Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 300266.03 kilometrów w tym 5058.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.77 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
122.70 km 0.00 km teren
04:17 h 28.65 km/h:
Maks. pr.:68.60 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:1520 m

Bo te Pogórza to wiatrowe som...

Sobota, 11 czerwca 2011 | Komentarze 10

Pierwsze 60km pod mocny wiatr, potem z wiatrem bocznym, nie wiem czy było z 15 kilosów w dobrych warunkach...

107 podjazdów i podjeździków, z 93,5 zjazdu. Masakryczny asfalt, szczególnie w okolicy Gródka n/D., wytrzepało mnie na tych dziurach całkiem nieźle. Sprytnie wyminąłem Sącz 'na oślep', były momenty zagubienia, bo ostatnio jechałem tamtędy jakieś 5-7 lat temu. Chociaż wiele się nie zmieniło - jezioro jak było tak jest.

okolice Staszkówki

Nowy budynek Muzeum w Ciężkowicach

Centrum dowodzenia

Serpentyniasty podjazd - byłem miło zaskoczony :)

Bartkowa

Małpia Wyspa i Patelnia

Ropska Góra

Nie ma to jak robić fotkę przy 55kmh - zjazd z Ropskiej, po prawej Pieniny Gorlickie, na wprost Suchy Wierch
Kategoria [100-200km], sam


Dane wyjazdu:
42.38 km 0.00 km teren
01:31 h 27.94 km/h:
Maks. pr.:72.60 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Pozmrokowo

Piątek, 10 czerwca 2011 | Komentarze 3

Wyciągam na asfalcik mojego Błękitnego Rumaczka. Zapodaję podjazd pod wiatr przez Bystrą, zjazd wbrew wiatrowi na Bieśnik (bez szaleństw padło vmax), potem Szalowa (mogłem zabrać detektor, bo nad stawami w centrum latały jakieś dziady :)), Stróże i w górę do Gródka skąd powrót główną do Gorlic przez Szymbark.
Asfalty mamy miejscami takie, że mógłbym sobie wpisać z 15kaemów terenowych z czystym sumieniem.

Powrót już typowo nocny.. jak ja dawno nie jeździłem nocą 'na lekko' (głównie przez Arka, bo nie lubi i zazwyczaj mnie blokuje...), muszę powrócić do tej aktywności.
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
43.10 km 0.00 km teren
01:27 h 29.72 km/h:
Maks. pr.:59.30 km/h
Temperatura:19.0
Podjazdy: m

Prawie Małastowska+Moszczenica

Piątek, 10 czerwca 2011 | Komentarze 0

No, nareszcie udało mi się zgubić Pasożyta pod wiatr - podczas ścigania do Moszczenicy nie dociągnął po drugim strzale i uciekłem mu około 300m. I nie dogonił już do Moszczenicy :) Powrót z wiatrem - a z Małastowa za to pod wiatr. Ale średnią trzymaliśmy.

Tak se dziś pomyślałem, że to takie błędne koło - strzałka pokazuje mi dół więc ciągnę>średnia rośnie>strzałka znów pokazuje w dół więc dociągam>średnia rośnie>strzałka...>wpadam wyczerpany do rowu (pewnie tak się to skończy).

Dane wyjazdu:
119.20 km 0.00 km teren
04:12 h 28.38 km/h:
Maks. pr.:66.30 km/h
Temperatura:29.0
Podjazdy:1460 m

Rozjazd 'na kibica'

Niedziela, 5 czerwca 2011 | Komentarze 1

Podjeżdżam na start Maratonu MTB Cyklokarpaty w Muszynie. Od Ropy wiatr ciśnie mi się w twarz, podjazdy, zjazdy i inne - wszystko pod wiatr. Co więcej - no ja nie wiem jak to jest - przecież jak wracam tą samą trasą to powinno wiać mi potem w plecy, co nie? Nie jadę dookoła Ziemi żeby mi wiało cały dzień w przód, a jednak...
Podjazdy w Wawrzce i na Krzyżówkę serpentynami, potem cisnę przez Mochnaczki, Tylicz i Powroźnik nie schodząc poniżej 35kmh. Dojeżdżam na start w Muszynie 15 minut przed rozpoczęciem ścigania. Tylko dwójka z Klubu jedzie na inny dystans niż hobby, reszta okupuje pierwszy rząd w sektorze startu do tego dystansu. Pożyczam Arkowi rękawiczki (wiosłem mu długie z domu ale wolał na krótko), chłopy startują, kupuję Pepsi i jadę na Złockie popatrzeć jak wracają. Po niecałej godzinie zjeżdża zawodnik z Klimka, 3 minuty za nim kołysze się przez gumę w tylnym kole Andrzej. Potem zjeżdża jeszcze jedna osoba z Grupetta i na 8 i 9 pozycji Kamil i Arek. Ciągną na zmianę, bo to już asfalt. Zjeżdżam za nimi do mety.
Pierwsza dziesiątka została zdominowana przez Grupetto Gorlice :))
Chwilę pogadaliśmy i wracam przez Krynicę. Przed Krzyżówką zastaje mnie fatalny deszcz z gradzikiem, siedzę chwilę na przystanku ale to nie ma sensu, bo po zjeździe 3 km dalej jest już sucho. Na serpentynach blokuje mnie autobus, którego kierowca najwyraźniej nie potrafi wchodzić w zakręt co ściera mi klocki hamulcowe, łapię się go za to na dole (chociaż dalej zwalnia przy byle zakręcie), puszczam za Polanami i jadę podjazdem do Wawrzki. Końcówka to dociskanie pod wiatr do Gorlic w pełnym słońcu.


No i dziś był kolejny z dni z prawie morderstwami zwierząt leśnych - dwie kuny otarły mi się o koła przy pomykaniu w dół do Florynki z rana. Miały szczęście, skubane, oj miały...
Kategoria [100-200km], sam


Dane wyjazdu:
237.50 km 0.00 km teren
08:29 h 28.00 km/h:
Maks. pr.:72.50 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

No i rozwaliłbym wiewiórę..

Sobota, 4 czerwca 2011 | Komentarze 4

Taką rudą. Polską.. albo ci ona nie polska, bo było to tuż za granicą Piwniczna-Mnisek n/Popradom. Już oczyma (oczyma?... oczami! ... nie - oczyma... ok, może być oczyma) wyobraźni widziałem jak na jej krępym, rudym ciele moje pięknie wycentrowane przednie koło przeistacza się w ósemkę, a ja lecę na twarz na świeży asfalcik.
Na szczęście minęła mnie o 15cm i pognała w rów.

Ale - od początku :P

Korzystając z tego, że studentki mi zwiały z zajęć terenowo-podjaskiniwych i powiadomiły mnie o tym, umawiam się z Arkiem i Bartkiem na coś dłuższego na Zachód od naszego cudnego Miasta. Maciek sprytnie 'zaspał' i nie przyjechał na zbiórkę o 6 rano.
Wyjazd około 6.30, radośnie pomykamy przez mgły do Grybowa przez Ropską Górę, potem podjeździk do Ptaszkowej, gdzie spada mi łańcuch jak na Klasyku Beskidzkim i muszę gonić chłopaków pod górkę. Dalej jest już 'z górki' - asfalt dobry, ruchu niet, pomykamy radośnie pod 40kmh i po około 1:40h jesteśmy w Sączu.
Przedzieramy się przez śpiący jeszcze Nowy S., wyskakujemy na drogę do Piwnicznej i .. kur.. czuję,że korba mi znów lata. Dokręcam 'na niby' przy rondzie, ale w Łącku zamiast śliwowicy 'u fotografa' kupuję imbusa numero 8 i klej anareobowy po czem dokręcam sklejonego dziada na chama. I ma się nie ruszać.
Radośnie docieramy do Krościenka ze średnią (przynajmniej u mnie w komputerze pokładowym) 30kmh. Dalej w stronę Krośnicy, zjeżdżamy na trasę TdP2009 za Hałuszową (tutaj po 100km trasy na komputerze 29,4kmh), serpentynki i zjazdy z 'niekończącym się zakrętem w lewo' na Sromowce. Stamtąd przez przejście hranicne na Majere i do Cervenego Klastoru. Kurde, jak byłem młodszy to te wycieczki na Słowację miały jakiś taki fajniejszy posmak - celnicy, czasem macali plecak czy nie brzęczy. Miało to kształt jakiejś 'zagranicy'. A teraz - pruję 30 na godzinę za jakimś samochodem i nikt mnie nie zatrzymuje. Masakra /nostalgiczny chlip/.

Chłopaki mi się coś zaczęli obijać na tyle, nawet nie gonią. Nie to nie, nie będzie koła. Dociskam. Zjeżdżamy się przy Klasztorze, tamże siadamy na chwilę z jedzeniem i piciem, i ruszamy dalej. Pod Haligovskymy skalamy robię ostatnie zdjęcie tego dnia - po tym jak Arek wpada we mnie wbijając mi kierownicę w łydkę, aparat leci po rozgrzanym asfalcie i pewnie wyląduje u jakiegoś mechanika. Za Velkym Lipnikiem chłopy znów mnie puszczają samopas pod przełęcz, ani nie czekam, jedzie się źle, wiatr wieje w twarz. Pomykamy razem z przełęczy, dociskam dopiero za Kamienką na dobrym asfalcie. Jeszcze tylko kawałek prostej i podjazd pod sedlo Vabec. Stromy, długości 4,2km. Słońce zaszło za chmurkę, która snuła się od Tater grożąc burzą jakomś. Podjeżdżam spokojnie błyszcząc, pomimo braku słońca, na hebanowo opalonymi ręcoma, przyspieszam tylko przy wysypisku śmieci, przełęcz wchodzi szybko. Nawet długo na chłopaków nie czekam, Arek po małym kryzysie przyjeżdża po około 7 minutach. Zjazdy zakrętasowe, na fajnym asfalcie, ze złym wiatrem, ale i tak uciekłem, do tej pory nie wiem jak, bo zjeżdżam dalej jakoś lewo. Tutaj też padło vmax. Podjazd na statną hranicę i wiewióra, która o mało by nie zakończyła mojej wycieczki :P
Jeszcze tylko cudami słynące źródełko-pijalnia w Piwnicznej, z wodą jadącą jajami, dobrą na schorzenia pęcherza, potencję i wypadanie włosów, i już mkniemy Doliną Popradu. Niezapomniane bruki w Rytrze, przyspieszenie przed Sączem, Sącz na szybko i Kamionka.
No i Arek odżył. Nie wiem czy to po pączku z Biedronki czy po wypiciu całej herbaty domowej roboty z bukłaka, ale teraz trzyma mi koła pod przełęcz za Boguszą (pod Jaworzem), gubię go dopiero na końcówce.
Zjazdy do Florynki i znów ściana płaczu we Wawrzce. Arek swoim zwyczajem chce mnie przyatakować na końcówce do przekaźnika, nawet specjalnie na niego chwilę poczekałem po stromym, potem puściłem śprint pod górę i nawet nie powąchał mojej opony :P Ale - w ramach rekompensaty rozprowadzam go na hopkę pod Chełmem, którą myka na przełożeniu 3/7 - nie wiem w ogóle jak można na czymś takim jeździć po równym, co dopiero w górę. Tak ładnie to ciągniemy, że zostawiamy Bartka. Zatrzymujemy się po zjazdach w Ropie pod sklepem, nie przejmujemy się, że Batrek nas mija i jedzie se w siną dal. I tak go dogonimy :) Konsumujemy nektar i ambrozję czyli Pepsi i siadamy na rumaki. I tu się sobie dziwię - ponad 220 kaemów, w tym sporo prowadzenia, a ja myślę o tym jak się zajechać podciągając średnią :) Idą na prostych 50tki, na podjazdach 30tki, na zjazdach 60tki i doganiamy Bartka w Ropicy.
Na koniec fundujemy sobie ściganie na sprincie koło Grosaru w Gorlicach, oszywiście wygrywam mła :P :)) (bo trzymałem koło :P ).

Czułe pożegnania, z Arkiem mieszkamy na drugim końca miasta więc porobimy jeszcze kilosów. Po drodze machamy wożącemu się autem Nieustraszonemu Leaderowi Grupetta Gorlice i kończymy dzień na (z mojego licznika) avsie 28.3km/h. Czyli nieźle. Ba - czyli bardzo fajnie. (Chociaż - ja bym miejscami jeszcze docisnął :)), z drugiej strony - w zamierzeniu była to wycieczka więc dociskać mi nie wolno było :) )

temperaturki od 15-34st.C, wiatry umiarkowane i średnie, najczęściej zachodnie i południowo-zachodnie.

dzięki za jazdę !!!:))


KILKASET zdjęć z trasy:

Poranek przed Szymbarkiem


Za Szymbarkiem, jazda we mgle


Podjazd pod Ropską


Doliną Dunajca


Okolice Kłodnego n/Dunajcem


Radość na szosie :)


Podjazdy nad Hałuszową


Na trasie TdP2009


W PPNie


Zjazdy


Trzy Korony i Nowa Góra


Widocek pieniński, Tatery niestety w chmurce


Zjazdy do Sromowiec


Jezioro Sromowieckie i zamek nad zaporą


nad hydroelektrownią


Pod Trzema koronami


Spływy Dunajcem


Na krużgankach Cervenego Klastoru


Dane wyjazdu:
34.99 km 0.00 km teren
01:18 h 26.92 km/h:
Maks. pr.:63.40 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Praca za dnia

Piątek, 3 czerwca 2011 | Komentarze 0

Okolice Biecza.

Dane wyjazdu:
55.50 km 0.00 km teren
01:52 h 29.73 km/h:
Maks. pr.:67.50 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Dookoła Magury

Czwartek, 2 czerwca 2011 | Komentarze 0

Małe ściganie z Bartkiem i Arkiem. Od Grosaru mała rozgrzewka i ostry start w Sękowej koło kościoła. Oczywiście aż do podjazdu siedzą mi na kole, próbuje zmęczyć przez kilka przyspieszeń. Avs pod Magurę -32kmh. Na podjeździe zostaje tylko Arek, też w kole, wyjeżdżamy razem na Przełęcz (czas - 9:34), na górze średnia nie spadła poniżej 28kmh. Zjazdy niezbyt szybkie. Po przejechaniu dziur w Gładyszowie próbuję kilka razy na sprintach zgubić pasożyta ale się mocno trzyma. Przed podjazdem do przekaźnika w Uściu zaczyna boleć mnie brzuch, zwalniam i atakuję dopiero na ostatnim zakręcie. Przeliczam się z siłami i Arek finiszuje pierwszy, wyprzedzając mnie o około 3 długości roweru. Kończymy na średniej powyżej 31kmh. Czekamy na Bartka (w międzyczasie radzę sobie w lesie z bólem brzucha) i mykamy już spokojniej do Kunkowej, pod wiatr do Leszczyn, tam strony podjazd i szybko zjeżdżamy do Bielanki. W połowie zjazdu spotykamy Maćka, zabiera się z nami do Gorlic. Przed Miastem Arek fajnie goni Voyagera, przez chwilę ciągniemy za nim 55kmh.
Coś jeszcze sztywny jestem po sobocie i męczy mnie niedzielne otarcie.

Dane wyjazdu:
34.10 km 0.00 km teren
01:09 h 29.65 km/h:
Maks. pr.:71.20 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Górka z rana

Środa, 1 czerwca 2011 | Komentarze 0

Gorlice-Ropa-Łosie-Szymbark-Gorlice
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
19.10 km 0.00 km teren
00:39 h 29.38 km/h:
Maks. pr.:65.00 km/h
Temperatura:26.0
Podjazdy: m

Poobiednie

Wtorek, 31 maja 2011 | Komentarze 1

Wyjeżdżam z Miasta, a tu burza na horyzoncie. Trzeba było wracać, po drodze zaliczam jeszcze jakiś podjeździk. Zaczyna kropić.
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
49.28 km 0.00 km teren
02:08 h 23.10 km/h:
Maks. pr.:50.30 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Gorlice-Bartne-Gorlice

Poniedziałek, 30 maja 2011 | Komentarze 0

Kategoria [ 0-50km ], sam