Info

Więcej o mnie.















Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2025, Kwiecień1 - 0
- 2025, Marzec30 - 1
- 2025, Luty23 - 11
- 2025, Styczeń27 - 10
- 2024, Grudzień23 - 4
- 2024, Listopad19 - 2
- 2024, Październik21 - 0
- 2024, Wrzesień26 - 5
- 2024, Sierpień25 - 13
- 2024, Lipiec32 - 9
- 2024, Czerwiec35 - 13
- 2024, Maj39 - 25
- 2024, Kwiecień31 - 12
- 2024, Marzec28 - 4
- 2024, Luty20 - 9
- 2024, Styczeń16 - 17
- 2023, Grudzień19 - 3
- 2023, Listopad21 - 2
- 2023, Październik32 - 1
- 2023, Wrzesień36 - 8
- 2023, Sierpień39 - 2
- 2023, Lipiec43 - 19
- 2023, Czerwiec38 - 8
- 2023, Maj33 - 0
- 2023, Kwiecień32 - 4
- 2023, Marzec29 - 11
- 2023, Luty21 - 8
- 2023, Styczeń22 - 9
- 2022, Grudzień22 - 5
- 2022, Listopad28 - 3
- 2022, Październik35 - 2
- 2022, Wrzesień32 - 3
- 2022, Sierpień42 - 1
- 2022, Lipiec40 - 9
- 2022, Czerwiec33 - 0
- 2022, Maj47 - 7
- 2022, Kwiecień25 - 1
- 2022, Marzec27 - 0
- 2022, Luty29 - 7
- 2022, Styczeń28 - 5
- 2021, Grudzień23 - 0
- 2021, Listopad19 - 0
- 2021, Październik32 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 4
- 2021, Sierpień28 - 0
- 2021, Lipiec42 - 1
- 2021, Czerwiec39 - 5
- 2021, Maj35 - 0
- 2021, Kwiecień24 - 1
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty15 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień22 - 3
- 2020, Listopad27 - 5
- 2020, Październik33 - 0
- 2020, Wrzesień30 - 2
- 2020, Sierpień38 - 9
- 2020, Lipiec34 - 0
- 2020, Czerwiec43 - 11
- 2020, Maj40 - 1
- 2020, Kwiecień21 - 2
- 2020, Marzec25 - 6
- 2020, Luty17 - 5
- 2020, Styczeń20 - 8
- 2019, Grudzień14 - 3
- 2019, Listopad10 - 5
- 2019, Październik16 - 3
- 2019, Wrzesień19 - 8
- 2019, Sierpień27 - 13
- 2019, Lipiec31 - 10
- 2019, Czerwiec35 - 12
- 2019, Maj21 - 6
- 2019, Kwiecień28 - 0
- 2019, Marzec25 - 10
- 2019, Luty15 - 2
- 2019, Styczeń8 - 4
- 2018, Grudzień11 - 2
- 2018, Listopad20 - 2
- 2018, Październik24 - 9
- 2018, Wrzesień29 - 8
- 2018, Sierpień31 - 19
- 2018, Lipiec20 - 9
- 2018, Czerwiec21 - 20
- 2018, Maj39 - 11
- 2018, Kwiecień27 - 22
- 2018, Marzec24 - 9
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń10 - 0
- 2017, Grudzień17 - 0
- 2017, Listopad13 - 3
- 2017, Październik17 - 8
- 2017, Wrzesień16 - 3
- 2017, Sierpień24 - 4
- 2017, Lipiec30 - 8
- 2017, Czerwiec33 - 18
- 2017, Maj31 - 3
- 2017, Kwiecień24 - 4
- 2017, Marzec28 - 0
- 2017, Luty12 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień12 - 1
- 2016, Listopad19 - 8
- 2016, Październik10 - 0
- 2016, Wrzesień22 - 0
- 2016, Sierpień23 - 2
- 2016, Lipiec25 - 10
- 2016, Czerwiec26 - 33
- 2016, Maj30 - 5
- 2016, Kwiecień18 - 12
- 2016, Marzec30 - 20
- 2016, Luty16 - 1
- 2016, Styczeń6 - 0
- 2015, Grudzień29 - 12
- 2015, Listopad8 - 0
- 2015, Październik19 - 10
- 2015, Wrzesień28 - 2
- 2015, Sierpień22 - 8
- 2015, Lipiec24 - 17
- 2015, Czerwiec31 - 18
- 2015, Maj31 - 2
- 2015, Kwiecień26 - 33
- 2015, Marzec17 - 7
- 2015, Luty12 - 16
- 2015, Styczeń3 - 7
- 2014, Grudzień7 - 0
- 2014, Listopad11 - 7
- 2014, Październik15 - 11
- 2014, Wrzesień20 - 1
- 2014, Sierpień17 - 6
- 2014, Lipiec19 - 38
- 2014, Czerwiec25 - 19
- 2014, Maj21 - 18
- 2014, Kwiecień25 - 23
- 2014, Marzec25 - 39
- 2014, Luty14 - 38
- 2014, Styczeń5 - 7
- 2013, Grudzień12 - 2
- 2013, Listopad12 - 10
- 2013, Październik18 - 22
- 2013, Wrzesień18 - 24
- 2013, Sierpień25 - 84
- 2013, Lipiec29 - 75
- 2013, Czerwiec27 - 82
- 2013, Maj30 - 42
- 2013, Kwiecień24 - 64
- 2013, Marzec7 - 24
- 2013, Luty2 - 7
- 2013, Styczeń1 - 6
- 2012, Grudzień6 - 30
- 2012, Listopad6 - 35
- 2012, Październik7 - 29
- 2012, Wrzesień23 - 72
- 2012, Sierpień25 - 80
- 2012, Lipiec31 - 95
- 2012, Czerwiec24 - 78
- 2012, Maj29 - 149
- 2012, Kwiecień29 - 51
- 2012, Marzec31 - 173
- 2012, Luty4 - 35
- 2012, Styczeń10 - 45
- 2011, Grudzień18 - 28
- 2011, Listopad19 - 28
- 2011, Październik24 - 25
- 2011, Wrzesień28 - 10
- 2011, Sierpień25 - 34
- 2011, Lipiec23 - 42
- 2011, Czerwiec20 - 37
- 2011, Maj31 - 46
- 2011, Kwiecień21 - 10
- 2011, Marzec6 - 7
Wpisy archiwalne w kategorii
[200-300km]
Dystans całkowity: | 20144.50 km (w terenie 276.70 km; 1.37%) |
Czas w ruchu: | 786:03 |
Średnia prędkość: | 25.63 km/h |
Maksymalna prędkość: | 82.70 km/h |
Suma podjazdów: | 184460 m |
Liczba aktywności: | 85 |
Średnio na aktywność: | 236.99 km i 9h 14m |
Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
223.20 km
2.00 km teren
09:59 h
22.36 km/h:
Maks. pr.:55.19 km/h
Temperatura:14.0
Podjazdy:1508 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Magyar-ősz+ 7
Niedziela, 11 listopada 2018 | Komentarze 0
Medvednica-Donja Stubica-Marija Bistrica-Konjšćina-Donji Kućan-Prelog-Latenye-Nagykinzsa-Zalakomár-Sármellék-Kesthely-VonyarcvashegyTrochę mi się nie chce, więc wstaję tylko chwilę przed wschodem. Tak samo nie chce mi się dojeżdżać do szczytu. Jednokierunkową do miejsca z widokiem też nie ma sensu, skręcam więc na chłodną stronę północną i zjeżdżam w dolinę. Już podczas tego zjazdu czuję, że droga hamowania wydłuża się niepomiernie, widocznie na szutrach dotarłem porządnie okładziny hamulcowe.
W dolinie jakaś pekara, otwarta mimo niedzieli, a potem kilka mniej znaczących podjazdów i zjazdów. Ta część Chorwacji ma atmosferę słoweńsko-toskańsko-istryjską: wapienne wzgórza, zielone doliny, których zbocza pokrywają winnice. No i drogi..ach te drogi! świetne serpentyny podjazdów i podkowy zjazdów, super pofalowane. Wpadam na odpust w Marija Bistrica, wygrzewam się na skwerku przed bazyliką, ładuję trochę sprzęt elektroniczny w publicznych ładowarkach z bateriami słonecznymi i wbijam w najwyższy podjazd w tej części trasy. Ciągle z winnicami, często z widokami.
Po zjeździe w dolinę w stronę Varaždina i przebyciu męczącej drogi wzdłuż dwóch jezior na Dravie, łapię wiatr w plecy w stronę granicy węgierskiej. Tym razem odprawa jest szybsza, tylko z zerknięciem na dokumenty. Zachód słońca zastaje mnie już po stronie madziarskiej. Pomykam znów z mocnym wiatrem w plecy na północ, najczęściej niezłymi ścieżkami rowerowymi. Za Nagykanizsą (czyt. nadźkinsza) znów przeskakuję nad autostradą na Budapeszt i wzdłuż pagórków z winnicami uderzam nad Kis-Balaton (Mały Balaton, czyt. kisz balaton). Jest to miejsce obserwacji ptaków, na wyspę pośrodku jeziora prowadzi most, a z niego podesty przez szuwary. Jestem tu nocą, więc nie rozpędzam się, robię tylko jakieś nocne zdjęcie i jadę nad prawdziwą wodę. Mijam Sármellék (czyt. sziarmeliek) i osiągam wybrzeże madziarskiego morza. Jeszcze tylko kilkanaście kilometrów wzdłuż brzegu, bezowocne poszukiwania działających kraników i osiadam na górce koło Vonyarcvashegy (czyt. woniarwaszeżi), przy ławeczkach przy kaplicy św. Michała, z widokiem na Balaton. Jest pół godziny przed północą, więc szybkie jedzenie i minimalne czyszczenie i śpiworek.
CLIMB: max 12%
<<<DZIEŃ SZÓSTY DZIEŃ ÓSMY>>>>>>>

poranny asfalt Medvednicy © wojtekjg

zakręt przy rozdrożu, tutaj tylko w górę,w dół jest pod prąd © wojtekjg

gdzies tam przebija się słońce © wojtekjg

zaspany Zagreb © wojtekjg

paliwo na wczesny poranek-burek si sirom © wojtekjg

spojrzenie na górki północneh Chorwacji © wojtekjg

rzut okaz w strnę Słowenii © wojtekjg

ciepła część zjazdu © wojtekjg

chłodny zjazd, jak zwykle z kościółkiem w tle © wojtekjg

przekaźnik na Sljeme © wojtekjg

Donja Stubica © wojtekjg

podjazd pod masywem Medvednicy © wojtekjg

podkowa zjazdu w dolinkę © wojtekjg

znów wioseczki na górkach i wzgórzach © wojtekjg

kolejne zjazdy na północ © wojtekjg

sanktuarium w Mariji Bistricy © wojtekjg

Marija Bistrica © wojtekjg

odpustowe wyroby miodowe koło sanktuarium © wojtekjg

spojrzenie w dolinę znad Marji Bistricy © wojtekjg

po drodze uda się upolować siedzącą parkę drpoli © wojtekjg

drapoli,które szybko spieprzają © wojtekjg

Ivancica dość blisko, ale nie w moich planach podjazdowych © wojtekjg

jeszcze spojrzenie w tył na Medvednicę © wojtekjg

lokalny biker mknie z wiatrem na północ © wojtekjg

podjazd w winnice © wojtekjg

wioczki znad winnic © wojtekjg

ostatnie spojrzenie na Niedźwiedzicę © wojtekjg

kolejny, ciepły podjazd tego listopadowego dnia © wojtekjg

rejon winnic i pagórków krasowych © wojtekjg

pofalowany podjazd w stronę Bali © wojtekjg

Bala i pagóry krasowe © wojtekjg

samotny dwór pod pagórami panońskimi © wojtekjg

kolejny zjazd z winnic © wojtekjg

wieeeelkiiiii zaaakręęęęt przez łąkę © wojtekjg

z daleka widać już Varaždin © wojtekjg

typowe popołudnie w sobotę w małych miejscowościach - mecz piłkarski © wojtekjg

Varaždinskie jezero jest spoooore © wojtekjg

Varaždinskie jezero © wojtekjg

dłuższe proste w stronę granicy © wojtekjg

jest szansa na musztardę w przyszłym roku © wojtekjg

granica HUN-CRO na moście rzeki Mura © wojtekjg

zachód słońca łapie mnie za Letenye © wojtekjg

po zachodzie słońca © wojtekjg

droga na Nagykinzsę © wojtekjg

dziwne obiekty koło księżyca © wojtekjg

znów przekraczam autostradę, tym razem M7 © wojtekjg

pomnik w Nagykinzsie © wojtekjg

Droga Mleczna w okolicy winnic rejonu Galambok © wojtekjg

Mały Balaton (Kis-Balaton) i zdjęcie z mostu na wysepkę © wojtekjg

mroczne ścieżki nad jeziorem © wojtekjg

pierwsze spojrzenie na Balaton © wojtekjg

kaplica św. Michała © wojtekjg

z górki noclegowej nad Balatonem © wojtekjg
Kategoria sam, Mygr-ősz [plus], [200-300km]
Dane wyjazdu:
223.70 km
25.00 km teren
10:58 h
20.40 km/h:
Maks. pr.:64.80 km/h
Temperatura:8.0
Podjazdy:2900 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Magyar-ősz+ 6
Sobota, 10 listopada 2018 | Komentarze 0
Velika-Kamenska-Pakrac-Antunovac-Uljanik-Donji Mikoluš-Kríž-Dugo Selo-Zagreb-Medvednica-Sljeme-MedvednicaTemperatury w okolicy 0st.C nie pomagają w wyjściu z ciepłego śpiwora.
Wstaję jakoś po wschodzie słońca, jestem w dolince, więc i tak nic ciepła tu nie dociera. Kręcę się trochę nad wodą, potem zjeżdżam do Veliki i ładuję się w górki. Ponad mgłami robię zakupy w ostatniej wioseczce i szutrówką wjeżdżam w góry. Trochę kręcenia się, trochę zimnych zjazdów i docieram do asfaltu. Na śniadanie i ogrzanie w słońcu siadam gdzieś przy bocznej drodze, przy ruderze, która kiedyś była albo budynkiem biurowym albo coś w ten deseń. Na śniadanie wpada kilka prostoskrzydłych, a nawet modliszka.
Potem albo lekkie górki albo płasko i z mgłami. I tak ciągnie się to do Pakraca i doliny Ilovy, a potem zaczynają się poważniejsze podjazdy. Najpierw około 5km stałego, szutrowego nachylenia, z fajnym jeziorkiem pośrodku. Następnie zjazd do doliny i kolejny podjazd - tym razem do przełączki prowadzi szutrówka z sekcjami po 15-18%, a kończy się osiedlem z altankami i winnicami w zachodzącym powoli słońcu. Od tego momentu wbijam na asfalty.
Zjeżdżam do doliny i powoli ciągnę w stronę Zagrzebia. Jest sobota, wszystkie bary pootwierane, kusi mnie, żeby zatrzymać się gdzieś na jakieś ciepłe jedzenie, ale postanawiam zrobić to dopiero w stolicy. Trochę błąd. Wjazd do Zagrzebia od tej strony to tragedia: brak ścieżek rowerowych, asfalt gorszy od tego szutru w górach, bo przedzielony jakimiś progami lub podłożony płytami betonowymi. Zatrzymuję się dopiero w pekarze i parku koło uniwerku, żeby coś przekąsić. I uderzam powolnym podjazdem pod Medvednicę.
Kolejne dzielnice Zagrzebia są coraz wyżej, a dojazd do nich coraz bardziej stromy. Zatrzymuję się pri prameniu, który mam na mapce w Garminie. W międzyczasie podjeżdża do mnie kolarz i pyta, czy jadę hore. Jasne, że jadę, ale możliwe, że moje tempo nie będzie dobre dla szosowca...
Jest około 22giej. Okazuje się, że Petar, ten szosowiec, akurat kupił sobie lampkę i jedzie ją przetestować. Petar jest też dziennikarzem i próbuje wyciągnąć ze mnie różne rzeczy, co przez mój lekko 'przerdzewiały' angielski w mowie i wrodzoną niechęć do uzewnętrzniania się, jest ciężkie. Ale po pierwszych zakrętach rozmowa zaczyna się kleić. Ostatecznie dojeżdżamy na Sljeme, szczyt masywu Medvednicy, około 1033m wysokości, jakieś 800m nad doliną, a pewnie z 50-70 więcej od centrum Zagrzebia. Na końcu stroma, ok. 20% ścianka do restauracji pod przekaźnikiem i ograniczone widoki ze szczytu na rozświetlone miasto. Petar zjeżdża do domu (podjazd i zjazd są jednokierunkowe, o czym przekonuję się dopiero następnego dnia), a ja przejeżdżam kawałek, jem coś w wiacie przy drodze i ostatecznie tam też wbijam się w śpiwór, kilkanaście chwil po 1 godzinie. Mimo wiatru jest dość ciepło, udało się nawet zrobić szybkie mycie nawilżonymi chusteczkami z kurzu całego dnia.
CLIMB: max 20%
<<<<DZIEŃ PIĄTY DZIEŃ SIÓDMY>>>>>>>

wiata grillowa © wojtekjg

pobliski sztuczny slap,który fajnie usypiał szumem © wojtekjg

wschód słońca za Veliką © wojtekjg

na dole mgły i chłód © wojtekjg

Bałkany to raj dla kotofilów © wojtekjg

kolejny kościółekna górce © wojtekjg

zaczynają się ubite szutrówki © wojtekjg

droga do przystanku-stanowiska geologicznego © wojtekjg

znów Papuk na horyzoncie © wojtekjg

porzucone i ogołocone domy to zwyczajowy widok w wioskach prawie całej Chorwacji © wojtekjg

przyjemny, ale mroźny, zjazd w dolinę do asfaltów © wojtekjg

poranek na łąkach pod górami © wojtekjg

wijąca się droga do kolejnej wioski ©wojtekjg

w kupie jest kupniej :P :P :P © wojtekjg

ławeczki przy budynkach, najprawdopodobniej jakiegoś leśnictwa, które ledwo pamiętają lepsze czasy © wojtekjg

na śniadanko wpada konik polny © wojtekjg

na śniadanie wpada też koleżanka modliszka © wojtekjg

typowe śniadanko: pieczywo, šunka i sir i herbatka © wojtekjg

przekwitające winnice na drodze do Zagrzebia © wojtekjg

jakieś mgliste kościółki przed Parkacem © wojtekjg

samotnie na pagórach w stronę doliny Ilovy

wjazd do Pakraca © wojtekjg

Pakrac wita mnie mgłami © wojtekjg

w Chorwacji velo-stazy też bywają miłe © wojtekjg

w dolinie Ilovy © wojtekjg

zator na bramce © wojtekjg

rolno-winnicowy obszar za doliną Ilovy © wojtekjg

kolejne szutrowe zjazdy © wojtekjg

pan drwal też rowerem © wojtekjg

utwardzone białe drogi szutrowe są w Chorwacji normą © wojtekjg

popołudniowa polanka © wojtekjg

mocne podjazdy 18% © wojtekjg

szuter wkurzający, ale znośny © wojtekjg

obszar winnic przy Donji Miklousu © wojtekjg

popołudniowe winnice © wojtekjg

resztki słońca w winnicach © wojtekjg

w oodali widać kolejne cele podróży © wojtekjg

zachód słońca nad niewielkimi polankami © wojtekjg

infernalne słońce o zachodzie © wojtekjg

impresje o zachodzie © wojtekjg

okołozachodowa fotka © wojtekjg

po zachodzie słońca © wojtekjg

księżyc już dość wysoko © wojtekjg

szarówka po zachodzie słońca © wojtekjg

w drodze do Kriża © wojtekjg

wampirze miasteczko, chyba Caginec © wojtekjg

wschodni Zagrzeb nocą © wojtekjg

widok na Zagrzeb ze Sljeme © wojtekjg

Petar szykuje się do nocnego zjazdu do domu © wojtekjg

bezskrzydłe samce ciem panoszą się na ławkach © wojtekjg

wiata obiadokolacjowa © wojtekjg
Kategoria [200-300km], Mygr-ősz [plus], sam
Dane wyjazdu:
241.00 km
0.00 km teren
10:51 h
22.21 km/h:
Maks. pr.:48.90 km/h
Temperatura:7.0
Podjazdy:2162 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Magyar-ősz+ 2
Wtorek, 6 listopada 2018 | Komentarze 0
Podhorany-Prešov-Košice-Bukovec-Moldava nad Bodvou-Turňa nad Bodvou-Szin-Jósvafő-Aggtelek-Ragály-Ózd-Pétervására-Sirok-Parád-biwak pod KékesemPoranek, a właściwie jeszcze noc, nie napawa optymizmem: gwiazdy zostały zastąpione przez gęstą mgłę, mocno lejącą się na śpiwór.
Wyjeżdżam około 4tej, żeby zrobić jak najwięcej kilometrów za dnia...ale ten nie chce nadejść. Za Koszycami, chwilę po 6tej, łapię trochę słońca, a potem znów pruję we mgle. Na suszenie siadam dopiero po 12tej, pod dyrekcją Aggteleki NP.
Potem są ciepłe i czasem stromawe drogi przez Park i poza Parkiem w stronę Ózd (czyt. ozd), a zachód słońca łapie mnie na przełęczy, na której jadłem trzeci podwieczorek podczas pierwszego wyjazdu na Kekes.
Jazda na górę przerywana jest fotkami widocznego z daleka Kékesa (czyt. kekesz), zakupami ciastek i sosów w Sirok (czyt. szirok) i postojami po wodę. Do wiaty biwakowej zajeżdżam przed 22. Trochę obijania, zdjęć i gotowania i do śpiworka.
CLIMB: max 11%
<<<DZIEŃ PIERWSZY DZIEŃ TRZECI>>

kiepski i mokry poranek © wojtekjg

wjazd do Presova © wojtekjg

Prešov © wojtekjg

konik na rynku w Prešovie © wojtekjg

zamglone drogi do Koszyc © wojtekjg

Košice z pierwszym słońcem © wojtekjg

Košice i mały zjeździć w stronę górek © wojtekjg

serpentyny w stronę Bukovca © wojtekjg

nad mgłami © wojtekjg

zjazd w stronę Małej Idy © wojtekjg

zalew w Małej Ide © wojtekjg

znów mgły przy granicy w Węgrami © wojtekjg

przejście graniczne za Bodvou © wojtekjg

pierwsze wioski węgierskie © wojtekjg

przed AggtelekiNP mgły powoli schodzą © wojtekjg

zajemiolone drzewa przy drodze © wojtekjg

pierwsze górki Aggteleki © wojtekjg

margle z Szin © wojtekjg

górki wapienne nad drogami w stronę parku © wojtekjg

kościół w Jósvafő © wojtekjg

kranik koło parkingu przy dyrekcji NP © wojtekjg

zlatana rusałka wierzbowiec © wojtekjg

suszonko przy ścieżce z wiatami i małym tengerszem © wojtekjg

dyrekcja AggtelekiNP © wojtekjg

zjazd od dyrekcji © wojtekjg

zakręty nad przełęcz nad Jósvafő © wojtekjg

Jósvafő w dole © wojtekjg

kapliczka prawie na wierzchowinie © wojtekjg

dalsze podjazdy w stronę Aggtelek © wojtekjg

Aggtelek © wojtekjg

wyschnięte Aggteleki-to i wiata na końcu wsi © wojtekjg

dalsza droga przez Park © wojtekjg

dłuższe proste w stronę Trizs © wojtekjg

drapole polują z ziemi na granicy parku © wojtekjg

rozległe łąki i pola © wojtekjg

i cmentarzyki na górkach © wojtekjg

zza drzew wychylają się piki (chyba Bukk-hegyseg) © wojtekjg

gładkie asfalty zjazdu w stronę Zadorfavy © wojtekjg

hopki po drodze © wojtekjg

z daleka widać już kolejne podjazdy © wojtekjg

Zadorfava w dole © wojtekjg

droga w stronę podjazdu pod Aggteleki © wojtekjg

jakiś podjazd między polami © wojtekjg

kolejny kościółek na górce © wojtekjg

gdzies po drodze w stronę Ózd © wojtekjg

ścieżka z Ózd © wojtekjg

słoneczko powoli zachodzi za góry za Arló © wojtekjg

kościół w Arló © wojtekjg

wyjazd z Jardanhazy © wojtekjg

zachód słońca na przełączce © wojtekjg

pierwsze spojrzenie na Kekesa © wojtekjg

dalej zachód słońca na przełęczy za Borsodnádasd © wojtekjg

zjeździk w dolinę © wojtekjg

przerwa na batonika na zjeździe © wojtekjg

spojrzenia na Matra-hegyseg © wojtekjg

Kekes i Galya-teto o zachodzie © wojtekjg

okolice Terpesa © wojtekjg

nocy Kekes w oddali © wojtekjg

ulubiona półka sosożerców w Szuper Coopie w Siroke © wojtekjg

wypasiony hotelik w Paradzie © wojtekjg

w wiacie biwakowej © wojtekjg

kręcenie i pichcenie do później nocy © wojtekjg

Szczyt Kekesa późną nocą © wojtekjg
Kategoria [200-300km], Mygr-ősz [plus], sam
Dane wyjazdu:
258.20 km
0.00 km teren
09:14 h
27.96 km/h:
Maks. pr.:74.20 km/h
Temperatura:14.5
Podjazdy:3204 m
Rower:Furia
bageta a kofola trip
Środa, 17 października 2018 | Komentarze 3
Gorlice-Magura (604m)-Bardejov-Demjata-Šariš-Terňa-Široké-priesmyk Branisko (750m)-Beharovce-Bijacovce-Lipany-Ľubotín-Leluchów-Muszyna-Krynica Zdrój-Krzyżówka-Florynka-Wawrzka-GorliceOstatnie podrygi letniej jesieni.
Najpierw było pod wiatr, potem z wiatrem, potem pod, potem wilgoć, na końcu nijako.
Ranek chłodny, dzień gorący(!), wieczór znów chłodniejszy.
Więcej postojów na fotki i jedzenie, niż jazdy.
Z Bijacovców dalej dziurostrada, niestety.
Kofola dalej upiornie niesmaczna!
CLIMB: max 13%

podjazd na Magurę jest moooocno jesienny © wojtekjg

serpentyny zjazdu © wojtekjg

Jaworzyna Konieczańska w porannym słońcu © wojtekjg

krowy wójta jak zwykle na łąkach © wojtekjg

dorga w stronę granicy, droga prosto w cerkiew © wojtekjg

tak, to znów Stebnicka © wojtekjg

kościół w Becherovie © wojtekjg

klasyczny widok na trasie, tym razem lekko z boku © wojtekjg

Magura Stebnicka © wojtekjg

kościół becherovski © wojtekjg

bageta so syrom na bardejovskim rynku © wojtekjg

droga na południe, szerokimi polami © wojtekjg

jedna z przełączek za Raslavicami © wojtekjg

jakiś stary dworek w Demjacie © wojtekjg

na Słowacji wioski często usytuowane są na wzgórzach © wojtekjg

droga w stronę Terny © wojtekjg

panoramka znad Gregorovcov © wojtekjg

pola pod Cergovem © wojtekjg

z daleka widać już Sariski hrad © wojtekjg

gigantyczna tarnina! © wojtekjg

kościółek w Bodovcach © wojtekjg

podjazd do Bodovców z jednego z etapów VRL © wojtekjg

Sariski browar pod kopcem z hradem © wojtekjg

wjazd w dolinę pasma Branisko © wojtekjg

ze zjazdu z priesmyku Branisko, Spisski hrad, autostrada, a z tyłu ledwo widoczna Kralova © wojtekjg

Tatry wyłażą zza góry © wojtekjg

opalanko przed zjazdem © wojtekjg

rollercoster do Harakovcov i Dubravy © wojtekjg

jesienna jarzębinka © wojtekjg

znów Spisski hrad © wojtekjg

jeden z najlepszych odcinków asfaltowych na przełączkę © wojtekjg

autostrada dziur i szutru, przy 6-9% nastromienia © wojtekjg

polany Levockich vrhov © wojtekjg

Lewockie wierchy © wojtekjg

gdzieś tam znów Tatry widać © wojtekjg

zjazd do Vysnego Slavkova © wojtekjg

wzgórze z resztką Kamenickiego hradu © wojtekjg

resztka pienińskiego pasa skałkowego i śpiący mnich (po lewej) © wojtekjg

zjazd do Leluchowa © wojtekjg

ostatnie zjazdy wieczora pod Chełmem n/Grybowem © wojtekjg
Kategoria [200-300km], sam
Dane wyjazdu:
219.70 km
0.00 km teren
08:44 h
25.16 km/h:
Maks. pr.:62.30 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy:1416 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Na krańce Podkarpacia 8
Wtorek, 31 lipca 2018 | Komentarze 0
Gorlice-Biecz-Harklowa-Osobnica-Jasło-Warzyce-Strzyżów-Połomia-Wyżne-Siedliska-Rzeszów-Kraczkowa-Gać-Przeworsk-Jarosław-Oleszyce-Dachnów-Ruda Różanecka-Puszcza SolskaOj, jak ja liczyłem na złe prognozy, bo nie chciało mi się nigdzie ruszać...!
Najpierw idzie z chmurami i pod wiatr, potem robi się trochę słonecznie, a po przejechaniu Sanu w Jarosławiu wpadam w komórkę burzową. W sam raz na zaorlenowanie się i przeczekanie małego deszczu. Do końca dnia albo mży, albo straszy, albo moczy, ale jechać trzeba. Po zmroku trochę się błyska, żeby po kilku chwilach pokazały się gwiazdy.
CLIMB: max 11%

gdzieś przed gminą Gać © wojtekjg

żerowanko na spleśniałej kukurydzy © wojtekjg

wjazd krajówką do Jarosławia © wojtekjg

wieże bazyliki witają w Jarosławiu © wojtekjg

niestety jadę prosto w burzę szalejącą za Sanem © wojtekjg

smutne, zmoczone słoneczniki © wojtekjg

słoneczniki płaczą w deszczu © wojtekjg

mokre proste za Cieszanowem © wojtekjg

przez PK Puszczy Solskiej © wojtekjg

biegaczyk szuka ślimaczków © wojtekjg

w nocy łapią się tylko garbatki © wojtekjg

zlatana kasztanówka?? © wojtekjg

pajączek czai się na turystów © wojtekjg
Kategoria [200-300km], prace różnej maści, sam
Dane wyjazdu:
215.60 km
1.00 km teren
08:32 h
25.27 km/h:
Maks. pr.:74.00 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy:1483 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Na krańce Podkarpacia 7
Czwartek, 26 lipca 2018 | Komentarze 0
Puszcza Solecka-Ruda Różanecka-Oleszyce-Jarosław-Przecław-Łańcut-Rzeszów-Niechobrz-Czudec-Żarnawa-Strzyżów-Frysztak-Warzyce-Jasło-GorliceZ 1,5h drzemek z komarami.
Z rana deszczyki i wilgoć. Potem deszcze, żar od Rzeszowa, znów deszcze i burze i znów żar. Niestety najczęściej pod wiatr. Wszystko schlapane piaskiem spod kół.
Kilka postojów żywieniowych, nawet lody wpadły. Kilka postojów, żeby się docucić i nie zasnąć.
CLIMB: max 11%

poranek przy wyrębie © wojtekjg

male dosypianie w deszczyku © wojtekjg

Cerkiew NMP w Kowalówce © wojtekjg

podkarpackie słoneczniki © wojtekjg

San w Jarowsławiu wezbrany © wojtekjg

pofalowana DK do Łańcuta © wojtekjg
Kategoria [200-300km], prace różnej maści, sam
Dane wyjazdu:
225.90 km
10.00 km teren
09:01 h
25.05 km/h:
Maks. pr.:61.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy:1369 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Na krańce Podkarpacia 6
Środa, 25 lipca 2018 | Komentarze 0
Gorlice-Jasło-Warzyce-Strzyżów-Pstrągowa-Czudec-Babica-Tyczyn-Rzeszów-Kraczkowa-Markowa-Przeworsk-Ujezna-Jarosław-Zapałów-Oleszyce-Cieszanów-Ruda Różanecka-Puszcza SolskaGrzeje i wieje, wieje i grzeje. Z raz popadało, ale znośnie.
Trochę błądzenia, kilka postojów sklepowo-śniadaniowych. A potem piaski Puszczy (właściwie plantacji sosny) i nocka z komarami i karlikami.
CLIMB: max 13%

ofiara jasielskich remontów dróg... © wojtekjg

zjazd z Warzyc © wojtekjg

kawałek szutrowego podjazdu nad Strzyżów © wojtekjg

zjazd między polami w stronę Czudeca © wojtekjg

żniwa już w pełni,pszenica ażpęka na słońcu © wojtekjg

wiatraki nad Markową © wojtekjg

Muzeum Ulmów w Markowej © wojtekjg

krótkie ale strome ściankipo drodze © wojtekjg

caaaałeeee poooola różności © wojtekjg

rzut oka w stronę Lubelszczyzny © wojtekjg

powoli wjeżdżam w Roztocze © wojtekjg

drogi przez Puszczę Solską © wojtekjg

granica województw w Puszczy Solskiej © wojtekjg
Kategoria [200-300km], prace różnej maści, sam
Dane wyjazdu:
282.00 km
1.00 km teren
12:42 h
22.20 km/h:
Maks. pr.:69.30 km/h
Temperatura:19.0
Podjazdy:3689 m
Rower:Sauron(i)
Cz10: najbardziej niemrawa jazda górska roku
Niedziela, 10 czerwca 2018 | Komentarze 3
Rudawa-Kudowa-Zdrój - Karłów-Radków-Nowa Ruda-Ludwikowice-Głuszyca-Unisław Śląski-Mieroszów-Lubawka-Kowary-Ściegny-Karpacz-Podgózyn-Szklarska Poręba-Świeradów-Zdrój - Leśna-Lubań-Czerwona Woda-PiasecznaGdy wybywałem spod kocyka w mgłę doliny, Witka już nie było, a Kurier jeszcze słodko spał. Było to około 5.30-6...nie pamiętam. Z rana chłód, ale były podjazdy więc szybko pozbyłem się kurtki. Potem koniec baterii w Zielenicy i w końcu tylko jazda. Zatrzymuję się na śniadanie na Shellu w Kudowej, potem Szosa Stu Zakrętów i kamping w Radkowie po zjeździe. Pani informuje mnie, że na kolejnym PK jest wyżerka, to zaczynam się spieszyć. Górki wchodzą szybko, zjazdy bywają w miarę szybkie (gdyby nie ta ilość wilgoci w powietrzu) i punkt osiągam akurat gdy Witosławowi przynoszą zupę. Pożeram dwudaniowy obiad, mimo, że jest dość wcześnie i wyjeżdżamy razem z Hipkiem. Zeszło ze mnie powietrze, mogę w miarę siedzieć, jest ciepło ale nie gorąco. Jedziemy sobie (właściwie toczymy) koło siebie, tylko na zjazdach się rozdzielając, plotkując o wszystkich z maratonu i forów internetowych. Do Campu 66 docieramy razem, Witek rezygnuje z prysznica i przebierania, jemy tylko leniwie obiad. Hipek ucieka z PK gdy idę po raz kolejny do toalety. Rezygnuję ze spania, jem jeszcze jedną sałatkę z kurczakiem, przeczekuję małą burzę nad Śnieżką i wyjeżdżam.
Podjazd przez Karpacz i z Podgórzyna, zjazdy w stronę Szklarskiej i trochę męczenie pod Zakręt Śmierci. Na górze łapie mnie ulewa, ubieram się trochę i moczę skarpetki pod Izerami. Na dole wyjątkowo ciepło, jeszcze mały podjazd na Pobiedną i zjazdy w stronę Leśnej. Powracają wspomnienia sprzed 5 lat, fajne wiaty przystankowe, ładnie zabudowane, kamienno-drewniane, sztolnia w Leśnej, są tez nowe parkingi leśne na odcinku długiej prostej przez lasy. Gdzieś tam przed Lubaniem łapię Witka, który już ogląda się za miejscem do spania. PK22 oczywiście zamknięty, namawiam go do jazdy aż do Iłowy na następny PK, bo tam punkt jest w zajeździe to może i noclegi będą. Niby czuję się jakbym mógł dojechać do mety non stop w nocy, ale Hipek jest lekko śnięty, a pewnie moje mniemanie o mojej dyspozycji jest też zachwiane. Poza tym nie ma sensu się żyłować, mamy czas. Jadę przodem nakręcając tempo, po drodze znajduję jakiś gościniec czy coś, dzwonimy i załatwiamy pokój dla dwóch osób. Dojeżdżamy tam w okolicy północy, zdziwiony właściciel daje nam ciepłe i w miarę wygodne łóżka.
CLIMB: max 11%

poranek na granicy © wojtekjg

kościółek w Lasówce © wojtekjg

nad Zieleńcem © wojtekjg
Kategoria [200-300km], sam, ściganie
Dane wyjazdu:
263.40 km
1.00 km teren
10:14 h
25.74 km/h:
Maks. pr.:60.20 km/h
Temperatura:22.5
Podjazdy:2803 m
Rower:Sauron(i)
Cz9: mocno leniwe toczenie się w góry
Sobota, 9 czerwca 2018 | Komentarze 3
Ksienginice-Oleśnica-Przeczów-Oława-Strzelin-Ziębice-Złoty Stok-Lądek Zdrój-Stronie Śląskie-Sienna-Bystrzyca-Międzylesie-Różanka-Gniewoszów-RudawaWyjeżdżam dość późno, oczywiście, około 9tej. Wkurzony walę do Oławy i jeszcze bardziej wkurzony jadę ruchliwą krajówką do punktu prawie 6km za Oławą. Złość trochę tłumię w Macu w Oławie. Potem nic się właściwie nie dzieje, jakieś wolniejsze czy szybsze napieranie ciągle lekko w górę do Paczkowa. W końcu najbardziej wkurzająca prosta świata w góry do Złotego Stoku i...i punktu nie ma. Powiedzieli o tym na odprawie tysiączki, nam nie wspomnieli, w knajpie przy drodze nic nie wiedzą, można se coś kupić (a jak). Jem mikro sałatkę z Maca w rowie, trochę się suszę i jadę w stronę nadchodzących chmur. Jeszcze toaleta i tankowanie w Stroniu Śląskim i sfrezowany asfalt podjazdu na Czarną Górę. Akurat w lesie zaczyna padać. Nie utrudnia to podjazdu, za to hamuje zjazd. Na dole znów cieplutko, odcinek na Orlen do Międzylesia idzie straaaasznie opornie przez wilgoć podwieczorną. Pani, chyba ucząca się nalewania sosów, zamiast bbq daje mi mexicanę do hot-doga, na szczęście kupiłem jeszcze kanapki i jest w nich majonez żeby zagryźć kapsaicynkę. Różana idzie szybko, bo to przyjemny podjazd, ale Gniewoszów jest męczony, przez otarcia i wylewy błotno-kamieniste na drogę. Potem się gubię, jadę niechcący na Porębę (bo garmin pokazuje mi trasę ale nie nawiguje), wracam na drogę i trafiam bez problemu do OW Widok w Rudawie. Tam dostaję kanapki kolacyjne (pomimo, że dość późno, prawie 23), pani mówi mi, że nie ma wolnych pokoi, a ja nie mam siły stanowczo zapytać o podłogę. Ubieram się i grzebię przy rowerze dłużej niż powinienem (chyba z godzinę straciłem na punkcie), a tu wpada Witek. I oznajmia, że tu śpi. Po usłyszeniu mojej smutnej opowieści idzie dobrze zbajerować i wychodzi z informacją, że mamy dwa łóżka. Na co przez bramę ośrodka wpada Kurier. Przemiła pani z obsługi nie tylko robi nam wszystkim herbaty i daje kanapki, ale też wskazuje kanapę i super fajny i miękki dywan do spania. Nakrywam się kocykiem, jest ciepło, miękko i tylko trochę piekąco tam gdzie nie powinno (dlatego w nocy bawię się jeszcze chusteczkami antybakteryjnymi) i zasypiam.
CLIMB: max 12%

najlepszy DPK na świecie, Trzebnica! ;) © wojtekjg

droga pod Wzgórza Trzebnickie © wojtekjg

naokrągło telekonferencja © wojtekjg

jazda w stronę małego frontu burzowego © wojtekjg

gdzies tam majaczy Ślęża © wojtekjg

pod górami © wojtekjg

naaaaajdłuższa prosta w góry © wojtekjg

ciąg dalszy naaaaajdłuuuuuuższej prostej w góry, do Złotego Stoku © wojtekjg

ktoś wywalił całą pszczelą rodzinę na asfalt :( © wojtekjg

zjazd do Złotego Stoku © wojtekjg

poczatek pierwszego poważnego podjazdu, oczywiście po bruku © wojtekjg

ale wyżej asflaty lepsze niż pamiętam © wojtekjg

dzwoneczki przy drodze © wojtekjg

dość dłużący się podjazd © wojtekjg

zjazdy do Lądka-Zdroju © wojtekjg

Stronie Śląskie po ulewach © wojtekjg

już ją widać z daleka...! © wojtekjg

podjazd pod Czarną Górę po sfrezowanym asfalcie © wojtekjg

mokry podjazd na Puchaczówkę © wojtekjg

Puchaczówka hill © wojtekjg

szybka krajówką do Międzylesia © wojtekjg

Puchaczówka z kolejnego podjazdu, na Gniewoszów © wojtekjg
Kategoria [200-300km], sam, ściganie
Dane wyjazdu:
205.30 km
0.00 km teren
08:20 h
24.64 km/h:
Maks. pr.:51.80 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:1123 m
Rower:Furia
Kń26: powolny, podwietrzny i przedburzowy powrót w stronę domu...
Niedziela, 29 kwietnia 2018 | Komentarze 2
Parczew-Serniki-Niemce-Lublin-Konopnicaa-Bełżyce-Borzechów-Leszczyna-Urzędów-Annopol-Bidziny-Opatów-Iwaniska-BogoriaPo koło 2h nerwowych drzemek, kręcenia się przy herbacie i ciastkach i dyskusjach z wracającymi maratończykami, pakuję bety na rower (sprytnie podwiązując plecaczek pod lemondkę, robiąc takiego toploadera..opona przetarła mi go trochę ;)) i wybywam po 6.30 w rześki poranek w stronę Lublina. Wiatr się zerwał, znów tak samo mocny na północ ale, o dziwo, mogę siedzieć i jedzie się fajnie. Gdzieś albo podczas tankowania soku na Orlenie, albo podczas śniadania w Maku stwierdzam, że nie chce mi się krążyć po Lublinie, szukać i czekać na niepewne środki transportu, budzę telefonem Misia-Pysia i grzecznie pytam (szantażuję :P) czy nie wyjechałaby po mnie w okolice Staszowa (i podwiozła na autobus do cywilizowanej Małopolski). Skutecznie.
Jazda jest pod wiatr i w coraz gorszym upale, tankowanie obligatoryjne w każdym większym sklepie. Przebijam się przez średnie i lepsze szosy między olbrzymimi polami rzepaku i łąkami. W Borzechowie trasa zamknięta - Międzynarodowy Wyścig Tandemów (!!!) na pętli. Przebijam się trochę bokiem, powooooliii, zatrzymując się co chwila (na szczęście mało startujących). Wisła za Annopolem oznacza wjazd w Świętokrzyskie, czyli dłuższe proste i więcej hopek. Górki trochę męczę, idzie z daleka z zachodu jakiś front burzowy i wiatr albo szaleje albo cichnie. Szczęśliwie robi się chłodniej i tempo na hopkach wzrasta. Magda mija mnie za górkami nad Bogorią, bez wyrzutów pakuję się 2km dalej do samochodu.
Bilansem dnia jest poparzenie lewej łydki. Bilansem weekendu - ból nadgarstków i przedramion i czasem cierpnięcie lewej ręki.
CLIMB: max 9%

asfalty końcówki trasy maratonu

tak, wszędzie rzepaki

I tak cały czas...przez pola

rowerowa infrastruktura Lublina

żółte okolice Bełżyc

bitches like to be packed

rolnicze rejony okolicy Kraśnika

tandemowe cycki uciekają

tandemy dziewczęce

realia świętokrzyskich tras

Wisła

biorzepak świętokrzyski

nalot chrabąszczy

prościutkie asfalty w stronę Opatowa
Kategoria [200-300km], sam