczęło się kręcić i odjechaliśmy w 7 osób. Współpraca układała się super, 12 okrążeń do końca. Robimy szybkie zmiany wachlarzowo, wszyscy pracują zgodnie, powiększamy przewagę nad peletonem, dzielimy się wodą łapaną w locie koło Maca. W peletonie Arek i Seba spawają wszystkie ucieczki i nie dają gonić sprawnie, zresztą - nie zawiązała się tam żadna sensowna pogoń ;) 5 okrążeń do końca łykam żela. Niestety łapiemy też masterów na dublach, jeden wjeżdża pod koła koledze Łukaszowi W. i szlifują. Jedziemy w szóstkę. Pod wiatr jest ciężkawo, szczególnie po zjeździe z górki, z wiatrem prowadzi mi się świetnie, powiększamy przewagę. Na 4 do końca już wiemy, że nie dojdą nas. Proponuję Beatce (tak, jedzie w uciecze :)) zwianie pod koniec, a ona na to, że jedzie na jednej nodze.. kurde, chciałbym tak na jednej nodze jechać ;) Ostatnie łyki herbaty z bidonu i idzie w trawnik. Nie ma czarowania w grupie do ostatniej prostej, ciągle wszyscy dają zmiany. Akurat trafia na mnie na koniec, przed zakrętem. Za zakręt wychodzę pierwszy, próbuję zrzucić towarzystwo, nie udaje się. Ciągnę więc, wiem, że nikt nie wyjdzie na zmianę. Jeszcze jedna próba przyspieszenia, nie udaje się zrzucić balastu. 300m do kreski chłopaki, i Beata, zaczynają sprint, udaje mi się wejść na 3 pozycję, przed kreską spadam na 4.
Fajnie było :) W końcu pojechaliśmy jak zespół, chłopaki świetnie grali w peletonie. Potem okazało się, że dwóch w ucieczce było z Krakusa, to by tłumaczyło ich niechęć do organizacji (ale ponoć próbowali kasować). Fajnie ułożyła się praca w grupce. Sebastian kasując chłopaka z Krakusa na dwa okrążenia przed metą wyskoczył na 8 pozycję Open :) Arek finiszował bezpiecznie w peletonie. Ja 4open1kat(M1).
CLIMB: avg-1%, max-2%

Radość przed© wojtekjg

Rozgrzewka i popijanie© wojtekjg

"To co, Beata, spieprzamy na drugim okrążeniu?" :P© wojtekjg

Mistrz drugiego planu ;)© wojtekjg

Koniec peletonu rozciąga się jak harmonijka© wojtekjg

Pierwsza dłuższa ucieczka: "eee tam, nie ma sensu, gonią"© wojtekjg

Precyzja na zakręcie ;)© wojtekjg

Pit stop w locie© wojtekjg

Arek obczaja kogo skasować ;)© wojtekjg

Finisz Sebastiana© wojtekjg
Kategoria [ 50-100km ], ściganie
Dane wyjazdu:
18.12 km
0.00 km teren
00:35 h
31.06 km/h:
Maks. pr.:73.45 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy:409 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Podhale Tour 2013 - 2°tappa
Niedziela, 2 czerwca 2013 | Komentarze 2
Jakiś sezon snejków...Przestało lać akurat na start, pierwsze 100m na mokrym, potem suchutko. Chyba przeoczyłem obwieszczenie regulaminu o zmianie kolejności - pierwsi startują pierwsi w generalce. Nie tak to planowałem, a dodając do tego wczorajszy bieg 'górski' nie jest fajnie ;) Już około 1,5km przed szczytem w Bielance dogania mnie Piotrek B. (co jasno pokazuje, że ostatnia moja dyspozycja to był 'wypadek przy pracy'). Chwilę go gonię, w Pieniążkowicach jest małym punkcikiem, ale na ściance podjazdu widzę go już za zakrętem. I tam przysiadam zamiast gonić, próbuję nadrobić karkołomnym zjazdem. Już, już coś z tego by było, skręcam na Załuczne, tam gdzie zazwyczaj jest dywanik teraz nie ma nic, i wbijam się zbyt agresywnie w betonową rynienkę. Dziura z tyłu, koniec ścigania. Koniec też dobrego wyniku w generalce, za etap biorę DNF i mam prawie godzinę straty do pierwszego w kategorii ;) Karma ;)
CLIMB: avg-4%, max-16%
Kategoria [ 0-50km ], ściganie
Dane wyjazdu:
41.90 km
0.00 km teren
01:10 h
35.91 km/h:
Maks. pr.:79.02 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy:694 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Podhale Tour 2013 - 1°tappa
Niedziela, 26 maja 2013 | Komentarze 3
Nosz kurde, rozgrzać się sensownie nie można bo prawie od przyjazdu leje...Szczęśliwie wychodzi lekkie słońce na strat i tylko około kilometra jadę po mokrym asfalcie.Start taki sobie, bez rozgrzewki ciężko wejść w obroty. Wysusza mnie przez pierwsze 10km, bo trochę wieje. Przed górkami licznik gada mi, że 40km/h to poniżej średniej. Górki znam z zeszłego roku ale 'odpoczywam' na pierwszej, bez spięcia. Chłopaki obok prowadzą. Zjazdy masakryczne, nie da się rozpędzić przez piachy i jadących wolno z przodu. Druga to podjazd na Załuczne 'przez dywanik' i ściana pod 20% (niektórym Garminy pokazały i 24 procenty, ponoć chodziło o nachylenie :P ). Spojrzenie w tył i czarny kask ałero Piotrka Sz. powoduje, że aż staję na pedały. Piotrek bierze mnie na tym podjeździe i próbuje zrzucić (jadę przepisowe kilka rowerów za nim, lub koło niego, drugą stroną ulicy) z ogona. Trzymam się dziarsko przez zjazdy i część interwałowego odcinka dopóki jeden z zawodników nie przyblokowuje mnie na zjeździe, kolejny na zakręcie, a potem samochód policyjny i cywilny na kolejnych zjeździe i zakręcie. Koniec znów pod wiatr, choć miało być już dobrze.
Generalnie - forma startowa podobnie jak w zeszłym roku, progresu nie ma (6 Open, 1katM2).
Impreza jak zawsze miła, kiełbasa z keczupem była, mały niesmak spowodowała tylko sprawa potraktowania przez orgów Rafała Szmytki...
CLIMB: avg-5%, max-19%
Kategoria [ 0-50km ], ściganie
Dane wyjazdu:
16.10 km
0.00 km teren
00:21 h
46.00 km/h:
Maks. pr.:61.00 km/h
Temperatura:7.0
Podjazdy: 76 m
Rower:Błękitna Bestyjka
Jarna 2013
Sobota, 25 maja 2013 | Komentarze 0
Fajnie było, przyszło nawet przejaśnienie na start, ale po zjeździe złapałem snejka z tyłu i wróciłem do Smokovca. Wyspałem się, zjadłem obiad, wypiłem słowacką pepsi... ;) Kategoria ściganie
Dane wyjazdu:
543.38 km
0.00 km teren
17:34 h
30.93 km/h:
Maks. pr.:77.26 km/h
Temperatura:
Podjazdy:4372 m
Rower:Błękitna Błyskawica
I Rajd Wyszehradzki
Piątek, 17 maja 2013 | Komentarze 10
Iiii znów nie wygrałem.. ;) To powoli staje się tradycją. Mocno do 250km, potem kryzys z braku Pepsi i podjazdy (i zjazdy) po mega-dziurach. Końcówka mocna i z szukaniem drogi. Przynajmniej się opaliłem ;)CLIMB: avg-3%, max-16%
Kategoria [300-1500km :)], ściganie
Dane wyjazdu:
62.85 km
0.00 km teren
02:00 h
31.43 km/h:
Maks. pr.:77.00 km/h
Temperatura:19.0
Podjazdy:911 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Kolejny Klasyk Beskidzki
Piątek, 3 maja 2013 | Komentarze 3
No cóż - znów nie wygrałem ;)Zawsze doganiałem peleton po pierwszym podjeździe, dziś coś było nie tak, nie dało się, nawet gdyby grupka współpracowała.
Nogi nie było, mocy nie było, dobrze, że Ewelina dogoniła mnie i zdopingowała do urwania kilku zawodników po drodze na drugiej pętli (a już miałem się wycofać po pierwszej) inaczej dalej jechałbym wycieczkę zatrzymując się na pogaduchy z wszystkimi po kolei...
CLIMB: avg-4%, max-10%
Kategoria [ 50-100km ], ściganie
Dane wyjazdu:
110.78 km
0.00 km teren
02:59 h
37.13 km/h:
Maks. pr.:65.00 km/h
Temperatura:13.0
Podjazdy:857 m
Rower:Błękitna Bestyjka
Dolina Popradu 2012
Sobota, 22 września 2012 | Komentarze 8
Było fantastycznie ;) Straciłem rachubę po 7 czy 8 ucieczce, ile ich było. Ba - jedna nawet poważniejsza, od Milika aż za Muszynę, dzięki chłopakom z drużyny, którzy spowalniali peleton ;) Oczywiście zamknęli mnie na podjeździe pod Krzyżówkę i straciłem kontakt. Próbowaliśmy gonić z Beatką Kalembą (i multum chłopa z Krakusa na ogonie), a potem z wchłoniętym na podjeździe w stronę Boguszy, Rafałem Szmytką, ale nie wyszło, brakło minuty. Właściwie, oprócz mini wyjątków, we trójkę dowieźliśmy grupę do Sącza(reszta albo czaruje się 25km przed metą, albo ma skurcze albo nie chcą odpowiednio ciągnąć). Na koniec rozprowadzam Rafała, puszczam trochę za wcześnie, bo z 300m od kreski, ale wykończenie jest piękne, nikt mu z koła wyjść nie mógł.Wiatry - niesamowite, rzucało mną na boki (przez wysokie stożki), a podczas ucieczek momentami szło się w trupa i wyciągało tylko 40km/h. Nowy żelek o konsystencji pasty do zębów ale nie tak słodki jak PowerBar. Ostatni wyścig na Meridce, która idzie do Arka.

rondo w Starym - przed startem ostrym blog.sowinski.com.pl© wojtekjg

start naszj grupy wiekowej i od razu podkręcanie tempa (blog.sowinski.com.pl)© wojtekjg

Walka na podjeździe na Krzyżówkę blod.sowinski.com.pl© wojtekjg
CLIMB: avg-2%, max-7%
Kategoria [100-200km], ściganie
Dane wyjazdu:
66.93 km
0.00 km teren
02:03 h
32.65 km/h:
Maks. pr.:63.50 km/h
Temperatura:17.0
Podjazdy:1028 m
Rower:Błękitna Bestyjka
Puchar Fiat Lang Team Rzeszów
Sobota, 8 września 2012 | Komentarze 4
Tajest, Górskie Mistrzostwa Polski Mastersów i nowiutkiej kategorii PZKolu - Cyklosport. A nas, amatorów ( i tych co się zrzekli licencji 'natenczas' :P), puścili na jedną rundę z dwurundowej trasy da speców.Wydawać by się mogło, że kolo Rzeszowa nie ma gdzie pojeździć po górach. Rzeczywiście - typowych 'gór-gór', z długimi podjazdami nie ma, są za to typowo pogórzańskie sztajchy - krótkie 15-20% w górę i zaraz taki sam zjazd. Wykres trasy to regularna sinusoida.
Od rana pada, na starcie mam już mokre spodenki, koszulkę i kamizelkę. Asfalty nasiąknięte wodą i wodą z błotem. Po starcie z bruku na odcinku przejazdu honorowego idzie oczywiście ogień, jak to u amatorów - każdy chce od razu pokazać i każdy chce być od razu na przodzie. I za każdym razem wkurwia mnie to niesamowicie... chociaż - tym razem jechałem dla zabawy i nawet nie zastanowiłem się nad tym faktem (przyspieszania) na trasie. Doganiamy peleton przed niewielką zmarszczką, dochodzę go z Rafałem Szmytką i Sebą, ale przed grupą odechciewa mi się jechać. Dopiero jakiś 7dmy kilometr, a ja modlę się o kapcia ;) Trwa to tylko chwilę, dosłownie, zaraz przyspieszam i wchodzę w grupę aż do końca pierwszego podjazdu. Na zjazdach nie szaleję, asfalt jest masakrycznie mokry, a ja czuję jak tylne koło nosi na lewo i prawo. przed zakrętami zwalniam drastycznie. Pierwsza ściana (max 22%) i ludzie prowadzą jak na Gliczarowie. Dopinguje nas Krystian (JMP). Zjazd równie stromy i jakieś nogi wystające z rowu koło roweru. Fajnie. Płasko, górka, zjazd, płasko, górka, zjazd. Pod górę zyskuję, na dół tracę, bo Ci, którzy znają trasę szaleją na zjazdach. Szczególnie dziadki. Ojapier..., siedzi taki za mną na kole, bo podjazd i płasko pod wiatr, na zjeździe mnie bierze i za zakrętem zbiera połamane kolana z asfaltu. Droga schnie po około 30tym km, akurat dogania mnie Seba. Fajnie, mam na kogo jechać, wcześniej próbowałem znaleźć kogoś do współpracy ale okazywało się, że jestem za szybki w górę i na płaskim. Ciągną się za nami goście w strojach Miche, jest lekko pod górę więc rozpędzam pociąg, łykamy ze dwie osoby i gonimy czwórkę przed nami. Na lekkim podjeździe Seba stwierdza 'urywamy ich' i tak też zrobił. Sebastian leci na tych podjazdach tak, że uda mi się palą, dwójka za nami nie miała szans. Dojeżdżamy do czwórki i trzymamy się ich, za hopkę i górkę jest zjazd do Rzeszowa i do mety, możemy dogonić czoło pracując wspólnie. Seba zrywa jeszcze na podjeździe ale jest za szybki dla wszystkich, czeka na końcu na nas. Zaczyna się zjazd lub płaskie - wychodzę na przód. Od końca pętli wiar w twarz i jakieś czarowanie. Kurde - 15km do mety, a tu już się do finiszu gotują... W końcu nie wytrzymuję i wychodzę na prowadzenie, oddaję zmianę za dwa razy, Sebastian mówi mi nawet, żebym nie dawał tak długo, bo nie urwiemy. Ale - tempo spada niesamowicie gdy koledzy prowadzą, szkoda czasu. Ostatecznie - ciągnę do samego końca, raz próbując zerwać ale bezskutecznie, i na ostatniej prostej, lekko pod górkę puszczam Sebastiana z atakiem na kreskę. Objeżdża go tylko jeden gość, ale to tylko i wyłącznie przez bruk na końcu.
Wyścig radosny, jechałem dla czystej zabawy, no i żeby ewentualnie dociągnąć kogoś z naszych w stronę mety. Bo to mi dobrze wychodzi. Zresztą - aktywność i jazda na tym wyścigu pokazuje, że z lekkiego górala staje się nie-ciężkim gościem na płaskie i rozprowadzenie. I nawet mi to odpowiada.
Grupetto pojechało bardzo fajnie zajmując dobre lokaty w kategorii OPEN:
13.Damian Chłanda
17.Sebastian Chłanda
20.Wojciech Gubała
30.Marcin Potępa
41.Arkadiusz Gubała
Arek pechowo walczył z łańcuchem całą trasę, walczył nogami i rękami, a i tak przyjechał w pierwszej połowie stawki. 3 osoby w pierwszej dwudziestce Open - jest dobrze :)
Poziom wysoki, nawet wśród amatorów.

Grupetto na starcie w Rzeszowie© wojtekjg
CLIMB: avg-5%, max-20%
Tłuszczyk: 8,4g
Kategoria [ 50-100km ], ściganie
Dane wyjazdu:
49.39 km
0.00 km teren
01:22 h
36.14 km/h:
Maks. pr.:71.50 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy:726 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Podhale Tour 2012, etapos tres - Spytkowice
Niedziela, 2 września 2012 | Komentarze 8
Jednak ogór, bo dostałem jakiś puchar ;)Noga podawała aż miło, ogień szedł spod kół, odrobiłem straty.
Etap - 2. w M1, generalka 3. w M1, 7 OPEN.
Etap na dochodzenie. Jeszcze przed etapem umówiliśmy się z Markiem Paściakiem (GK Merida Gliwice), że skoro mamy tą samą stratę to trzeba razem popracować. Start mocny, jestem na prowadzeniu, na DK w Spytkowicach daję silnie, ponad progiem. Stwierdziłem, że albo wejdę w obroty albo przynajmniej dociągnę Marka do podjazdów i dam sobie spokój. Przed Rabą mamy już avg42 na zegarku. Bielanka pod wiatr, tempo spada, rzadko puszczam zmianę, bo jestem w rytmie. Łykamy kolejnych zawodników z końca listy startowej (ci z 40minutową i więcej stratą ruszali razem z czołówką, żeby nie opóźniać), ale też doganiamy powoli gości przed nami. Zjazdy i znów płasko gdzie pędzę ciągle powyżej 50km/h. W końcu skręt w prawo w stronę Bukowiny Osiedla i sztywne podjazdy. Marek lekko odpada ale czekam na niego, w końcu jedziemy razem. Za zakrętami migają nam dwaj zawodnicy jadący przed nami w OPEN. Za zjazdem zaczyna się interwałowy odcinek przez Podsarnie i Podwilk, robimy kilka zmian, gdy czuję, że zwalniamy sam wychodzę podkręcając tempo. Na zakręcie w prawo na krajówkę już wiemy, że dwójkę dojdziemy, udaje się na mini podjeździe. Marek jeszcze krzyczy do mnie, że atak na zjazdach. Zaraz za przełamaniem górki skaczę atakując, na tyle ile się da na tym rowerze, ale ktoś spawa. Nie puszczam zmiany czy zwalniam - szkoda byłoby tracić teraz szybkości, prowadzę mocno dalej. Po dwóch minutach okazuje się, że za mocno dla grupy, którą urywam. Dystans powiększa się ciągle, na skręcie na końcowy podjeździk po dziurach pod las już ich nawet nie widzę zza górki. Wyjeżdżam bez spięcia, prawie doganiając chłopaka przede mną (strata 6s.), ciesząc się już z awansu (chociaż nie wiedziałem jeszcze jak sporego ;)).
Dyspozycja jak rzadko, pogoda zrobiła się fajna, nawet Babia się pokazała, chociaż sporo mgły i wilgoci przeszkadzało się rozpędzić miejscami.
Od 25go kilometra zaczął szaleć mi łańcuch, nawet kilka razy skoczył na podjazdach tak, że musiałem redukować przełożenie. Bałem się, że w końcu się zerwie...co było baaardzo możliwe - gdy zobaczyłem później w Rabce wygięty kawałek ogniwa, ledwo trzymający sworzeń, aż się przeraziłem. Całe szczęście, że objechałem wyścig ;)

podhale tour etap3 (fot K.Żywioł)© wojtekjg

i generalnka, nagradzany jako 2 w M1© wojtekjg

radość na mecie III etapu Podhale Tour (fot Oliwia Kopeć)© wojtekjg
CLIMB: avg-3%, max-12%
FAT: 1,2g
Kategoria [ 0-50km ], ściganie













