Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 303301.73 kilometrów w tym 5147.77 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.78 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

[200-300km]

Dystans całkowity:21733.00 km (w terenie 311.90 km; 1.44%)
Czas w ruchu:853:13
Średnia prędkość:25.47 km/h
Maksymalna prędkość:82.70 km/h
Suma podjazdów:200807 m
Liczba aktywności:92
Średnio na aktywność:236.23 km i 9h 16m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
200.80 km 0.00 km teren
07:38 h 26.31 km/h:
Maks. pr.:64.10 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

No cholera - znów wiatr...

Wtorek, 26 kwietnia 2011 | Komentarze 5

Mamy z Arkiem jakiegoś pecha - gdy tylko planujemy dłuższą trasę wieje masakronicznie w twarz cały dzień... Tak też wyglądała dzisiejsza pętla - rano mgły z rzek w dolinach i lekki wiaterek z boku/przodu, potem mocne wiatry na podjazdach i zjazdach na Słowacji i po powrocie do Polski. Tylko około 40km udało się pognać z wiatrem.
Wyjeżdżamy zaraz po wschodzie słońca (około 5.30) z Gorlic w kierunku Grybowa. Już pierwsza poważniejsza przełączka (Ropska Góra) nas niszczy. Na szczęście po zmęczeniu podjazdu na Ptaszkową, do Sącza idzie już z górki i w Miasto wjeżdżamy około 7mej. Nowy Sącz to jak zwykle komunikacyjna masakra - staramy się omijać centrum, na co wpadły też duże ciężarówy (w końcu dzień po świętach, ruch wznowiony), co przypłacamy obiciem tyłków na wszystkich dziurach po drodze. W końcu wyjeżdżamy w stronę Piwnicznej. Łooo Matko! Chcę podciągnąć na zjeździe - wychodzi mi tylko 25kmh. Wiatr w Dolinie Popradu daje nam w siedzenia dość poważnie (właściwie głównie mi, bo dziś moja kolej na prowadzenie). Dowlekamy się za centrum miejscowości i szybka decyzja - jedziemy na Mníšek n/Popradom. (Niestety z całej planowanej trasy nici, nie w tych warunkach i nie przy takiej formie). Emocjonujący przejazd przez bruki za mostem daje poczucie udziału w wiosennym klasyku :), szybki podjazd pod granicę
granica nad Mniskem n/Popradom © wojtekjg

i po zjeździe całe 10 km prawie nieustannego podjazdu dochodzącego stromością do 12-13%. Lubię wspinaczkę na sedlo Vabec, jadę tędy już któryś raz, dla Arka to pierwsze zetknięcie się z wjazdem na ta przełęcz.
podjazd na Vabec © wojtekjg

Na przełęczy widoki są (Tatry, Levocske vrchy, Pieniny, Magura Spisska) czyli fajnie.
Sedlo Vabec © wojtekjg

nawet jakieś widoki są © wojtekjg

Zjazd do Starej L'ubovňy, podjeżdżamy sobie jeszcze na popas pod hrad
zdobywamy zamok © wojtekjg

i walimy dalej. Do Plaveča mamy dwie małe przełączki, niestety w terenie wylesionym - już dawno tak nie męczyłem tak połogo-wzniosłych odcinków. Wszystko dzięki wietrzykowi. Za L'ubotinem udaje się złapać trochę oddechu w dobrej bryzie, przemykamy przez Most Wyszehradzki i walimy na Muszynę.
Granica na Moście Wyszehradzkim © wojtekjg

Na ryneczku, wśród kwiatków, siadamy około 12.30.
kwiatuski © wojtekjg

Dalej skręt na Tylicz w Powroźniku i zaczyna się mała męka przez wiatr szalejący w dolinie. Dociskamy dopiero w Mochnaczkach gdzie wiaterek trochę ustaje, wypadamy na Krzyżówce i już składamy się w zjazdach serpentynami do Berestu. Za Polanami niespodzianka - wieje w nasza stronę, wskazówka rzadko schodzi poniżej 40kmh. No i wreszcie Grybów, podjazd na Ropską Górę i aż do Gorlic próba podciągnięcia marnej średniej wbrew wmordewindowi.
Czas brutto spędzony w trasie - ok 11h.
Pogoda nie najgorsza: rano chłodno (8*C), potem lampa (32*C), oczywiście wiatr, zachmurzenie zmienne- rano straszyło deszczem, potem wypogodzenie.


Dane wyjazdu:
239.50 km 0.00 km teren
10:07 h 23.67 km/h:
Maks. pr.:68.10 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Dolina Ropy, Dolina Popradu, Dolina Dunajca...

Wtorek, 22 marca 2011 | Komentarze 5

Dawno, dawno temu,kiedy nie wiedziałem jeszcze co to spd, wybrałem się na mojej Meridce, jeżdżącej wtedy na marnym napędzie i terenowych oponach, na pierwsze 200km w jeden dzień. Od granicy dociążony zamówionymi dobrami od Pana Behera w plecaku, udało mi się przejechać 236km w 10h.
Dziś, korzystając z pogody (i chwili czasu) zrobiłem trasę bliźniaczą do tamtej. Z małą modyfikacją, innymi warunkami i przygodami po drodze.
Dzień był fatalny na jazdę, rano chłodno, na dodatek w dolinach wilgoć od rzek i wiatr w bok. Pieniny Gorlickie też nie prezentowały się najlepiej
zamglone Pieniny Gorlickie © wojtekjg

Zjazd do Florynki i przez Berest najfajniejszym podjazdem tdP2009 do Krynicy
podjazd do Krzyżówki © wojtekjg

Potem szalone zjazdy po dziurach co skutkuje zerwaniem szprychy- tracę prawie godzinę na docentrowaniu koła i ustawieniu hamulca, tak, żeby nie bił za mocno w obręcz. Do końca dnia widzę, że szczęki ruszają się jak stary telegraf, niby nie czuję tego zbyt mocno, ale świadomość dobija...
Dolina Popradu zrobiła się słoneczna.
słonko w Dolinie Popradu © wojtekjg

Dalej Mnisek n/Popradom i granica
granica za Piwniczną © wojtekjg

no i podjazd pod Sedlo Vabec (766m) - nawet szybki, pomimo zdjęciowania- uciekałem rozrzutnikowi z obornikiem :P
kultowy pdjazd na sedlo Vabec © wojtekjg

na Vabecu © wojtekjg

Lubovlansky Zamok ze zjazdu
lubovnansky zamok © wojtekjg

I jazda w stronę niewyraźnych Tater
jadę w stronę Tater © wojtekjg

Niestety - po skręceniu w dolinę do Cervenego Klastoru zaczyna wiać w twarz i to mocno. Tempo spada niemiłosiernie. Kolejna przełęcz - Lesnicke sedlo (710m), podjazd, który, mimo 12% nastromienia, trochę rozczarowuje trudnością, tak samo jak 4 lata temu
podjazd na Lesnicke sedlo © wojtekjg

Za to widoki przednie.
Migawki z przełęczy:
rzut oka w stonę Doliny Dunajca © wojtekjg

słit focia na przełęczy © wojtekjg

Potem już Lesnica i ostrożne zjazdy, Szczawnica i wiatry wzdłuż Dunajca
Okolice Tylmanowej © wojtekjg

Aż w końcu syfski (:P) Nowy Sącz.
zachód słońca w Nowym Sączu © wojtekjg

Słońce zachodzi, z nadzieję (płonną),że nie będzie wiało skręcam na Kamionkę, dalej w stronę Królowej Wielkiej i Boguszy. Jest fatalnie - podjazd, wilgoć z rzeki i wiaterek spowalniają mnie ponownie. Na zjeździe prawie gubię klocek hamulcowy. Po małej przerwie w Grybowie w okolicach stacji Orlen :) podjeżdżam na luzie na Ropską Górę i zjeżdżam jeszcze weselej ledwo widząc pobocze. I żyłuję czas do Gorlic. Na liczniku wyskoczyło avg prawie 24kmh, średnia dniowa i tak jest niezła, zważając na warunki i kondycję, choć gdyby nie poranne 27-ki po pierwszych godzinach jazdy to byłoby kiepściutko.. chociaż - nie o średnie tu chodzi :P
Kategoria [200-300km], sam