Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 300266.03 kilometrów w tym 5058.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.77 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
68.90 km 0.00 km teren
02:09 h 32.05 km/h:
Maks. pr.:64.80 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:

Jazda klubowa - odwożenie Seby do domu ;)

Czwartek, 22 września 2011 | Komentarze 0

Ino wchodzę do domu Arek informuje mnie, że o 17tej Prezes zaprasza na szosę. Głupio odmówić, wcinam kawałek makaronu z pesto Roso, zapijany pepsi i wyjeżdżamy. Okazuje się, że jazda zaplanowana pod Sebastiana B., który wraca rowerkiem do domu.
Już w Sękowej oddziela się ucieczka, ciągniemy na zmianach, aż do górki w Męcinie, gdzie Seba bardzo ładnie bierze mnie na podjeździe. Zawracamy chwilę po resztę, nie są daleko bo już nas doganiają. W Rozdzielu na Lipinki i Pagorzynę, kilka wijących się podjazdów, chłopaki się ścigają, ja odpoczywam na końcu po zmianach. Ależ Seba Ch. ma nogę! Siedzi sobie na tym siodełku i daje taki ogień, że czuję jak uda mi się palą pod niewielką w końcu góreckę...
Zaczynam wyskakiwać dopiero przed Harklową, zero odpowiedzi, czekam na górce (bo nie wiem do końca jak chcą jechać, z raz źle skręciłem). Dłuuuuugą prostą zjeżdżam na luzie, bo znów odjechałem grupie, dociskam dopiero jak zaczynają mnie dochodzić. Potem wyjazd na główną w Skołyszynie, zmiany na prowadzeniu (do tej pory bardzo ładna średnia powyżej 34km/h), skręt na Osobnicę za Siedliskami. Sebastian zmyka do domu, ja zakupuję jakieś napoje dla mnie i Arka (głupio nie wzięliśmy bidonów sądząc, że to będzie tylko godzinka) i pomykamy dalej. Trochę krążenia i w końcu dojeżdżamy do Lipinek. Zaczyna się szarówa, podjeżdżamy górkę za Lipinkami i prowadzę aż do skrętu na Kobylankę. A potem odpadam na górce i muszę gonić. Doganiam przed kolejnym zjazdem i znów prowadzę. I w końcu obwodnica, lampy uliczne, policja nas nie zatrzymuje mimo braku światełek. Około 19 jesteśmy w domu.

peleton Grupettowy w okolicy Lipinek © wojtekjg


Dane wyjazdu:
125.40 km 0.00 km teren
04:22 h 28.72 km/h:
Maks. pr.:77.70 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

To nie jest dobry dzień na jazdę...

Czwartek, 22 września 2011 | Komentarze 0

Niby ciepło ale nie do końca, niby bezwietrznie ale tylko na pierwszy rzut oka, pochmurnie ale czasem przebijało się słoneczko. Najgorsze było właśnie słońce - cała wilgoć zgromadzona w ostatnich dwóch dniach przy ziemi zaczęła odparowywać przez co powietrze było jak gąbka. To plus niewielki wiaterek z boku i w twarz to moja najgorsza zmora podczas jazdy pojedynczej.
Wyjeżdżam dość późno, około 11tej z Gorlic, przez Dominikowice, Sękową, Przełęcz Małastowską (bez szaleństw, około 11 minut),
podjazd na Przełęcz Małastowską © wojtekjg

ostatnia spirala na Magurę © wojtekjg

zjazdy do Zdyni, hopki do Koniecznej i już jestem na granicy. Z fatalnym czasem. Dalej nie jest lepiej, ciągle lekki wietrzyk, na szczęście po dziurach zaraz za clem asfalt pozwala na pociągnięcie.
w stronę zamglonej Stebnickej Magury © wojtekjg

fantastyczne asfalty słowackie za Chmel'ovą © wojtekjg

W Zborovie zakręt w lewo i interwały - to zawsze masakruje psychicznie - 6-7 hopek na których nie da się rozpędzić pod górę, a wiatr nie pozwala pociągnąć w dół.
W końcu Nizna Polianka i skręt na świeżutki asfalt, w początkowym odcinku zapaskudzony przez owce, w stronę granicy. Około 4km podjazdu z maksimum około 10%. Znów pod wiatr.
podjazd pod granicę w Ożennej © wojtekjg

widoki z podjazdu na granicę w Ożennej © wojtekjg

spory zakręt na podjeździe, w dole góry w okolicy Sariskiego Spisskiego © wojtekjg

Granicę mijam szybko i walę w dół, kolejna hopka i super prosta gdzie dociągam do 80km/h (czujnik licznika przesunął się na jakimś wyboju na szprysze i przestał mi liczyć na 77km/h).
pikny zjazd z granicy do Grabu © wojtekjg

Skręcam na Krempną i jedzie się jak w terenie - ciężko. Choć są momenty przyspieszeń, staram się nie schodzić poniżej 30km/h, pomimo znaków nakłaniających aby zwolnić z uwagi na niedźwiedzie, wilki i rysie.
Zwolnij bo rysie... © wojtekjg

Grzywacka Góra podczas zjazdu do Kątów © wojtekjg

Chwilę zatrzymuję się w Krempnej, potem stromy podjazd pod Przełęcz Hałbowską, niestety dalej pod wiatr, zjazdy tak samo, bez szaleństw. Przemykam przez Kąty, Żmigród i skręcam na Gorlice mając nadzieję, że wiatr będzie w plecy. Niestety. W Samoklęskach widać dobrze jak wieje - prosto w twarz, wiatraczki zwrócone na NWW kręcą się aż miło...
wiatraczki kręcą aż miło © wojtekjg

Oszukali mnie coś z tymi nowymi kołami - rower sam nie chce jechać :P , muszę dociskać pedały, żeby wyjść ponad 25km/h na prostych do skrzyżowania na Folusz. Dalej już standard - Zjazd, Bednarka i męczenie, zjazd połogi, podjazd połogi, zjazd z Rozdziela, Kryg, za Krygiem skręcam na Kobylankę, robię jeszcze to niewielkie wzniesienie i wypadam na obwodnicę. Tutaj oczywiście mocny dep na pedały, po drodze macham Kindze, która tez pomyka rowerem, i przebijam się przez miasto. Gdy dojeżdżam do domu znów się chmurzy...
Kategoria [100-200km], sam


Dane wyjazdu:
31.60 km 0.00 km teren
01:03 h 30.10 km/h:
Maks. pr.:56.20 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

CPGR

Środa, 21 września 2011 | Komentarze 0

Jakoś dziwnie się jechało - powietrze ciężkie, wiatr zazwyczaj boczny ale słaby. Trasa - górecki w okolicy Gorlic, bez szaleństw.
Spalono - 14,7g tłuszczyku
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
34.50 km 0.00 km teren
01:14 h 27.97 km/h:
Maks. pr.:84.50 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

CPGR

Poniedziałek, 19 września 2011 | Komentarze 0

Z Arkiem przez Szymbark-Bieśnik-Szalową-Łużną-Wolę Łużańską-Golgotę i do Gorlic.
Wiaterek zawiewa że hej!!! (Przeważnie w twarz...)
przed zjazdem w stronę Golgoty © wojtekjg

zjazd w stronę Golgoty © wojtekjg


Dane wyjazdu:
31.60 km 0.00 km teren
01:09 h 27.48 km/h:
Maks. pr.:66.90 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Rozjazd po górkach i w wietrze

Poniedziałek, 19 września 2011 | Komentarze 0

Przez Szymbark-Ropę-Łosie-Bielankę-Szymbark do Gorlic.
Wiatr - masakra. Ale na spokojnie wszystko.
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
62.90 km 0.00 km teren
02:09 h 29.26 km/h:
Maks. pr.:75.60 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

CPPGR

Niedziela, 18 września 2011 | Komentarze 0

Gorlice-Szymbark-Bielanka-Kunkowa-Uście Gorlickie-Smerekowiec-Zdynia-Gładyszów-Przeł.Małastowska-Siary-Dominikowice-Gorlice
Pod wiatr do około 40go kilometra, potem nawet w fajnych warunkach.
Tempo dość rozjazdowe, wiadomo - kilka dłuższych podjazdów, ale z porządnym 'pejsem'. Kilka interwałów na podjazdach, trochę gonienia na zjazdach. Dobra jazda na zmianach z Magury do domu.

Dane wyjazdu:
109.60 km 0.00 km teren
03:03 h 35.93 km/h:
Maks. pr.:59.60 km/h
Temperatura:26.0
Podjazdy: m

Dolina Popradu 2011

Sobota, 17 września 2011 | Komentarze 5

Kolejna, piąta edycja wyścigu Dolina Popradu. Moja pierwsza.
Dojeżdżamy z Sebą, Pawłem i Rafałem do Sącza po 10tej, odbieramy numerki i gadżety po zapisaniu na listę startową. Mała rozgrzewka, nerwowe przyglądanie się rywalom (jest kilka osób z STC, co najmniej 11 z ekipy Krakusa (BBC Czaja), jacyś Bikeholicy, Subaru MTB team). Około 11.40 wyjazd na rynek, potem wystrzał i start przez kostkę rynku w stronę Starego Sącza. Start ostry za rondem przed Starym, przerwa peletonowa na pisia i jedziemy. Nawet nie nerwowo, chłopaki z Czai nakręcają lekko tempo. Strasznie nie chce mi się jechać, czuję brak rozgrzewki i ostatnie dwa dni jazd.
Już na odcinku do Rytra czujemy jaki będzie powiew: przeciwny lub w bok, na dodatek dość mocny. Już tutaj zaczynają się jakieś mini-ucieczki, rozkręca to trochę tempo. Chłopaki z Czai oczywiście kontrolują wszystko, reszta jedzie jak owieczki. Tuż przed Rytrem lekkie hamowanie, chłopak na mtbie z lemondką hamuje za mocno i przelatuje przez kierownicę rysując asfalt. Wszystko to dzieje się 10 cm na prawo ode mnie więc widzę też jak gość jadący za nim przejeżdża mu przez łopatkę i rękę, plus wywracając się tamuje resztę peletonu. Przód się nie przejmuje, ja też się cieszę, że jestem przed kraksą. Jedziemy uszczupleni.
Za Piwniczną wiatr wieje z boku, zaczynają się skoki. Odskakuje jakaś dwójka, wyczuwam przerwę z lewej i podciągam Pawła kawałek z nadzieją, że dojedzie do nich. Nie dociąga, ale przynajmniej peleton spawa całość. Potem skacze gość z Subaru, nikt się nie kwapi gonić. Więc odjeżdża. Skaczę jeszcze za Żegiestowem, mijam przed peletonem kolegę z Szaflar, od którego zakupiłem rower :), proponuję mu zabranie się - nie łapie się. Nikt z moich też się nie zabiera, więc przystopowuję. Namawiam jeszcze raz Pawła na ucieczkę za jakimiś uciekinierami za Muszną. Wystrzeliwuję ale lider znów się nie zabiera, robię mały slalomik chcąc zgubić ogon i wracam do peletonu.
W Krynicy czuję się rozgrzany ale odpuszczam jazdę z peletonem. Trudno powiedzieć czemu, stwierdzam chyba, że jest już pozamiatane, poza tym - jadąc z tyłu peletoniku cały czas wjeżdżał mi pod koła dziadek z STC, który ścinał zakręty prosto na mnie. Po tym wypadku obok mnie i stłuczce z ciężarówką niedawno chyba miałem małego stresa przed zjazdami z Krzyżówki w tej grupie.
Lekko odpuszczam i potem przyspieszam łykając kolejnych odpadających. Na górze przyspieszam do kolejnej grupki, żeby mieć z kim zjeżdżać. Ale goście przede mną łapią się samochodu z wyścigu. Po drodze, na którymś z zakrętów, macham do Arka. Na dole wieje w twarz, dogania mnie jakaś grupka, jedziemy razem na zmianach. Ale się nie wysilam.
Przed skrętem na Boguszę urywam się, żeby nie skręcać na piachu z grupą, słyszę po drodze jakieś szemrania, olewam. Podjeżdżam w tempie, wyprzedza mnie tylko chłopak z Tenczynka. Po drodze macham do Tomka, mijam gościa z Subaru stojącego na poboczu(mocą nogi wyrwał korbę:) ). Dociągam do góry i zjeżdżam powoli, bo wiatr dalej zawiewa fatalnie. Za wsią dogania mnie dwójka ze zjazdu przez Florynkę, siadam za nimi. Starszy gość odwraca się do mnie i opluwa, że wcześniej skakałem, a teraz się obijam - nie reaguję, czekam na swoją kolej. Daję mocną, ponad 45km/h zmianę, na dodatek jak zwykle długą - to znów gość do mnie podjeżdża klepiąc po plecach i mówiąc, że nie ma co gonić, bo w końcu czołówka odjechała. No i już nie wiem o co mu chodzi... Dopadamy jeszcze trójkę i jedziemy razem w stronę Sącza na zmianach. Na skręcie na Aleje straż pożarna tak dobrze zabezpieczyła przejazd, że aż zastawiła go w całości. Na szczęście wjeżdżam pierwszy i nie wpadam w nic. Chcę rozprowadzić za wcześnie grupę gdy robi się lekko pod górkę, bierze mnie dwóch gości, doskakuję do nich ale na kresce jestem trzeci, bez spinania się. Chłopaki z klubu już dojechali, też bez fajerwerków, w grupie.
Pragnąc skomentować niektóre komentarze - czy jechaliśmy "Rajd Doliną Popradu" czy wyścig Dolina Popradu??? Widzę, że ambicją większości było przejechać całość statycznie w peletonie i cieszyć się, że dojechało się do końca. A chłopaki z Czai niech rozegrają wszystko...Mam gdzieś komentarze typu "trzeba było skakać?", bo grałem na Pawła licząc, że uda się mu dobić do jakiejś współpracującej ucieczki. Inne byłoby gadanie gdybym doszedł do uciekających i dojechalibyśmy do mety. Bo, moim zdaniem, kluczem do tego wyścigu jest dobra ucieczka przed Krynicą i współpraca na zjazdach do Florynki i Sącza.

I tak uważam, że przy tak małej rozgrzewce, obciążeniu i zmęczeniu po ostatnich dniach jazdy, jechało mi się bardzo dobrze. Grunt, że nie miałem wypadku, co mi się ostatnio zdarza nagminnie.

Dane wyjazdu:
130.10 km 0.00 km teren
04:47 h 27.20 km/h:
Maks. pr.:66.30 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Powrót z Krakowa

Piątek, 16 września 2011 | Komentarze 0

Bez fajerwerków, przejazd przez Miasto zajmuje 40 minut (15km), wlecze się to masakrycznie. Do Brzeska idzie fajnie, jest wiatr w plecy i bok (ciągle tak jak wczoraj południowo-wschodni), ciężarówy jadą, ale łapię tylko z jedną, bo ciągle jest trauma po ostatnim wypadku i obawa o sprzęt na bagażniku. Za Brzeskiem masochistycznie skręcam znów na Jadowniki, podjeżdżam wczorajszy zjazd, na zakrętach ponad 20%, jest ostro, bo ta stromizna chwilę trwa, przez pół wioski.
Za Melsztynem klasycznie do Ciężkowic, mimo remontu mostu w Bogoniowicach, w Ciężkach wjeżdżam na Staszkówkę (znów ścianki i przepychanie), a potem już mocniejszym tempem do Gorlic.
Dziś fajnie, bo trochę chłodniej. No i nareszcie wiatr w plecy.
Kategoria [100-200km], sam


Dane wyjazdu:
177.30 km 0.00 km teren
06:35 h 26.93 km/h:
Maks. pr.:51.70 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

W okolice Krakowa - praca, praca, praca...

Czwartek, 15 września 2011 | Komentarze 2

Bagażnik leży dalej złamany więc zabagażnikowałem tym przypinanym do sztycy podsiodłowej Meridkę, dopakowałem sprzęt i ruszyłem na północ.
No ja pierdzielę- do Biecza szło fajnie ale po skręcie na Rzepienniki walę pod wiatr. I tak już do końca. Za Melsztynem skręcam na Łoniową (serpentynki w dół i kiepski asfalt) i w Porąbce Uszewskiej uderzam na Jadowniki. I tu zaskakuje mnie ścianka, której się nie spodziewałem - około 18% na 100m. Przepycham, krótki zjazd i kolejna, bardziej połoga. Jakieś widoczki, choć nie rekompensujące wysiłku, na Pogórze, Tarnów, Brzesko i jeszcze dalej.
Widoczki znad Jadownik © wojtekjg

Zjazdy niesamowicie strome, nie szaleję, bo bagażnik ma tendencje do przesuwania się, poza tym - wiozę trochę cennych rzeczy.
W Brzesku jadę na Szczurową, męczą i kiepskie asfalty i dłuuugie proste. Po 115km docieram do celu (powierzchni, na której badam). Przed 23cią zbieram się i jadę przez Koszyce, Nowe Brzesko do Krakowa. Znów długie proste, ciągle wiatr w twarz, na zjazdach ledwo dociągam do 45kmh. Parę chwil po wpół do pierwszej jestem na miejscu.


Dane wyjazdu:
30.51 km 0.00 km teren
01:10 h 26.15 km/h:
Maks. pr.:67.40 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Pracowicie

Wtorek, 13 września 2011 | Komentarze 0

Nad jezioro ( a konkretniej do Łosia przez Bielankę).
Powrót tą samą drogą ino nocą.
Taterki znad Łosia © wojtekjg

Łysiec w ostatnich promieniach słońca © wojtekjg

Zapora i jezioro z wysoka © wojtekjg