Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 300266.03 kilometrów w tym 5058.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.77 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
88.70 km 0.00 km teren
03:12 h 27.72 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Dojazd+rozgrzewka i rozjazd

Niedziela, 26 czerwca 2011 | Komentarze 2

Na Kryterium do Sącza dojeżdżam (pod mocny wiatr) stałą trasą przez Grybów, Ptaszkową, Kamionki.
Robimy z chłopakami kilka okrążeń przed wyścigiem. Ponieważ wróciłem z wyścigu samochodem podjeżdżam jeszcze w stronę wracającego ze Żmigrodu Arka(spotykam go przed Rozdzielem na górce, wracamy na spokojnie z bocznym wiatrem).

Dane wyjazdu:
51.40 km 0.00 km teren
01:51 h 27.78 km/h:
Maks. pr.:66.90 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Dookoła Magury

Piątek, 24 czerwca 2011 | Komentarze 0

Przejeżdżamy z Arkiem (i częściowo Arturem) przez Przełęcz Małastowską, Gładyszów, Pętną i z powrotem do Gorlic. Podjazd na przełęcz spokojny (10:24), na górze reklamuję bidony Maxima :D
Spaliłem 28,1g tkanki tłuszczowej.

Po drodze mija nas Mateusz, w samochodzie, nie rowerem...pewnie znów powie, że w końcu z pracy, że łańcuch, że odciski, że coś... a czytałem o czasach, gdy do roboty jeździł na dwóch kółkach ...:)

Dane wyjazdu:
57.00 km 0.00 km teren
01:56 h 29.48 km/h:
Maks. pr.:70.50 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Ciężka sześćdziesiątka

Czwartek, 23 czerwca 2011 | Komentarze 1

Po wczorajszym nocnym powrocie jestem jakiś sztywny i nierozjechany. Na dodatek znów wiatr nie ten, słońce w oczy świeci, na koniec powietrze strasznie ciężkie (przedburzowe może??..), nie jechało się fajnie.
Arek dziś bardzo fajnie współpracował, jedziemy po zmianach przez Ropę, Klimkówkę i górki do Uścia Gorlickiego (avs 31,7kmh). Za Uściem oczywiście spada, bo wjazd pod Oderne i ścianka w stronę Nowicy. Po niebezpiecznym i powolnym zjeździe znów podjazd na górę do Nowicy. I zjazdy do Przełęczy (po żwirach) i norma w stronę Gorlic z cięciem 45-48kmh, kilkoma podciągnięciami na 50kmh. Końcówka podbudowała średnią, ale i tak czuć ciężkość w nogach.
Spalono 31,1g tłuszczu.


Dane wyjazdu:
106.53 km 0.00 km teren
04:40 h 22.83 km/h:
Maks. pr.:63.90 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Pogorzańsko-podjazdowo

Środa, 22 czerwca 2011 | Komentarze 2

Niby takie tam tylko Pogórza, a podjazdy jak w porządnych górach, a zjazdy jeszcze mocniejsze. Podjazd na Kokocz o zachodzie słońca(1,5km, około 10% stale) wyciska ze mnie siódme poty.
Wracam nocą, jadę świetną trasą nad Tuchowem z widokiem na całe miasteczko, potem serpentynami w Zborowicach, a w Siedliskach mijam jelenia stojącego na środku drogi dosłownie o 3 metry - pięęękny był, w bladym świetle lampek rowerowych wyglądał na ósmaka lub dziesiątaka...zderzenie z nim przy moich 50kmh na zjeździe mogłoby być niezmiernie ciekawe... Jechałem cały czas w stronę przepięknej burzy, rozświetlającej całe niebo. Niestety - wiał od niej dość mocny wiatr, nawet na porządnym zjeździe hamował mnie ( jechałem w sakwami) do nie więcej niż 55kmh.
Podjazd do Swoszowej © wojtekjg

Zjazd do Jonin © wojtekjg

Zachód słońca nad Kokoczem © wojtekjg

Wiata na szczycie Kokocza © wojtekjg



Dane wyjazdu:
32.90 km 0.00 km teren
01:07 h 29.46 km/h:
Maks. pr.:60.40 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Kręcenie dookoła Gorlic

Środa, 22 czerwca 2011 | Komentarze 0

Zaczęło się od gumy, Arek skoczył do rowerowego po dętkę dla mnie. Po reperacji szybko do Libuszy, potem góreczki pod wiatr z pogonią za jakimś skuterkiem, wyjazd na Dominikowice i przez Kochanowskiego do Miasta z małym objazdem Zawodzie-Ropica-Zawodzie za ciężarówą z piachem.
Zostawiłem 16,7g tłuszczu.

ps. dołożyłem nowy mega-cel na 2011 rok :P

Dane wyjazdu:
65.20 km 0.00 km teren
02:14 h 29.19 km/h:
Maks. pr.:61.40 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Kręcenie klubowe

Wtorek, 21 czerwca 2011 | Komentarze 0

Z Sebą, Arkiem i Kamilem M.. Rundki pod wiatr na obwodnicy i górki na Pogórzu przez Kwiatonowice, Moszczenicę, Turzę, Łużną. Po drodze przez chwilę widoczne nawet Tatry Bielskie.
Dziś tętno pokazuje, że pracowałem, wyskoczyło nawet ponad 180bpm.
Spalone 37,3g tłuszcza.

Dane wyjazdu:
44.70 km 0.00 km teren
01:31 h 29.47 km/h:
Maks. pr.:64.20 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Magursko

Poniedziałek, 20 czerwca 2011 | Komentarze 0

Po tygodniu (sic!) niejazdy, trochę na sztywnych nogach, pomykam z Arkiem na Przełęcz Małastowską. Pomimo w miarę dobrego tempa podjazdowego przy tym wietrze (9:43) tętno zdradza niedotrenowanie.
W Dominikowicach pierwsza guma (chyba od nowości rowerku, bo wywaliłem dętkę maxxisowską).
Na asfalcie zostawiłem 25,6g tłuszczu.

Dane wyjazdu:
15.20 km 0.00 km teren
00:33 h 27.64 km/h:
Maks. pr.:48.70 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Rozjazd "na grabienie trawy"

Środa, 15 czerwca 2011 | Komentarze 0

Gorlice-Moszczenia-Gorlice, z Arkiem.


Rzeczywiście, rozjazd to brzmi dumnie :)

Dane wyjazdu:
392.61 km 0.00 km teren
16:38 h 23.60 km/h:
Maks. pr.:67.70 km/h
Temperatura:
Podjazdy:4500 m

Słowackie góry uczą.... masochizmu !!

Wtorek, 14 czerwca 2011 | Komentarze 10

A co, sądziliście, że napiszę, że uczą pokory?? Akurat!:P

WCZORAJ TZN. DZISIAJ

A co mi tam, dodam se dziś :)

Pokrótce trasa (zdjęcia, mapkę, profile podjazdów z mrożącymi krew w żyłach opisami- dodam jutro jak tylko doczołgam się do kompa :P):

Gorlice-Grybów-Ptaszkowa-Nowy Sącz, Krościenko n/Dunajcem-Sromowce-Sedlo Magurskie-Spisska Bela-Velka Lomnica-Poprad-Vernar-Stratena-Mlynki-Spisska Nova Ves-Levoča-Uloza-Brutovce-Nizny Slavkov-Lipany-L'ubotin-Leluchów-Krynica Zdrój-Polany-Wawrzka-Ropa-Gorice.

Kilka najważniejszych przemyśleń z trasy:
-Wilk ma rację, przyszłością długich tras nie są pętle tylko liniowe odcinki i transport konwencjonalny z powrotem
-chcesz nauczyć się jeździć na szosie po górach - jedź w Levocske vrchy. Większość asfaltów nówka, część zajechana, podjazdy typu średnia 9% z sekcjami po 15%x3, po 3 dniach dobra noga murowana
-nie żartuj z Policią słowacką, gdy pokazują Ci lizak (w Levočy, dla przykładu) nie mów żartem "allll.. o szszzzo choziiii, Panie Majorrrzzzzzze?" :P
NA PEWNO będziesz dmuchał. Ale - mam ustnik jako namacalną pamiątkę z wycieczki

Trasa miała być w wersji hard, ale po wyjechaniu i odczuciu warunków (90% wiatr w twarz, wilgoć dolinach cały czas, chłodno na przełęczach na zachód od Spisškej Novej Vsi) zmieniłem ją na szybko. Nie chcę myśleć jak byłbym wypluty po planowanej :)

(niby mój rekord dobowy ale - ani styl ani przebieg wycieczki mi się nie podobał, takie kręcenie żeby ukręcić..chociaż- nie do końca, po decyzji skrócenia zacząłem intensywniej zatrzymywać się na zdjęcia, narzekać, że jestem głodny i niewyspany etc . :) )

DZIŚ CZYLI DZIEŃ PO

Jakoś tak chwilę czasu mi się znalazło, w fabryce trochę luzu, to i postanowiłem zrobić średnio spontaniczną wycieczkę. Trasę miałem wychuchaną już od dawna, wahałem się co do kół ale ostatecznie wsiadłem na Rumaczka, bo nie sprofanuję szosy bagażnikiem i sakwami.

Wyjazd chwilę po północy, wiatru prawie nie czuję, Ropska i Grybów wchodzą fajnie. Koło Ptaszkowej ubieram się cieplej, już ja wiem jak tam fajnie bywa w dolinie Kamionki. Sącz pada po 1h45min, czyli jest nieźle, miasto ciche, wymarłe nawet. Kolejny postój przed Starym Sączem i dalej ogień. Wszystko psuje się w Zabrzeży - silniejszy wiatr, w twarz i w bok, zaczyna robić się mgliście czyli wilgoć z Dunajca już podchodzi. Wpływa to i na tempo pokonywania tego właściwie płaskiego (lekko pod górkę) i dobrego asfaltowo odcinka i powoduje kręcenie na siłę co widzę po tętnie - ponad 150bpm na prostej to na mnie sporo.
W Krościenku kupuję herbatę na stacji i spożywam bułę - średnią mam ponad 26kmh po 90km więc nie jest najgorzej, chociaż - dopiero teraz zaczną się góry.
Słońce łapie mnie na podjeździe na Przeł. Hałuszowską,
Wschodzik nad Gorcami
Wschodzik nad Gorcami © wojtekjg
za przełęczą łapią mnie też mgły z jezior.
Mgły z jeziora
Mgły z jeziora © wojtekjg
Siadam na przystanku i czekam na słońce, bo jestem trochę zmarznięty i zawilgocony. Zdaję sobie tutaj sprawę, że nie zrobię planu, muszę skrócić trasę. Od tego momentu więcej zatrzymuję się na przerwach jedzeniowych, na zdjęcia i żeby ponarzekać sobie na żywot :))
Wschdzik nad Pieninami
Wschdzik nad Pieninami © wojtekjg

W Niedzicy skręcam na Spisšką Starą Ves i mknę na Rel'ov i Magurské sedlo. Podjazd piękny - średnio 8% z sekcją pod 15%. I widoki.
Na Magurske sedlo
Na Magurske sedlo © wojtekjg
Na górze posiłek, foto i zjazd.
Magurske sedlo
Magurske sedlo © wojtekjg
Zza liścia
Zza liścia © wojtekjg
Ale zjazd przerywany bo znów atakują widoki. Zjazd na Spisšką Belę, przez Kežmarok trasą Jarnéj klasiki i do Popradu.
Zjazdy w stronę Popradu
Zjazdy w stronę Popradu © wojtekjg
Kotlina przedtatrzańska
Kotlina przedtatrzańska © wojtekjg
Tatry z drogi na Poprad
Tatry z drogi na Poprad © wojtekjg
Wjeżdżając do miasta patrzę na Kral'ovą hol'ę, przemykam w stronę autostrady i boczną drogą i ścieżką rowerową pod Tatrami na Spisšké Bystré. I znów na trasę Jk, tylko w drugą stronę,
Trasa Jarnej
Trasa Jarnej © wojtekjg
przynajmniej teraz popatrzę sobie na widoczki :))

Lekko pod Vernár - ładna miejscowość zatopiona w górach, i zaczyna się podjazd na Vernárské sedlo.
Podjazd z Vernara
Podjazd z Vernara © wojtekjg
Taka trochę masakra - ponad 5km średnio z 9% z kilkoma sekcjami po 15%. Nawet nie cyknąłem zdjęcia, staram się utrzymać powyżej 10km/h jadąc spokojnie na siodełku i nucąc I'm Easy Liona Ricziego w wykonaniu FaithNoMore'sów.
Wjeżdżam w Slovenský raj. Mijam turystyczną Dobšinska L'adovą Jaskynę, jakiś tunel kolejowy przecinający górę i zjeżdżam na Stratenę. Chwila zamieszania, bo skręcam w terenową ścieżkę (mógłbym dopisać sobie z 15km terenowo) na Hnilec, ale za to widzę kilka (!) przelatujących pięknych P.apollo.
Tory przez góry w Slovenskym raju
Tory przez góry w Slovenskym raju © wojtekjg Niepylaczek w dolince
Niepylaczek w dolince © wojtekjg
Jeziorko międyz górami
Jeziorko między górami © wojtekjg
Wracam na trasę, podjeżdżam na kolejną przełączkę w rytmie Daft Panka z Tronu:Legacy (tak mnie jakoś wzięło ostatnio, stwierdziłem, że to będzie dobre na jazdę) i z góry patrze na Dedinky i Palcmanską Maše. Lekki zjazd na Mlynki, asfalt się trochę psuje i podjazd. Znów 5km i znów znak 12%, który Słowacy bardzo lubią (nie jest to średnia ale ogólne oznaczenie trudności podjazdu).
Podjeżdżam. Cierpię, fizycznie cierpię. Na dole i na zjazdach było chłodno więc przywdziałem rękawki (za Pieninami niebo było zachmurzone, robiło się momentami chłodno), teraz raz chłodno raz gorąco, nie wiadomo co robić. I stale w górę po podziurawionym asfalcie, stałe nachylenie około 6-7%. Ze dwa razy jest mocniej. W końcu wytaczam się na przełączkę, chwila posiadówy, bo jest strumyczek i można się pochlapać i chwila zjazdu. Radość trwa 3 sekundy - zjazd dziurawy, tak, że wywala mi stawy (sama nie czuję kiedy rymuję :P), po tym kilometrze kolejny 3km podjazd, jeszcze stromyszy/stromiejszy - albo mi się tak tylko wydaje. Kolejna dziś przełęcz powyżej 1000m npm. I nareszcie zjazd i to nie byle jaki - ponad 10 km, na dobrej nawierzchni, aż do Spisškiej Novej Vsi. Chwila odpoczynku i przeliczenia zapasów, sił i czasu. Decyduję się na odpuszczenie Spisškiego hradu (a szkoda, potem żałowałem, bo przełęcz na tamtej trasie byłaby lżejsza i co ważniejsza - znajoma) i mykam do Levočy. W mieście policjant macha mi lizakiem. Z niedowierzaniem pytam czy to ja mam zjechać na pobocze, okazuje się, że tak - ja. Już myślałem, że to przez kask (na Słowacji obowiązek jest do 16, bodajże, roku życia, reszta - obowiązkowy poza terenami miejskimi), bo na podjazdach zdejmowałem, poza tym rozsypała mi się regulacja na dobre. Panowie prowadzą akcję bezpieczeństwa dla rowerzystów i pytają, czy nie dmuchnę sobie. Dmuchnąłem. Wyszło zero (chociaż niedawno wciągnąłem mus energetyczny bananowo-jabłkowy). Pogadaliśmy, popodziwiali moje zdjęcie w dowodzie :P , poradzili założyć kask za miastem i pojechałem. Właściwie to pierwszy raz kiedy dmuchałem w alkomat świadomie :))
Levoča
Zjazd do Levocy
Zjazd do Levocy © wojtekjg
Za Levočą skręcam na Brutovce, moją ulubioną wioskę w Levocskych vrchach (takie tam zażyłości jaskiniowo-nietoperzowe). Ale najpierw trzeba wjechać na Uložę. A kiedy myślisz, że już jesteś na górze, po pokonaniu stromego podjazdu (5km, średnio 9%)
I z podjazdu na Levocske
I z podjazdu na Levocske © wojtekjg
Spisski hrad z góry
Spisski hrad z góry © wojtekjg
i zawitaniu u pramena św. Kristofa, kiedy się lekko wypłaszcza, następuje kolejna część podjazdu. Ta stromiejsza część. Na górze widoczki na Spisski hrad i fajny zjazd. W dół idzie aż do Olšavicy. Nie pamiętałem czy na Brutovce trzeba jeszcze podjechać, wszystko wyjaśnia się gdy widzę przekaźnik, który stoi za wsią, nade mną. Kolejne 2km z 6%. Za Brutovcami zjazd po dziurach, po starej wojskowej drodze, w 2008r pomykałem tam z sakwami 61kmh, teraz dociągam 60. Koła mało nie odpadają.
Ze Slavkova idzie już łatwo - hopki i interwały do Lipan, za Lipanami dwa mocniejsze podjazdy (ale krótkie) pod skałami z jaskyną Tunel,
Droga w stronę Granicy
Droga w stronę Granicy © wojtekjg
Resztki pienińskiego pasa skałkowego
Resztki pienińskiego pasa skałkowego © wojtekjg
próbuję nawet gonić wyprzedzający mnie ciągnik ale ileż można...:)
W okolicach Orlova, gdy robię zdjęcie Tatrom o zachodzie, mija mnie gość na krosowcu/trekingu. No to gonię, pokażę Ci jak się jeździ w Polszczy :P Skubany zapieprza nieźle, złożony na lemondce doganiam go przy Čirču.
Przemykam przez Most Wyszehradzki, podjeżdżam na Muszynę, po drodze do Krynicy zatrzymuję się na hot doga na Orlenie (chyba wyrobię sobie u nich kartę stałego :P) - przez cały dzień jadłem tylko to co miałem w sakwach: 5 bułek, 2 gruszki, 2 batony energetyczne, mus bananowy, baton białkowy, wypiłem 2 bidoniki wody i 2,5 litra Pepsi. Coś niewiele.
Za Krynicą oczywiście podjazd, ponoć tak jest w górach:P , z Krzyżówki zjeżdżam z czołówką, ubrany cieplutko w przygotowaniu na wilgoć w dolinie, bez szaleństw, nie przeskakuję 55kmh. W Florynce podejmuję męską decyzję - nie jadę przez Grybów, bo mnie znów skusi Orlen, jadę ostrzejszym ale krótszym podjazdem przez Wawrzkę. Chcę być w domu przez północą, żeby zamknąć się w 24h, jadąc przez Grybów i Ropską miałbym łatwiejszy podjazd i więcej km ale po co dokręcać tak na siłę, już lepiej zrobić rundkę po mieście.
Zjazd do Ropy idzie fajnie, od Ropy cisnę. Tak - cisnę, choć od 100 kilosów średnia na liczniku ani drgnie (równe 24kmh). Jeszcze tylko wyjazd na osiedle, tak stromy, że można by na nim rozgrywać końcówki klasyków wiosennych i w domu jestem chwilę po 23.30.

Zawsze chciałem pobić rekord dobowy w fajnym terenie. Można by równie dobrze kręcić się w okolicy Gorlic i też wyjechać 500km ale po co? Trasa była naprawdę wymagająca, warunki wcale nie ułatwiały sprawy, ale styl w jakim to przejechałem (nie średnia ale styl) wcale mnie nie zachwycił - można było się mniej opieprzać więcej kręcić. To na kolejny raz gdy nie będzie turystyki i nie wezmę aparatu :)
Kolejny wniosek z dziś - lemondka to jednak fajna sprawa na dłuższe trasy. Nauczyłem się jej mądrze używać i daje wytchnienie ręcom.
Koła koniecznie do wymiany (przednie ma 15tys., tylne- około 30k), tak samo opony - aż dziw, że nie pogubiłem szprych na tych dziurach i nie pękło mi nic w gumach.
Spaliłem ponad 3 kostki masła (627,1g tłuszczu), kcal nie mieszczą się w skali :)

Trasa zainaugurowała ostatnią fazę przygotowań do naszej wycieczki na Edelweissspitze
O Wyprawce nie było nic w Planach Na 2011 Rok, bo tam są tylko poważna rzeczy, nie jakieś tam wożenie dupy po górach :P

Dane wyjazdu:
88.10 km 0.00 km teren
02:56 h 30.03 km/h:
Maks. pr.:68.40 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Smocze zmagania

Niedziela, 12 czerwca 2011 | Komentarze 0

Z Rafałem, Tomkiem i Darkiem, na szosach, podwozimy Arka i Artura, na eMTBach, do Folusza na Puchar Smoka. I mkniemy dalej - przez Żmigród na Kąty i Przeł. Hałbowską (podjazd pod wiatr 12:58). Na szczycie średnia nawet całkiem poprawna, ponad 31kmh, dzięki ciągnięciu chłopaków na prostych/płaskich - przy mocnym bocznym wietrze nie było to proste. Powrót przez Brzezową, Mrukową i Samoklęski, mała stłuczka w peletonie pod kościołem i walimy pod wiatr (cholerny) do Folusza.

Ja zostaję do końca ścigania, szosówkarze wracają do domów.
Wybiegam sobie m.in. na podjazd trasą pętli, zjeżdżam po błocie i do mety (na mojej szosie :P ), mijam Sebę, który zamiast jechać kibicuje (nawet na dekorację 'swoich' zawodników nie został... :P ) robię milion zdjęć z czego tylko z 15 nadaje się do publikacji.
I tak:
Kryg

podjazd przed Rozdzielem (7%)

przy Foluszu

jeszcze przed zawodami więc humor dopisuje :))

za Osobnicą

na Hałbowskiej

zjazdy z Przełęczy

z przełęczy, po prawej Grzywacka Góra


Pagórek z Brzezowej

Pistolero po podjeździe

Kilka fot z samego ścigania na Pucharze Smoka


Narada wojenna :)


Po zjeździe z trasy

Kat. senior



kat. starszy senior (czy tam 'weteran')


Na podjeździe







techniczny zjazd (po prawej okrzyki zachęty do jazdy wznosi sam Prezes :)) )

zdjęcie specjalnie dla Seby B. :))))))))

płaski dojazd do mety


meta


koronacje:


miasteczko rowerowe

powolny powrót z Andrzejem i Mateszem Bełko (na zdjęciu oczywiście Arek)