Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Wrzesień20 - 9
- 2026, Sierpień31 - 19
- 2026, Lipiec28 - 11
- 2026, Czerwiec33 - 33
- 2026, Maj37 - 35
- 2026, Kwiecień34 - 2
- 2026, Marzec29 - 7
- 2026, Luty15 - 4
- 2026, Styczeń21 - 1
- 2025, Grudzień13 - 1
- 2025, Listopad18 - 1
- 2025, Październik19 - 1
- 2025, Wrzesień26 - 3
- 2025, Sierpień35 - 2
- 2025, Lipiec29 - 4
- 2025, Czerwiec44 - 1
- 2025, Maj36 - 2
- 2025, Kwiecień39 - 2
- 2025, Marzec30 - 1
- 2025, Luty23 - 11
- 2025, Styczeń27 - 10
- 2024, Grudzień23 - 4
- 2024, Listopad19 - 2
- 2024, Październik21 - 0
- 2024, Wrzesień26 - 5
- 2024, Sierpień25 - 13
- 2024, Lipiec32 - 9
- 2024, Czerwiec35 - 13
- 2024, Maj39 - 25
- 2024, Kwiecień31 - 12
- 2024, Marzec28 - 4
- 2024, Luty20 - 9
- 2024, Styczeń16 - 17
- 2023, Grudzień19 - 3
- 2023, Listopad21 - 2
- 2023, Październik32 - 1
- 2023, Wrzesień36 - 8
- 2023, Sierpień39 - 2
- 2023, Lipiec43 - 19
- 2023, Czerwiec38 - 8
- 2023, Maj33 - 0
- 2023, Kwiecień32 - 4
- 2023, Marzec29 - 11
- 2023, Luty21 - 8
- 2023, Styczeń22 - 9
- 2022, Grudzień22 - 5
- 2022, Listopad28 - 3
- 2022, Październik35 - 2
- 2022, Wrzesień32 - 3
- 2022, Sierpień42 - 1
- 2022, Lipiec40 - 9
- 2022, Czerwiec33 - 0
- 2022, Maj47 - 7
- 2022, Kwiecień25 - 1
- 2022, Marzec27 - 0
- 2022, Luty29 - 7
- 2022, Styczeń28 - 5
- 2021, Grudzień23 - 0
- 2021, Listopad19 - 0
- 2021, Październik32 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 4
- 2021, Sierpień28 - 0
- 2021, Lipiec42 - 1
- 2021, Czerwiec39 - 5
- 2021, Maj35 - 0
- 2021, Kwiecień24 - 1
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty15 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień22 - 3
- 2020, Listopad27 - 5
- 2020, Październik33 - 0
- 2020, Wrzesień30 - 2
- 2020, Sierpień38 - 9
- 2020, Lipiec34 - 0
- 2020, Czerwiec43 - 11
- 2020, Maj40 - 1
- 2020, Kwiecień21 - 2
- 2020, Marzec25 - 6
- 2020, Luty17 - 5
- 2020, Styczeń20 - 8
- 2019, Grudzień14 - 3
- 2019, Listopad10 - 5
- 2019, Październik16 - 3
- 2019, Wrzesień19 - 8
- 2019, Sierpień27 - 13
- 2019, Lipiec31 - 10
- 2019, Czerwiec35 - 12
- 2019, Maj21 - 6
- 2019, Kwiecień28 - 0
- 2019, Marzec25 - 10
- 2019, Luty15 - 2
- 2019, Styczeń8 - 4
- 2018, Grudzień11 - 2
- 2018, Listopad20 - 2
- 2018, Październik24 - 9
- 2018, Wrzesień29 - 8
- 2018, Sierpień31 - 19
- 2018, Lipiec20 - 9
- 2018, Czerwiec21 - 20
- 2018, Maj39 - 11
- 2018, Kwiecień27 - 22
- 2018, Marzec24 - 9
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń10 - 0
- 2017, Grudzień17 - 0
- 2017, Listopad13 - 3
- 2017, Październik17 - 8
- 2017, Wrzesień16 - 3
- 2017, Sierpień24 - 4
- 2017, Lipiec30 - 8
- 2017, Czerwiec33 - 18
- 2017, Maj31 - 3
- 2017, Kwiecień24 - 4
- 2017, Marzec28 - 0
- 2017, Luty12 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień12 - 1
- 2016, Listopad19 - 8
- 2016, Październik10 - 0
- 2016, Wrzesień22 - 0
- 2016, Sierpień23 - 2
- 2016, Lipiec25 - 10
- 2016, Czerwiec26 - 33
- 2016, Maj30 - 5
- 2016, Kwiecień18 - 12
- 2016, Marzec30 - 20
- 2016, Luty16 - 1
- 2016, Styczeń6 - 0
- 2015, Grudzień29 - 12
- 2015, Listopad8 - 0
- 2015, Październik19 - 10
- 2015, Wrzesień28 - 2
- 2015, Sierpień22 - 8
- 2015, Lipiec24 - 17
- 2015, Czerwiec31 - 18
- 2015, Maj31 - 2
- 2015, Kwiecień26 - 33
- 2015, Marzec17 - 7
- 2015, Luty12 - 16
- 2015, Styczeń3 - 7
- 2014, Grudzień7 - 0
- 2014, Listopad11 - 7
- 2014, Październik15 - 11
- 2014, Wrzesień20 - 1
- 2014, Sierpień17 - 6
- 2014, Lipiec19 - 38
- 2014, Czerwiec25 - 19
- 2014, Maj21 - 18
- 2014, Kwiecień25 - 23
- 2014, Marzec25 - 39
- 2014, Luty14 - 38
- 2014, Styczeń5 - 7
- 2013, Grudzień12 - 2
- 2013, Listopad12 - 10
- 2013, Październik18 - 22
- 2013, Wrzesień18 - 24
- 2013, Sierpień25 - 84
- 2013, Lipiec29 - 75
- 2013, Czerwiec27 - 82
- 2013, Maj30 - 42
- 2013, Kwiecień24 - 64
- 2013, Marzec7 - 24
- 2013, Luty2 - 7
- 2013, Styczeń1 - 6
- 2012, Grudzień6 - 30
- 2012, Listopad6 - 35
- 2012, Październik7 - 29
- 2012, Wrzesień23 - 72
- 2012, Sierpień25 - 80
- 2012, Lipiec31 - 95
- 2012, Czerwiec24 - 78
- 2012, Maj29 - 149
- 2012, Kwiecień29 - 51
- 2012, Marzec31 - 173
- 2012, Luty4 - 35
- 2012, Styczeń10 - 45
- 2011, Grudzień18 - 28
- 2011, Listopad19 - 28
- 2011, Październik24 - 25
- 2011, Wrzesień28 - 10
- 2011, Sierpień25 - 34
- 2011, Lipiec23 - 42
- 2011, Czerwiec20 - 37
- 2011, Maj31 - 46
- 2011, Kwiecień21 - 10
- 2011, Marzec6 - 7
Wpisy archiwalne w kategorii
sam
| Dystans całkowity: | 262928.92 km (w terenie 4903.30 km; 1.86%) |
| Czas w ruchu: | 10304:04 |
| Średnia prędkość: | 25.42 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 91.33 km/h |
| Suma podjazdów: | 2654171 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 188 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 166 (86 %) |
| Suma kalorii: | 88665 kcal |
| Liczba aktywności: | 3765 |
| Średnio na aktywność: | 69.84 km i 2h 45m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
300.50 km
0.50 km teren
10:18 h
29.17 km/h:
Maks. pr.:72.10 km/h
Temperatura:16.0
Podjazdy:3354 m
Rower:Sauron(i)
Podhalańsko-spisskie krążenie
Czwartek, 10 maja 2018 | Komentarze 0
Gorlice-Ropska-Ptaszkowa-Królowe-Nowy Sącz-Łazy Biegonickie-Stary Sącz-Tylmanowa-Ochotnice-Harklowa-Nowa Biała-Gronków-Bór-Szaflary-Ludźmierz-Rogoźnik-Stare Bystre-Maruszyna-Szaflary-Bór-Nowa Biała-Krempachy-Frydman-Niedzica-Sromowce-Krośnica-Krościenko-Łącko-Stary Sącz-Nowy Sącz-Królowe-Bogusza-Florynka-Wawrzka-GorliceSzybki wyskok na kontrole nietoperzowe w okolicy rezerwatów na Podhalu i Spiszu.
Popołudniem wiatr mocny i nieprzewidywalny: wieje w twarz, zaraz wieje z boku, a za chwilę (na chwilę) pomaga. I jazda interwałowa.
Zjazdy z Knurowskiej emocjonujące, przez resztki piasku na zakrętach i liczne samochody idące na czołówkę na wirażach. Obiad kurczakowy i wieczorno nocna objazdówka kościołów i starszych drewnianych domów, z nasłuchami. Kończę po 22giej nad jeziorem i wbijam w kilka podjazdów pienińskich. A potem niestety dolina Dunajca i coraz większa, hamująca wilgoć. Na pitstopie w NS zakładam (dopiero) nogawki, wilgoć trzymie dalej i jedzie się ślamazarnie. Na szczęście są podjazdy w lesie, wtedy jest trochę szybciej.
Gorlice osiągam około 2.30.
CLIMB: max 15%

Rosochatka

Przehyba góruje nad Dunajcem w Kadczy

Dolina z Ochotnicami z Knurowskiej

sielsko nad Harklową

gniazdo 3Koron z daaaaleka

zjazd w stronę jeziora

droga w góry

Maruszyna

na podwieczornym mostku

stare drewniane budynki w Starem Bystrem

to spojrzenie...

Babia Góra z nadchodzącym frontem burzowym

Cisowa Skała i Jowisz (Jowisz???) - jednak Wenus ;)

kościółek w Krempachach

Jezioro Sromowieckie
Kategoria [300-1500km :)], prace różnej maści, sam
Dane wyjazdu:
22.30 km
0.00 km teren
00:42 h
31.86 km/h:
Maks. pr.:55.70 km/h
Temperatura:19.0
Podjazdy:140 m
Rower:Sauron(i)
poranne spalanko
Środa, 9 maja 2018 | Komentarze 0
Gorlice-Korczyna-GorliceTrochę wiatru i wilgoci.
5x20/40, 5x1min
CLIMB: max 10%
Kategoria [ 0-50km ], sam
Dane wyjazdu:
28.90 km
0.00 km teren
00:55 h
31.53 km/h:
Maks. pr.:62.10 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy:320 m
Rower:Sauron(i)
przepalenie popołudniowe
Środa, 9 maja 2018 | Komentarze 0
Gorlice-Bystra-Gorlice-Rozbój-Kobylanka-GorliceGórka przed zbiórką.
A zbiórki w końcu nie było, bo szły chmury burzowo-deszczowe. Po małym kółku w wietrze gonię do domu.
CLIMB: max 12%
Kategoria [ 0-50km ], sam
Dane wyjazdu:
126.60 km
2.00 km teren
06:16 h
20.20 km/h:
Maks. pr.:73.50 km/h
Temperatura:23.0
Podjazdy:2120 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
Óriás koraidenevér expedíció: Zempléni, Bükki és Matra-hegyseg
Piątek, 4 maja 2018 | Komentarze 3
biwak-Kánya-hegy(622m)-biwak; Miskolc-Bükk NP-Eger-Egebekta-Sirok-Parad-Kékes(1014m)-biwak pod KékesemNie tak wcześnie z rana, bo już za słońca, wyjeżdżam na lekko zaliczyć hopę nad Telkibányą - Kánya-hegy. Początkowy szuter zamienia się w super gładziutki asfalcik, trzymający tylko w dwóch miejscach po 12%, a reszta to spokojna jazda w coraz fajniejszym słońcu. Na górze jakaś instalacja paramilitarna i straż z bronią, więc zjeżdżam od razu. I po śniadaniu przenosimy się samochodowo za Miskolc.
Wjazd w Bükki po 11tej, ale w cieniu drzew przyjemnie i chłodno. Nie spieszymy się, w Egerze wskakujemy w ścieżki velo, zahaczamy o stację benzynową i sprawnie opuszczamy miasto, wbijając się w 4 niewielkie podjazdy. Zakupy w Szuper Coopie (albo Super Czopie) w Sirok, tankowanie z kranika gdzieś po drodze (dodatkowe 6L na bagażnik) i trochę ponad 20km w górę od Paradu. Na szczycie Węgier, niestety przy kiepskich widokach, jesteśmy ponad godzinę przed zachodem słońca. Szybkie zjazdy po dziurach (dociskam 70+) i już po 10km jesteśmy na z góry upatrzonym poletku biwakowym z widokiem na wieżę i kopułę Kekesza. Borowców nie ma, lata jakiś nocek koło drzewa. Wiata, gotowanie, picie i ciastka cynamonowe (hit!!!!), ząbki i do śpiworków.
CLIMB: max 13%

poranny widok z przełęczy © wojtekjg

kościółek w Telkibanya © wojtekjg

kawałek szutrówki w stronę Kanya-hegy i panorama Zempleni-hegyseg© wojtekjg

doskonały podjazd na szczyt © wojtekjg

instalacja na szczycie © wojtekjg

zjazd z widokiem na góry © wojtekjg

jak zawsze do pola biwakowego kiepski asfalt © wojtekjg

pamiątkowy słup i chatka biwakowa © wojtekjg

hotel w Lillafured © wojtekjg

wjazd w Góry Bukowe © wojtekjg

Bukk © wojtekjg

przerwa w lesie, w poszukiwaniu źródełka © wojtekjg

słoneczny asfalt podjazdu do Repashuty © wojtekjg

pierwsze widoki w Bukk © wojtekjg

Repashuta z miejsca widokowego © wojtekjg

zjazdy z widokami na zjawiska krasowe © wojtekjg

zachodnia część Bukk © wojtekjg

ponownie - zachodnia część Bukk © wojtekjg

pierwsze spojrzenie na Kekesz © wojtekjg

Tar-kő z zakrętu przy polance © wojtekjg

im niżej tym więcej skałek po bokach © wojtekjg

ścieżka rowerowa do centrum Egeru © wojtekjg

ostatni kościółek w północnym Egerze, z tyłu ścisłe centrum © wojtekjg

panorama okolic Egeru © wojtekjg

w oddali krasowe szczyty BukkiNP © wojtekjg

czerwone dachy Egeru © wojtekjg

jeden z małych podjazdów za Egerbaktą © wojtekjg

popas przy fontannie w Sirok © wojtekjg

kolejne spojrzenia na Kekesz © wojtekjg

z daleka rzeczywiście jest niebieskawy © wojtekjg

jakaś hopka w stronę gór © wojtekjg

początek właściwego podjazdu na szczyt Matry © wojtekjg

kopuła szczytowa przeziera przez drzewa © wojtekjg

gorszy asfalt ostatniej części pod wieżę © wojtekjg

stromawy odcinek podjazdu © wojtekjg

zamglone widoki, nici z Tatr czy innych © wojtekjg

symbolika na szczycie © wojtekjg

Kekes-teto z biwaku © wojtekjg

trzeba pamiętać, żeby nie shajczyć wiaty biwakowej © wojtekjg
Kategoria [100-200km], sam, niesam
Dane wyjazdu:
21.30 km
0.00 km teren
00:56 h
22.82 km/h:
Maks. pr.:60.60 km/h
Temperatura:28.0
Podjazdy:342 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
postklasykowo III
Czwartek, 3 maja 2018 | Komentarze 0
Korzenna-Bukowiec-Korzenna'Szybki' przejazd rowerowy w ramach Rajdu Podkowca przy okazji majówki na Bukowcu.
CLIMB: max 12%
Kategoria [ 0-50km ], niesam, sam
Dane wyjazdu:
28.60 km
0.00 km teren
01:02 h
27.68 km/h:
Maks. pr.:74.60 km/h
Temperatura:18.5
Podjazdy:354 m
Rower:Akcent Grupetto Ediszyn
na/z KB
Wtorek, 1 maja 2018 | Komentarze 0
Gorlice-Bielanka-Łosie-Bielanka-GorliceZ rana, po małym zaspaniu, do biura Klasyku (pokręcić się wokół i na trasie wyścigu).
Powrót z Arkiem o zbyt mocnej nodze.
CLIMB: max 11%
Kategoria [ 0-50km ], sam, z Arkadiuszem
Dane wyjazdu:
49.70 km
0.00 km teren
02:06 h
23.67 km/h:
Maks. pr.:60.50 km/h
Temperatura:24.5
Podjazdy:473 m
Rower:Sauron(i)
Kń27: wietrzne zakończenie wietrznego miesiąca
Poniedziałek, 30 kwietnia 2018 | Komentarze 0
G-Biecz-Kunowa-Wójtowa-Lipinki-Rozdziele-Kryg-Sękowa-GNie cisnę na górkach, bo uda pieką.
CLIMB: max 17%
Kategoria [ 0-50km ], sam
Dane wyjazdu:
205.30 km
0.00 km teren
08:20 h
24.64 km/h:
Maks. pr.:51.80 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:1123 m
Rower:Furia
Kń26: powolny, podwietrzny i przedburzowy powrót w stronę domu...
Niedziela, 29 kwietnia 2018 | Komentarze 2
Parczew-Serniki-Niemce-Lublin-Konopnicaa-Bełżyce-Borzechów-Leszczyna-Urzędów-Annopol-Bidziny-Opatów-Iwaniska-BogoriaPo koło 2h nerwowych drzemek, kręcenia się przy herbacie i ciastkach i dyskusjach z wracającymi maratończykami, pakuję bety na rower (sprytnie podwiązując plecaczek pod lemondkę, robiąc takiego toploadera..opona przetarła mi go trochę ;)) i wybywam po 6.30 w rześki poranek w stronę Lublina. Wiatr się zerwał, znów tak samo mocny na północ ale, o dziwo, mogę siedzieć i jedzie się fajnie. Gdzieś albo podczas tankowania soku na Orlenie, albo podczas śniadania w Maku stwierdzam, że nie chce mi się krążyć po Lublinie, szukać i czekać na niepewne środki transportu, budzę telefonem Misia-Pysia i grzecznie pytam (szantażuję :P) czy nie wyjechałaby po mnie w okolice Staszowa (i podwiozła na autobus do cywilizowanej Małopolski). Skutecznie.
Jazda jest pod wiatr i w coraz gorszym upale, tankowanie obligatoryjne w każdym większym sklepie. Przebijam się przez średnie i lepsze szosy między olbrzymimi polami rzepaku i łąkami. W Borzechowie trasa zamknięta - Międzynarodowy Wyścig Tandemów (!!!) na pętli. Przebijam się trochę bokiem, powooooliii, zatrzymując się co chwila (na szczęście mało startujących). Wisła za Annopolem oznacza wjazd w Świętokrzyskie, czyli dłuższe proste i więcej hopek. Górki trochę męczę, idzie z daleka z zachodu jakiś front burzowy i wiatr albo szaleje albo cichnie. Szczęśliwie robi się chłodniej i tempo na hopkach wzrasta. Magda mija mnie za górkami nad Bogorią, bez wyrzutów pakuję się 2km dalej do samochodu.
Bilansem dnia jest poparzenie lewej łydki. Bilansem weekendu - ból nadgarstków i przedramion i czasem cierpnięcie lewej ręki.
CLIMB: max 9%

asfalty końcówki trasy maratonu

tak, wszędzie rzepaki

I tak cały czas...przez pola

rowerowa infrastruktura Lublina

żółte okolice Bełżyc

bitches like to be packed

rolnicze rejony okolicy Kraśnika

tandemowe cycki uciekają

tandemy dziewczęce

realia świętokrzyskich tras

Wisła

biorzepak świętokrzyski

nalot chrabąszczy

prościutkie asfalty w stronę Opatowa
Kategoria [200-300km], sam
Dane wyjazdu:
512.30 km
0.00 km teren
15:33 h
32.95 km/h:
Maks. pr.:65.20 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy:2677 m
Rower:Furia
Kń25: Pikny Wschód
Sobota, 28 kwietnia 2018 | Komentarze 4
Tu będzie jakiś opis heroiczno-epickich zmagań z aurą, dziurami w drogach, niechceniem, innymi zawodnikami, brakiem posiłków na punktach żywieniowych, chrabąszczami majowymi i sobotnimi kierowcami. Tak za chwilkę.CLIMB: max 10%
EDIT:
Bo to było tak...
Gdybym podszedł do tematu strategicznie, zadeklarowałbym gorszy czas żeby wystartować z tyłu, z dalszej grupy. Potem spokojnie dociągnąć do przodu, nie pokazując swojego tempa i utrzymać miejsce. Ale pojechałem z przodu, wg jakiegoś swojego planu.
Wystartowaliśmy około 7.,gdy Kurier dopalił papierosa.
Jeszcze w pierwszych minutach sądziłem, że wiatr jednak nie ruszy. Ale tuż za miastem zaczęło wiać mocno w twarz. Pochyliłem głowę i zacząłem jechać 'swoje'. 'Ten gość w fluo kompresach' trzymał się ciągle kawałek za mną, na prostych widziałem go spory kawałek za sobą. Nawigacja jak to nawigacja, nie pokazała mi skrętu na Puchaczów, potem już co chwilę spoglądałem na mapkę. Pierwsze 100km poniżej 3h, niestety punkt 1 w Krasnystawie kilka chwil później (także przez remonty ronda), na dodatek chwilę pokrążyłem, bo nie był ewidentnie oznaczony. Obsługa miła, ale książeczki nie chciała mi podbić, chwyciłem banana i wodę, podpisałem się, podziękowałem za gorące i wybiegłem. Na parkingu minąłem się z Karolem-od-kompresów.
Za Krasnystawem nogi puściły i mimo wiatru górki wchodziły szybko (chociaż >50km/h rzadko się pojawiało). Dziwny punkt koło parku w Hrubieszowie (też letko błądzę), tym razem jest pieczątka, podpis, wciskają mi jakieś żelki, biorę banana i wodę.
Pagóry wchodzą równo, zrobiło się ciepło ale dalej wieje w twarz i to dość mocno. Za Tomaszowem wpadam do sklepu na puszkę MDew i odbicie podrywu jakichś ryczących 40tek, przed Józefowem blokuje mnie kondukt żałobny. Na punkcie wypijam dwie ciepłe herbaty, tankuję bułę i wodę, miła pani wbija mi pieczątkę (ale lista nie dotarła czy coś...), dostaję info gdzie jest goniący mnie (Karol), rzucam na odjezdne, żeby nie trzymali go za długo i walę w lasy.
Gdzieś tam po drodze jakiś sklep z zimnym piciem i kolejką do kasy ("...i jeszcze ćwiarteczkę, i jeszcze te gumy, i jeszcze czipsy dla wnusia.."). No szybciej, ku**a! Miało być z wiatrem ale nie jest. A jakiejś prostej za Biłgorajem dogania i przegania mnie Karol (od kompresów)!! Próbuję go urwać - nie daje się. Potem pozwalam mu jechać pierwszemu i znów go urwać. Nic z tego. (tu należy zaznaczyć - zero jazdy na kole, nawet gdy się mijaliśmy, drafting był znikomy, rispekt dla reguł)
Podczas skrętu do punktu w Janowie Lubelskim Karol wpada nagle w tył hamującego samochodu. Sprawdzamy czy wszystko okej. Na szczęście wszystko okej też z samochodem. Wpadamy razem na punkt (50m dalej), na pięterko, tankujemy wody, Karol zostawia zbędne ciuchy. Miałem tu coś zjeść, bo ponoć nieźle gościli, ale plastikowe miski puste, nic nie paruje z garnków. No to na rower, o batoniku. Gdy już odjeżdżamy pani biegnie z surówkami i garnkiem...teraz to sobie może..
Jadę z 50-parę metrów za WruBlem, zatrzymuje mnie skrzyżowanie, zatrzymuje mnie czerwone światło, potem mijam znów skręt w prawo. I już go nie widzę. Chyba docisnął, bo wspominałem, że może zostanę jeść. I gonię przez prawie godzinę. Gdy w końcu go widzę i przeganiam, potwierdzam, że nic nie jadłem i nadaję tempo z przodu. Ostatni punkt (Żółkiewka) przed zachodem słońca, w jakimś centrum kultury. Pani ma bułki (bułki! bułki są super, bo można jeść na lemondce) i ma resztę kaszy i surówkę z kiszonej kapuchy z krótkiego dystansu. Jem łyżkę kaszy i surówkę, tankujemy, w milczeniu patrzymy na siebie rozumiejąc chyba, że nie urwiemy się na nadchodzących górkach i ładujemy, raz jeden raz drugi 100m przed tym drugim/jednym.
Robi się ciemno ale jest ciepło. Ja mam rękawki i kamizelkę, ale Karol wszystko oddał. Nawet nie zakładam. Mijamy opatulonych krótkodystansowców. Hopki, hopki, złe asfalty, hopki, dziury, Łęczna i w końcu ostatni punkt. Wbijamy razem, ja robię zakupy i tankowanie na stacji, Karol tankowanie i wybebeszoną bułę na punkcie...i wyjeżdżamy.
Przecież nie będę się wygłupiał i próbował go urwać na samym końcu. Zresztą, pewnie i tak by nie wyszło. Po skręcie na Maśluchy wychodzę do przodu i tak zostaję. Jacyś podpici łażą bocznymi drogami, jakieś samochody jadą na czołówki. Patrzę co jakiś czas czy nie przesadziłem z tempem na hopkach, ale Karol (zgodnie z przewidywaniami) trzyma się z daleka ale równo. Okurde! Poznaję te boczne drogi koło Ostrowa L., jechałem tu podczas jakiejś inwentaryzacji lubelskiej kilka lat temu, też nocą! Asfalty poprawili! O! znam tą górkę! :D Na koniec Ostrów, skręt na Parczew, droga z wczoraj i żywe tempo. W lesie ciepławo, przy stawach nawet nie tak zimno. Czasem uderzają mnie w twarz chrabąszcze majowe ;) Wyprzedzamy ostatnie osoby z 266tki.
W Parczewie stwierdzamy, że wjeżdżamy razem na metę. Tak będzie poważniej. Mi nie zależy na miejscu, zależy mi na pierwszym czasie i punktach pucharowych. 16h12min i tak jest ponad moje założone minimum.
Dobra jazda, dobre nawodnienie (nawet), trochę mało jedzenia, ale ze względów strategiczno-okolicznościowych.
Kategoria [300-1500km :)], sam, ściganie
Dane wyjazdu:
61.50 km
0.00 km teren
01:59 h
31.01 km/h:
Maks. pr.:50.80 km/h
Temperatura:13.0
Podjazdy:231 m
Rower:Furia
Kń24: rowerkiem przez rzepaki
Piątek, 27 kwietnia 2018 | Komentarze 0
Lublin-Niemce-Serniki-Ostrów Lubelski-Tyśmienica-ParczewPo montażu roweru na dworcu, przebiciu się przez ścieżki rowerowe, pitstopie w Maku i znów ścieżkach, wbijam się w proste między polami w stronę Parczewa. Przyspieszam na odcinku od Ostrowa L. (końcówka maratonu), bo zbliża się czas zamknięcia biura. Dojeżdżam za 5 siódma, ale biuro działa do późnej nocy, a nawet rana.
Wiem, bo śpię tam na glebie ;)
CLIMB: max 7%

proste między łąkami, jeszcze z niezłymi asfaltami

typowe Polesie(?)
Kategoria [ 50-100km ], sam














