Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik3 - 0
- 2026, Wrzesień21 - 13
- 2026, Sierpień31 - 19
- 2026, Lipiec28 - 11
- 2026, Czerwiec33 - 33
- 2026, Maj37 - 35
- 2026, Kwiecień34 - 2
- 2026, Marzec29 - 7
- 2026, Luty15 - 4
- 2026, Styczeń21 - 1
- 2025, Grudzień13 - 1
- 2025, Listopad18 - 1
- 2025, Październik19 - 1
- 2025, Wrzesień26 - 3
- 2025, Sierpień35 - 2
- 2025, Lipiec29 - 4
- 2025, Czerwiec44 - 1
- 2025, Maj36 - 2
- 2025, Kwiecień39 - 2
- 2025, Marzec30 - 1
- 2025, Luty23 - 11
- 2025, Styczeń27 - 10
- 2024, Grudzień23 - 4
- 2024, Listopad19 - 2
- 2024, Październik21 - 0
- 2024, Wrzesień26 - 5
- 2024, Sierpień25 - 13
- 2024, Lipiec32 - 9
- 2024, Czerwiec35 - 13
- 2024, Maj39 - 25
- 2024, Kwiecień31 - 12
- 2024, Marzec28 - 4
- 2024, Luty20 - 9
- 2024, Styczeń16 - 17
- 2023, Grudzień19 - 3
- 2023, Listopad21 - 2
- 2023, Październik32 - 1
- 2023, Wrzesień36 - 8
- 2023, Sierpień39 - 2
- 2023, Lipiec43 - 19
- 2023, Czerwiec38 - 8
- 2023, Maj33 - 0
- 2023, Kwiecień32 - 4
- 2023, Marzec29 - 11
- 2023, Luty21 - 8
- 2023, Styczeń22 - 9
- 2022, Grudzień22 - 5
- 2022, Listopad28 - 3
- 2022, Październik35 - 2
- 2022, Wrzesień32 - 3
- 2022, Sierpień42 - 1
- 2022, Lipiec40 - 9
- 2022, Czerwiec33 - 0
- 2022, Maj47 - 7
- 2022, Kwiecień25 - 1
- 2022, Marzec27 - 0
- 2022, Luty29 - 7
- 2022, Styczeń28 - 5
- 2021, Grudzień23 - 0
- 2021, Listopad19 - 0
- 2021, Październik32 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 4
- 2021, Sierpień28 - 0
- 2021, Lipiec42 - 1
- 2021, Czerwiec39 - 5
- 2021, Maj35 - 0
- 2021, Kwiecień24 - 1
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty15 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień22 - 3
- 2020, Listopad27 - 5
- 2020, Październik33 - 0
- 2020, Wrzesień30 - 2
- 2020, Sierpień38 - 9
- 2020, Lipiec34 - 0
- 2020, Czerwiec43 - 11
- 2020, Maj40 - 1
- 2020, Kwiecień21 - 2
- 2020, Marzec25 - 6
- 2020, Luty17 - 5
- 2020, Styczeń20 - 8
- 2019, Grudzień14 - 3
- 2019, Listopad10 - 5
- 2019, Październik16 - 3
- 2019, Wrzesień19 - 8
- 2019, Sierpień27 - 13
- 2019, Lipiec31 - 10
- 2019, Czerwiec35 - 12
- 2019, Maj21 - 6
- 2019, Kwiecień28 - 0
- 2019, Marzec25 - 10
- 2019, Luty15 - 2
- 2019, Styczeń8 - 4
- 2018, Grudzień11 - 2
- 2018, Listopad20 - 2
- 2018, Październik24 - 9
- 2018, Wrzesień29 - 8
- 2018, Sierpień31 - 19
- 2018, Lipiec20 - 9
- 2018, Czerwiec21 - 20
- 2018, Maj39 - 11
- 2018, Kwiecień27 - 22
- 2018, Marzec24 - 9
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń10 - 0
- 2017, Grudzień17 - 0
- 2017, Listopad13 - 3
- 2017, Październik17 - 8
- 2017, Wrzesień16 - 3
- 2017, Sierpień24 - 4
- 2017, Lipiec30 - 8
- 2017, Czerwiec33 - 18
- 2017, Maj31 - 3
- 2017, Kwiecień24 - 4
- 2017, Marzec28 - 0
- 2017, Luty12 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień12 - 1
- 2016, Listopad19 - 8
- 2016, Październik10 - 0
- 2016, Wrzesień22 - 0
- 2016, Sierpień23 - 2
- 2016, Lipiec25 - 10
- 2016, Czerwiec26 - 33
- 2016, Maj30 - 5
- 2016, Kwiecień18 - 12
- 2016, Marzec30 - 20
- 2016, Luty16 - 1
- 2016, Styczeń6 - 0
- 2015, Grudzień29 - 12
- 2015, Listopad8 - 0
- 2015, Październik19 - 10
- 2015, Wrzesień28 - 2
- 2015, Sierpień22 - 8
- 2015, Lipiec24 - 17
- 2015, Czerwiec31 - 18
- 2015, Maj31 - 2
- 2015, Kwiecień26 - 33
- 2015, Marzec17 - 7
- 2015, Luty12 - 16
- 2015, Styczeń3 - 7
- 2014, Grudzień7 - 0
- 2014, Listopad11 - 7
- 2014, Październik15 - 11
- 2014, Wrzesień20 - 1
- 2014, Sierpień17 - 6
- 2014, Lipiec19 - 38
- 2014, Czerwiec25 - 19
- 2014, Maj21 - 18
- 2014, Kwiecień25 - 23
- 2014, Marzec25 - 39
- 2014, Luty14 - 38
- 2014, Styczeń5 - 7
- 2013, Grudzień12 - 2
- 2013, Listopad12 - 10
- 2013, Październik18 - 22
- 2013, Wrzesień18 - 24
- 2013, Sierpień25 - 84
- 2013, Lipiec29 - 75
- 2013, Czerwiec27 - 82
- 2013, Maj30 - 42
- 2013, Kwiecień24 - 64
- 2013, Marzec7 - 24
- 2013, Luty2 - 7
- 2013, Styczeń1 - 6
- 2012, Grudzień6 - 30
- 2012, Listopad6 - 35
- 2012, Październik7 - 29
- 2012, Wrzesień23 - 72
- 2012, Sierpień25 - 80
- 2012, Lipiec31 - 95
- 2012, Czerwiec24 - 78
- 2012, Maj29 - 149
- 2012, Kwiecień29 - 51
- 2012, Marzec31 - 173
- 2012, Luty4 - 35
- 2012, Styczeń10 - 45
- 2011, Grudzień18 - 28
- 2011, Listopad19 - 28
- 2011, Październik24 - 25
- 2011, Wrzesień28 - 10
- 2011, Sierpień25 - 34
- 2011, Lipiec23 - 42
- 2011, Czerwiec20 - 37
- 2011, Maj31 - 46
- 2011, Kwiecień21 - 10
- 2011, Marzec6 - 7
Wpisy archiwalne w kategorii
sam
| Dystans całkowity: | 263313.62 km (w terenie 4903.30 km; 1.86%) |
| Czas w ruchu: | 10318:24 |
| Średnia prędkość: | 25.43 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 91.33 km/h |
| Suma podjazdów: | 2657472 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 188 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 166 (86 %) |
| Suma kalorii: | 88665 kcal |
| Liczba aktywności: | 3768 |
| Średnio na aktywność: | 69.88 km i 2h 45m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
43.58 km
0.20 km teren
01:30 h
29.05 km/h:
Maks. pr.:87.75 km/h
Temperatura:23.0
Podjazdy:579 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Dookoła Maślanej Góry
Wtorek, 10 września 2013 | Komentarze 0
Gorlice-Golgota-Bystra-Stróże-Gródek-Szymbark-GorliceSpoko remontów po drodze, trzeba przedzierać się zgryzionym asfaltem lub szutrem. A na zjeździe w Bystrej jakiś obsuw nawierzchni i przy 70 na zegarku robię lekki skok - nie jest to fajne. Potem pod wiatr i po dziurach Gródek i przeganianie się z Voyagerem do Gorlic.
CLIMB: 3/12%

Maślana Góra znad Bystrej© wojtekjg

Spojrzenie na podjazd w stronę Szymbarku (10-15%)© wojtekjg

Po podjeździe nad Bystrą© wojtekjg

Nad Gródkiem© wojtekjg
Kategoria sam, [ 0-50km ]
Dane wyjazdu:
75.87 km
0.10 km teren
02:38 h
28.81 km/h:
Maks. pr.:82.71 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:1007 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Słoneczne popołudnie
Niedziela, 8 września 2013 | Komentarze 5
Gorlice-Wawrzka-Śnietnica-Uście-Nowica-Magura-Dominikowice i jakieś nowopoznane drogi-GorliceFajne słońce i masę wiatru. Czuć powoli jesień :)
CLIMB: 4/14%

Wawrzka i jak zwykle spojrzenie w stronę Pienin Gorlickich© wojtekjg

Zjazd do Uścia z widokami© wojtekjg

W dół do dolinki© wojtekjg

Okolice skrętu na Nowicę© wojtekjg

Zakręty podjazdu© wojtekjg

Podjazd różnej jakości asfaltem© wojtekjg

Jak zwykle zakrętasowa Magura© wojtekjg
Kategoria [ 50-100km ], sam
Dane wyjazdu:
25.00 km
2.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:15.0
Podjazdy:200 m
Rower:Błękitny Rumak
Powrocik
Piątek, 6 września 2013 | Komentarze 0
Folusz-GorlicePo transekciku okołopółnocnym lekkie przysypianie, potem poranne zwijanie siatek i zjazdy terenowe do słonecznego asfaltu do Gorlic.

I jeszcze ujęcie z rana© wojtekjg

W oddali mgły w dolinie Wisłoki© wojtekjg

Znów widok ze skrzyżowania koło Folusza© wojtekjg

Liwocz z przydatkami© wojtekjg

Cieklinka o poranku© wojtekjg

Szosa pod Ostrzyżem© wojtekjg

W stronę MPNu© wojtekjg

Z Bednarki© wojtekjg

Za Bednarką© wojtekjg

Wjazd do Gorlic© wojtekjg
Kategoria [ 0-50km ], prace różnej maści, sam
Dane wyjazdu:
28.27 km
0.00 km teren
01:01 h
27.81 km/h:
Maks. pr.:65.85 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy:323 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Kwiatonowice
Czwartek, 5 września 2013 | Komentarze 0
Gorlice-Zagórzany-Kwiatonowice-Moszczenica-GorliceIiiiiii zaczyna wiać jesiennie.
CLIMB: avg-3%, max-8%
Kategoria [ 0-50km ], sam
Dane wyjazdu:
24.00 km
2.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy:340 m
Rower:Błękitny Rumak
Na Folusz
Czwartek, 5 września 2013 | Komentarze 0
Gorlice-Bednarka-Folusz-WodospadNocka w lesie.
CLIMB: max-19%

Widok ze skrzyżowania pod wieczór© wojtekjg

Okolice wodospadu magurskiego© wojtekjg

Wodospad© wojtekjg

Nad wodospadem© wojtekjg
Kategoria [ 0-50km ], prace różnej maści, sam
Dane wyjazdu:
41.60 km
0.00 km teren
01:39 h
25.21 km/h:
Maks. pr.:73.97 km/h
Temperatura:19.0
Podjazdy:453 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Klimkówka i wiater
Wtorek, 3 września 2013 | Komentarze 7
Gorlice-Ropa-Klimkówka-zapora-Łosie-Bielanka-GorliceNiby lekko słonecznie ale wieje we wszystkie możliwe strony i to wieje mocno. Generalnie - maksymalny lajcik.
CLIMB: avg-4%, max-15%

Kasztel w Szymbarku© wojtekjg

Bufet nad jeziorem© wojtekjg

Zapora w słońcu© wojtekjg

Widok spod zapory© wojtekjg
Kategoria [ 0-50km ], sam
Dane wyjazdu:
1.80 km
0.00 km teren
00:07 h
15.43 km/h:
Maks. pr.:29.30 km/h
Temperatura:26.0
Podjazdy:144 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Czasówa pod Słoną Górę
Sobota, 31 sierpnia 2013 | Komentarze 1
Uphill jako pierwsza część dzisiejszego ścigania. Gdyby znać trasę i wiedzieć, że można docisnąć na końcu, może byłoby lepiej. Z drugiej strony - jazda była na luzie, bez przesady ;)Słabo obsadzona kategoria i zajmuję 3 miejsce :P z czasem 6.55 .
CLIMB: avg-8%, max-13%
Kategoria [ 0-50km ], sam, ściganie
Dane wyjazdu:
23.00 km
0.00 km teren
00:51 h
27.06 km/h:
Maks. pr.:60.10 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:220 m
Rower:Błękitna Błyskawica
CPGR
Piątek, 30 sierpnia 2013 | Komentarze 0
Gorlice-Szymbark-Bystra przez gran Maślanej-Szymbark-GorliceAleż przymulenie. Jedyny plus to to, że nogi mam opalone na kolumbijski brąz :P
CLIMB: avg-6%, max-14%
Kategoria [ 0-50km ], sam
Dane wyjazdu:
791.53 km
0.00 km teren
30:03 h
26.34 km/h:
Maks. pr.:67.94 km/h
Temperatura:
Podjazdy:3337 m
Rower:Błękitna Błyskawica
Combo doba IX+X, aż do końca
Poniedziałek, 26 sierpnia 2013 | Komentarze 20
Wstyd żeby najszybszy zjazd był na Pomorzu...;)CLIMB: avg-3%, max-8%
EDIT: Długo zwlekałem z ostatnim wpisem, bo coś mi nie pasowało - urwało gdzieś kilometry, brakowało mi jednego noclegu czy coś...W końcu udało się poskładać to do kupy.
Po Gubinie jeszcze kilka bruków i w końcu Prom Połęcko. Przy nim znajomi Marka, czekają na niego, czekam z nimi, około 45 minut. Pogadaliśmy chwilę, coś zjedliśmy, przeprawa i wsiadam dość mocno na drogę (dostałem kolejną reprymendę od Marka, że jadę w ogonie...) licząc na dobry asfalt na krajówce. Dostaję telefon od Koska, że zgubił bluzę i nogawkę gdzieś za promem, czy mogę jej poszukać. Udaje się szybko je zlokalizować, na pierwszych brukach za przeprawą. Dopadam do Marcinów, którzy siedzą kilka km za Cybinką, przebieramy się na nocną jazdę i chwilkę jedziemy razem. Po jakimś czasie wchodzę w swój rytm, dojeżdżają do mnie jeszcze gdy tankuję w Słubicach, potem dość szybko osiągam Kostrzyn pod niewielki wiatr. I wjazd w Dolinę Odry. Masy zwierzaków wychodzące na ulice, masy świecących w lesie oczu. Altimetr pokazuje kilka razy wysokość poniżej poziomu morza, co jest dość dziwne.Fantastycznymi lasami docieram do Osinowa dość po północy, wszędzie niemieckie szyldy zachęcające do kupowania papierosów...Siadam pod jakąś stacją benzynową, niestety nieczynną, na kilkanaście chwil. I jazda na Gryfino, przez Puszczę Piasecką. I tu mi się wszystko zaciera, dopada mnie poranek i wiatry z chłodem z zatoki albo od jezior, cholera wie. Dopada mnie senność. I nie pamiętam już gdzie przysypiam przeczekując wilgoć, pewnie jak zwykle na przystanku. Szczecin osiągam o poranku. Tankowanie w Lidlu (bo świeże rogaliki) i wyjazd za miasto trochę po omacku. Trafiam radośnie na Goleniów i przez fajne lasy walę w stronę Wolina. Powoli czuję mocny wiatr, jak się okazuje nie zapowiadany zachodni tylko wiejący w stronę Niemców...cholera. Przez ostatni bruk wpadam na Wolina, po podjeździe z mocnym bocznym pod sporymi wiatrakami. Jest fajnie, małe podjazdy w WolińskimPN, nie mam kurcze czasu skoczyć na punkty widokowe (zresztą - i tak aparatu nie mam...) i w końcu dotaczam się do Międzyzdrojów. Klasycznie stacja benzynowa i jakaś zapiekanka, herbata, pepsi i muffinka. Nie chce mi się, mam wrażenie, że nie dotoczę się nawet do Kołobrzegu. Kolejne tankowanie po walce z wiatrem za Rewalem, późnym popołudniem osiągam Kołobrzeg. Jest faaaatalnie! Nie wiem która godzina, nie wiem jaki dzień, po takim czasie człowiek przelicza życie na kilometry z kartki, ile jeszcze zostało do końca. Dwa dni wcześniej nie mogłem się doliczyć ile jeszcze godzin limitu czasu zostało, dopiero Marciny uświadomiły mnie, że to już dwie ostatnie doby. Chłopaki liczyli jaką średnią muszą utrzymać, ja jechałem na żywioł. Dalej. Senność jest jakaś dziwna, każe zastanawiać się nad tym jak by w mijanej wiacie przystankowej się spało...mam zresztą swoją teorię: gdy nie chcę się zatrzymać - wiata jest doskonała, osłonięta od wiatru, ławki szerokie, nie zarzygane, nagrzane na noc (vide okolice Hajnówki), ale gdy się zatrzymuję - blaszany barak, płytki, ławki pourywane, zimno i wietrznie.
Dłuuugie proste w stronę Kazimierza Pomorskiego pod wiatr masakrują, wieczorem skręcam na Mielno - wieczną imprezownię. Nie jest tak źle, przejeżdżam to szybko. Zatrzymuję się tylko raz na chwilę w wiacie. O dziwo - wzdłuż mierzei nawet ciepło i mało wiatru, po betonowych płytach, ale to się wytnie. A potem nie trafiam w plątaninie dróg w stronę Rzepkowa, jadę aż na Suchą Koszalińską, robiąc sobie mały objazd i nadwyrężając lekko psychikę.
Chyba się do Ustki nie dotoczę...
W końcu Darłowo, w końcu stacja benzynowa, w końcu herbata i ciacho! Myślę sobie - no to Postomino kilkanaście km, potem Ustka i strefa kontroli przejazdu i jestem w domu! Wyjazd z Darłowa niepewny, czy to na pewno tędy. Nadciąga wilgoć znad morza, a na horyzoncie jakieś stocznio-porty (tak jak wcześniej podczas zjazdów nie-wiem-skąd...). Znów senność. Kilka km za Darłowem widzę fajną wiatę przystankową, po drugiej stronie drogi. Ława wygodna, kładę się na 15, może 50 minut. Po tym czasie wstaję jak rażony, żeby się nie ociągać wskakuję na rower i jadę naturalnie w prawo. Po kilkunastu minutach tabliczka "Darłowo"...przecież ja tu już byłem!!! Kilkanaście km w plecy, noc, senność, nadwątlona psycha... leżę na kierownicy i się śmieję... Obieram w końcu dobry azymut, jest Postomino, jest Ustka, jest stacja i ciacho i herbata. Siedzę na dość ciepłym chodniku przed Orlenem (nie zostawałem nigdy w środku żeby nie zasnąć) i popadam w niebyt. Dosłownie. Przestaje mi zależeć żeby dojechać. Mimo smsów od Waxa, który dopinguje mnie co jakiś czas (on sam miał trudne chwile od połowy trasy przez kontuzję nogi). Gdyby wtedy nie przejazd skrzypiącego roweru Marcina N. i ciągnącego się za nim Koska pewnie siedziałbym tam jeszcze ze dwie godziny (a był to już dobry poranek, około 5 godziny)... Zbieram się, zdejmuję bluzę, zostaję w powyciąganych rękawkach, które naciągałem ciągle na marznące dłonie, i pruję. Zatrzymuje mnie nawigacja wyjazdu z miasta w stronę, w którą ja chcę, a nie drogowskazy. Trochę krążenia, kilka pytań do przechodniów i jest, dobry kierunek. Po jakimś czasie spotykam chłopaków, wyjeżdżają jakąś boczną drogą, bo tak ich prowadził track GPSa. Inaczej niż mapa. Kilka kolejnych hopek jedziemy razem, dzielimy się wrażeniami, czujemy chyba, że meta już dość blisko (czyli jakieś 150km). Rozmawiamy o tym uświadomieniu sobie, że jednego dnia jesteś w górach, na południu Polski, a niecałą dobę później - nad morzem. O własnych siłach.
Za Wickiem jakiś podjazd, wybijam do przodu, ciągnie się to i ciągnie. Mocne zjazdy i osiągam Mierzyno. Stąd już tylko 45k, pójdzie spoko, w 1,5h - kalkuluję. Gniewino, podjazd pod zbiornik wodny, faaaantastyczny zjazd i kolejny błąd nawigacyjny. Przeoczyłem skręt na Krokową i pojechałem na południe, na Rybno, sporym i długim podjazdem. Jak? Nie wiem. To kosztowało mnie dwa miejsca w klasyfikacji (gdybym na to patrzył...). Uroki nawigacji na mapę bez miliona małych dróżek w okolicy. Mały wkurw, szybki zjazd i szukanie odpowiedniej drogi. Chwilę to zajęło i jestem na właściwym podjeździe...nie, chyba nie na właściwym, na jakimś podjeździe. Zjazd, szybki i niebezpieczny i Krokowa i znów szukanie drogi na Karwię... Mocno depczę na górce, potem płaskie pod 40km/h, wyprzedzam samochody. Końcówka z Karwi do Jastrzębiej ciągle pod górę, po złym asfalcie, cięgle na pełnym gazie. Już centrum, Rozewie i ostatni bruk (który okupują emeryci, całą jego szerokość). Koniec. W końcu. Chociaż trochę żal...
Trochę statystyk:
3308 - przejechanych kilometrów
25050 - pokonanych metrów przewyższenia
239h22min - czas brutto
129h43min - czas w siodełku lub raczej - czas wpięcia w pedały
12 miejsce w maratonie (na 19 startujących 14 ukończyło)
4 gumy do wymiany
2 łatki na dętkach
1 przetarta na śmierć opona
2 obite na wschodnich asfaltach nadgarstki
ok 40 zjedzonych nektarynek (banany średnio lubię ale było ich kilka)
co najmniej 12 zestawów herbata+ciacho na stacjach benzynowych
2 noclegi w zajazdach, 1 w domu (fajnie się złożyło ;)), 2 noclegi pod drzewami, 2 noclegi w wiatach przystankowych, kilkanaście drzemek na przystankach...
0 otarć (głupia sprawa ale szew spodenek zaczął mnie ocierać dopiero podczas rajdu z Karwi..)
1 kot, który prawie wpadł pod koła
2 razy zrzuciłem z blatu ;)
setki fantastycznych widoków, emocji i przeżyć...
Dziękuję wszystkim kibicującym, deklarującym się z pomocą na trasie (wybaczcie, Daniel, Mors, że nie udało nam się spotkać), wszystkim za miłe i krzepiące komentarze lub wiadomości, przekazywane mi przez Arka, i transparenty na trasie ;), dzięki którym robiło mi się przyjemnie, a czasem nawet lekko szkliły mi się oczy :) Dzięki wszystkim za miłe komentarze po zakończeniu MRDP!
Podziękowania także dla Adriano, dzięki którego zaangażowaniu mogliśmy wszyscy śledzić rywalizację dzięki wysyłanym przez zawodników smsom (tak, tak, to Adrian jest współtwórcą SmsApi wykorzystywanego podczas MRDP).

"o, tutaj źle skręciłem, i tutaj źle skręciłem, i tutaj źle skręciłem..."© wojtekjg

Dekoracja po maratonie© wojtekjg
Kategoria [300-1500km :)], sam, ściganie, MRDP 2013
Dane wyjazdu:
220.81 km
0.00 km teren
10:04 h
21.93 km/h:
Maks. pr.:60.58 km/h
Temperatura:
Podjazdy:2094 m
Rower:Błękitna Błyskawica
MRDP - VIII doba
Sobota, 24 sierpnia 2013 | Komentarze 2
CLIMB: avg-2%, max-11%EDIT: Przełęcz Kowarska. Na górze kusi mnie Okraj ale lecę w dół, a niżej czuję dobry wiatr więc przyspieszam. W Jeleniej dziś MP w kolarstwie, spotkam po drodze teamy grzejące się na trasie, mijam też Sokołów Kęty z Bielem ;) Nie puszczają mnie trasą wyścigu, muszę jechać objazdem, nadrabiając kilka km. Późniejszy obiad w barze przy Jeleniogórskiej, z widokiem na Śnieżkę, Szrenicę i Wielki Szyszak.
Po popasie Szklarska Poręba i mocny podjazd późnym popołudniem nad wieś. Na asfalcie szpraje Kuźni Triathlonu, początek podjazdu na szosę pod Izerami. Zakręt Śmierci i lekki zjazd w stronę Świeradowa, dość chłodny. Zaczynam odwiedzać wszystkie stacje benzynowe z herbatkami i muffunkami. Zjazd na Leśną, po drodze zatrzymuję się na szybkie wejście do przydrożnej sztolni (były nawet nocki duże ;)), i dalej jazda na Zgorzelec. W mieście impreza, tankuję w sklepie i przed Pieńskiem skręcam pod jakieś brzózki przy drodze. Opatulam się w folię i do 5 rano jest nawet ciepło. Potem poranne dreszcze i przysypiam do 8 gdy robi się ciepło od wschodzącego powoli słońca. Dalej do Pieńska i w miasteczku łapie gumę. Zostaje łatanie starych dętek, schodzi mi na to prawie 3h. w Międzyczasie dojeżdża do mnie Tomek, przebiera się i jedzie dalej. Zaczynają się odcinki brukowane, a ja nie mogę docisnąć, bo boję się o tylną oponkę. Idzie fajnie, dopóki nie gubię mapy po którą wracam się pieszo ponad 2 km. Bruki ciągną się prawie do Gubina gdzie siadam na żarełko w Macu.
Kategoria [200-300km], MRDP 2013, sam, ściganie














