Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 300266.03 kilometrów w tym 5058.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.77 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
85.07 km 0.00 km teren
02:55 h 29.17 km/h:
Maks. pr.:67.00 km/h
Temperatura:26.0
Podjazdy:1151 m

Niedziela z grupą

Niedziela, 24 czerwca 2012 | Komentarze 1

Gorlice-Ropa-Wawrzka-Florynka-Kamianna-Kotów-Krzyżówka-Berest-Florynka-Wawrzka-Ropa-Gorlice

No bo 3 osoby to już grupa, prawda? Wpadłem do domu o 9, szybko zmieniłem ciuchy i rower i pognałem na zapowiedzianą (przeze mnie zresztą) zbiórkę. Przyjechali Adam i Rafał. Ciepło było, na południe dobrze wiało, podczas zjazdów w dolinie wiało mocniej w twarz ale nie tragicznie. Podjazdy na spokojnie, we Florynce na zjeździe zatrzymujemy się w sklepie i w końcu jem śniadanie. Jakoś dziwnie, aż za dobrze mi noga podaje...znak to, że trzeba zrobić małą przerwę ;)
Całość ofkors na blacie (50T).


Podjazd w stronę kulminacji w Wawrzce © wojtekjg

zero ścigania, równa współpraca © wojtekjg

podjazd w Kamiannej © wojtekjg

rzut oka na podjazd w stronę Krzyżówki © wojtekjg

z Huty nad Krzyżówką, w dole pod lasem trasa podjazdu © wojtekjg

grupa pościgowa nad Krzyżówką © wojtekjg


CLIMB: avg-3%, max-11%(Wawrzka podczas powrotu)
Kategoria [ 50-100km ]


Dane wyjazdu:
54.27 km 0.00 km teren
02:00 h 27.14 km/h:
Maks. pr.:83.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy:873 m

Pofałdowana sobota

Sobota, 23 czerwca 2012 | Komentarze 4

Gorlice-Szymbark-Bielanka-Kunkowa-Oderne-Nowica-Przełęcz Małastowska-Małastów-Sękowa-Gorlice

Kilka(naście) stromych podjazdów, kilka stromych i nawet szybkich zjazdów. Spokój, cisza, sporo postojów na gapienie się na owady :) Trochę wiatru, trochę słońca - ale nie za wiele. Większość podjazdów trzymało mocno powyżej 7-10%, ale wsio poszło z blata (dziś 50T) ;)


podjazd z Kunkowej, pod Kopą © wojtekjg

Jezioro Klimkówka ze zjazdu do Uścia Gorlickiego © wojtekjg

Pieniny Gorlickie z zakrętu do Nowicy © wojtekjg

śródleśny zjazd do Przełęczy Małastowskiej © wojtekjg

Hylobius sp. © wojtekjg

parka Pseudovadonia livida © wojtekjg

Dlochrysa fastuosa © wojtekjg

kolejna złotka jasnotowa © wojtekjg

wtyk straszyk © wojtekjg


CLIMB: avg-4%, max-14%(do Nowicy)
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
70.36 km 0.00 km teren
02:33 h 27.59 km/h:
Maks. pr.:75.50 km/h
Temperatura:
Podjazdy:708 m

Poburzowo

Czwartek, 21 czerwca 2012 | Komentarze 0

Dookoła Gorlic-Zagórzany-Moszczenica-Gorlice-Szymbark-Gródek-Grybów-Ropska-Szymbark-Gorlice

Najpierw baaaaardzo powolne obczajanie podjazdów w okolicy osiedla, z obliczeniem nachyleń. Okazuje się, że ścianki na naszą Górę Cmentarną mają po 13-17% na prawie 1,3km. Zaraz obok hopa 300m z nachyleniem max 12%. Szkoda tylko, że asfalt się topi i sypią to wszystko piachem, strach zjeżdżać.
Kręcę się tak bezmyślnie po okolicy, bo kilometr dalej szaleje burza z piorunami i waham się czy jechać gdzieś dalej. Zlewa mnie ominęła ale za górką asfalty mokrusieńskie. W końcu tuż przed zmrokiem wyjeżdżam w stronę Grybowa, podjeżdżam w Gródku (16%) i wracam przez Grybów i Ropską. Mgiełka w dolinach i docisnąć się nie da, z Ropskiej za to szoruję, mimo tego spowalniacza, dość ostro. Powrót nocny.


CLIMB: avg-4%, max-17%
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
43.68 km 0.00 km teren
01:33 h 28.18 km/h:
Maks. pr.:52.50 km/h
Temperatura:33.0
Podjazdy:235 m

Na Łosie

Środa, 20 czerwca 2012 | Komentarze 1

Gorlice-Ropa-Łosie do zapory-Ropa-Gorlice

Znów upały, znów idzie burza, znów mocny wiatr. Podjeżdżam zrobić dokumentację foto tego i tamtego i poopalać ramiona.
kraśniczek © wojtekjg

kraśniczki w grupie © wojtekjg

P.affinis na trawce © wojtekjg


CLIMB: avg-2%, max-11%

Dane wyjazdu:
34.76 km 0.00 km teren
01:06 h 31.60 km/h:
Maks. pr.:74.50 km/h
Temperatura:32.0
Podjazdy:270 m

CPGR

Wtorek, 19 czerwca 2012 | Komentarze 0

Gorlice-Szymbark-Bielanka-Łosie-Ropa-Szymbark-Gorlice

Krótko, bo czasu mało i burza idzie. Podjazd i zjazd szczęśliwie z mocniejszym wiatrem, reszta niestety bez takiego szczęścia;)


CLIMB: avg-3%, max-9%
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
457.60 km 0.00 km teren
14:44 h 31.06 km/h:
Maks. pr.:54.50 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy:2432 m

Za dużo słońca, za mało górek - Radlin Maraton 2012

Sobota, 16 czerwca 2012 | Komentarze 19

Jako osoba pozbawiona wyższych ambicji jechałem na ten maraton z założeniem 450km i kwalifikacji na BBT. Wiedząc o deklaracjach obrony tytułu przez zeszłoroczną czołówkę, mając na uwadze prognozę pogody (głównie mocny, południowy wiatr) i, jak się później okazało, start z 4 grupy (15 minut po cioraczach), nie deklarowałem się twardo na 550, chociaż w razie dostatku sił i czasu rozważałem tą opcję. Opcjonalnie. ;)
Chłopaki na noclegu od rana szprycują się makaronami...właściwie od wczoraj;) Ja jem skromnego rogalika i ciasteczka LU, za którymi ostatnio przepadam podczas jazdy. Plus herbatka i pepsi ;) Zostawiamy część bagaży na miejscu, część ważnych dostarczamy do punktu startowego. Na starcie pogaduję sobie m.in. z Raptorem, Jedrisem, spotykam Funia i Aniutę, jest też cała czołówka szybkościowców m.in. Kurier, Roman Kościak. Elita startuje w pierwszej grupie (Rap, Wax, Kurier i reszta), Funio jedzie w drugiej, ja - 4 grupa wraz z komandorem wyścigu - na pewno się nie zgubimy :)

Nasz start 8:15, oczywiście jak zwykle 'bez ścigania' czyli ktoś napierdziela za pilotem na motocyklu, a ten przyspiesza gubiąc ogon (grupka jest 15-osobowa). Ponieważ pilot prowadził nas aż do Wodzisławia Ślaskiego tak, żebyśmy się nie gubili na trasie później, a każdy żeby sobie ją zapamiętał, podjeżdżam do przodu stopując grupkę żeby tył mógł do nas dociągnąć. Nie ma sensu gnać, będzie jeszcze okazja pokazać nogę ;) Po wypuszczeniu nas na rondzie wchodzimy w dobre tempo, około 33km/h. Po chwili kalkulacji stwierdzam, że to za wolno, żeby dojść kogokolwiek i wychodzę na przód podkręcając trochę i gubiąc kilka osób na interwałowym odcinku pierwszych 25K. Przy zjeździe na Wiślankę w Pawłowicach jest już nas trzech, mówię chłopakom (starszym ode mnie;)), że nie potrzebuję zmian, chcę zobaczyć ile daje fabryka. Zgadzają się z uśmiechami. Odcinek pod mocniejszy wiatr ale idzie fajnie, nawet niewielkie hopy przed Ustroniem i w okolicach. Dopadamy i przeganiamy grupkę z 2 i 3 grupy startowej, do Wisły prowadzę już spory peleton. Na podjeździe jedzie się super, bo wiatr trochę pomaga, ok 2km za skocznią zjazd do Granitu, podpisy i tankowanie. Średnia około 33.8, nie jest źle. Biorę wodę w jeden bidon, banany i wafelki ('takie co kolarze jedzą' czyli Grześki czekoladowe :)))) olewam, biorę za to 'miksturę z minerałami' - pół bidonu rozcieńczonego wodą. Niestety - na moje nieszczęście.

Na zjeździe szybko doganiam 2 grupkę startową, od razu ich przeganiam wiedząc, że mam dobry wiatr w plecy, a nie chcę jechać w peletonie. Idzie fantastycznie, pierwsze 100km zamykam w 3h (2h53m, ok 34,6km/h), do około 115km trzymam ponad 40 na liczniku, i nagle.. nie kryzys ale zamulenie. Mdłości, prawie wymioty i poważny skurcz żołądka. Szukam przyczyny.....izotonik!!! K***... !! Dogania mnie grupka 2, podśmiechujki, że się wyrąbałem (głównie ze strony tuzów w strojach BBT ;)), nie chcę jechać z nimi więc odstaję od grupy, potem przeganiam, potem doganiają mnie gdy stoję na czerwonym, a oni jadą (tak, stawałem na czerwonym, co spotykało się z podśmiewaniem ;)), potem znów ich biorę, bo nie jadą szybko pod górkę, po kolejnym wyprzedzeniu wychodzi przede mnie Funio i nagina ze mną na kole z 5 mocnych minut, ale potem czeka na grupę, którą urwał. Zjeżdżają się znów przed Wodzisławiem, a ja blednę. Muszę zatrzymać się w kebabowni na Sprite'a. Dotaczam się do Radlina, narzekam na izotonik, piję pepsi i biorę swoje cytrynowe prochy do bidonów, próbuję coś przełknąć ale nie idzie.. i zbieram się dalej. Temperaturka w słońcu już ponad 40stopni, podczas jazdy ciągle powyżej 32. Zaliczam kilka razy cień pobocza, kilka stacji benzynowych z zimnymi napojami, biorę też Ibuprom na bolącą znów stopę. W Ustroniu mija mnie grupa Raptora, jadą już we trzech, bardzo mocno naginają (Kurier złamał widelec (!!) na pierwszej pętli, siedział pod górką w Jastrzębiu ;)), Wax mija mnie w Wiśle. Kalkuluję. Przede mną masa osób, nie mam szans w takim stanie dogonić podium, jadę na zaliczenie i jak żołądek pozostanie na miejscu - pojadę 550. Może. W Malince skręcam do sklepu po 2 butelki pepsi, jedną wypijam pod drzewem i przy strumyku, drugą daję do chłodzenia w wodzie (niestety - porywa ją prąd;)), chlapię się z 20 minut i jadę w dół. Doganiam kolegę z mojej grupy startowej (jechał na czarnym Radonie), mijamy się kilka razy po drodze, gdy zatrzymuję się na stacjach lub po arbuza (kusiły mnie arbuziarki po drodze aż w końcu się skusiłem i opierdzieliłem ćwiartkę w cieniu ;)). Rozleniwiłem się chyba tym nawodnieniem, bo nie zauważyłem gdy zamiast na Wodzisław pojechałem na Żory. W centrum skręcam na Wodzisław i po kilku poważniejszych hopach pod wiatr na Radlin - nadrabiam około 7km. Na punkcie jestem około 19. Znów kalkulacje: do czołówki nie mam startu, Wax ma nade mną około 40minut przewagi dzięki pociągowi pierwszej grupy i mocnemu naginaniu później (a jechał skubany tylko na małej tarczy!!!), nie mam co się spinać. Jem pół miski zupy (idzie opornie), doję pepsi, podgaduję z Funiem i Aniutą oraz orgami, dowiaduję się, że masa ludzi się wycofało (może wtedy przeszła też informacja o wycofaniu się czołówki...chociaż kontaktowałem całkiem dobrze), smaruję łańcuch i jadę.

Wyjazd około 20tej. Pogaduję sobie jeszcze z wyjeżdżającym już do domu Romanem Kościakiem i sunę pod wiatr. Zapada powoli zmrok i interwały idą już lepiej. Nie widzę nikogo przed sobą, nie mam już kogo gonić, nikt nie jest w moim zasięgu, mijają mnie za to grupki i pojedynczy wojownicy jadący z naprzeciwka. Za Jastrzębiem włączam lampencje, jedzie się ok, przez mecz ruch niewielki. Liczę czas dojazdu do punktu w Ustroniu w razie gdybym chciał robić 550, tankuję w Żabce (jedyny klient wieczoru, pustka na ulicach;)). Za Ustroniem dopada mnie mocny podmuch halnego z prawej - o mało mnie nie przewracając. I to nie tylko mnie - czuli to wszyscy jadący, od 21 do 4 nad ranem, w tym samym miejscu! Nieopacznie wysyłam Waxowi smsa "gonię cie" drażniąc się z nim - był poza moim zasięgiem, a ja jechałem spokojnie, chociaż szybciej niż poprzednią rundę na tym odcinku. Wax mija mnie tuż przed Wisłą, krzyczy, żebym się lepiej postarał z gonieniem, podjeżdżam lekko do góry (koło skoczni walają się ludzie, krążą obijając się o ogrodzenia ;)). Podjazd do punktu, akurat wyjeżdża grupka 1, biegnę się podpisać i kogo widzę - Raptora. Odpuścili. Czyli Wax jest wirtualnym liderem na trasie, mam do niego trochę ponad godzinę, za nim jest jeden zawodnik (około 4 minuty później) i grupa, która właśnie ruszyła (6 chłopa). Daję im 8 minut fory, bo dziewczyny robią mi herbatę i dobrze mi się rozmawia z Raptorem. Zakładam kamizelkę odblaskową, rękawki i ruszam.

Po zjeździe ściągam rękawki, jest ciągle ponad 20 stopni C. Wiatr dobry to i naginam mocno, odcinek zrobiłem w około 2h. Nie uzupełniłem bidonów, resztki MD i Liptona skończyły się po 45K ale nie zatrzymywałem się, bo na długich prostych nie widziałem światełek grupki przede mną. Wylizuję resztki z bidonów, kusi mnie Mac, ale doganiam chłopaków gdy krążą na rondzie w Jastrzębiu. Pytam o wynik meczu i zostawiam ich wy tyle (nie siedli na mnie, bo akurat była faza kryzysowa, a chcieli jechać razem). W Wodzisławiu wskakuję szybko na stację po pepsi, chwilę później mija mnie grupka Vagabonda jadąca na 3 pętlę, dostaję też smsa od Waxa, że już siedzi pod zimnym prysznicem na mecie ;). W 20 minut dojeżdżam i ja do mety, już bez przygód, z czasem brutto 17h02min - jest to trzeci czas na dystansie 450km. Waxmund pojechał już spać, drugi zawodnik przygotowywał się na wyjazd na 550km ale czekał na grupkę za mną, której wstawiłem ponad 20minut (dojeżdżali dopiero gdy ruszałem na nocleg). Szybko rozważam czy jechać dalej czy nie, mam przewagę startową, większą szybkość niż grupa za mną i jeszcze zapasy, ale równie szybko rezygnuję, założenie wykonałem, brak mi ambicji i zachłanności ;)
Popijam herbatę i resztki pepsi, zwijam się na nocleg gdzie doprowadzam się do odpowiedniego stanu wizualnego i wracam z betami położyć się w MOSiRze, na zimnej podłodze. Nie zasypiam wcale, co chwila rozmawiam z nowo przybyłymi.
Tak, jestem zadowolony i z kondycji i startu, tym bardziej, że chyba tylko około 30minut jechałem na kołach, reszta wypracowana samodzielnie (nie dałem się nawet propozycji jednego orgów na motorze w Wiśle żeby mnie podciągnąć do punktu ;)). Mogłoby być mniej postojów. Nie, nie zrzuciłem z blatu (55T), ani raz nie wrzuciłem na 28T;)

Plusy:
-pofałdowana i przez to nie nudna trasa
-fajna organizacja, mimo otwartego ruchu trasa poprowadzona bezkolizyjnie
-świetna atmosfera między zawodnikami na trasie, pozdrowienia i zagrzewanie do walki od innych zawodników
-zero skurczy (jak zwykle), minimalne otarcie tyłka (norma w tych temperaturach i siedzeniu dłuższy czas na końcu siodełka)

Minusy:
-zatrucie i zamulenie, trudno się mówi, trzeba jeździć na swoich sprawdzonych specyfikach i powinienem o tym wiedzieć
-trochę nie ten teges z tym żywieniem na punktach (tzn - obsługa super! tylko ja najwyraźniej jestem wybredny i papu mi nie podchodziło ;))
-pogoda..dopisała, aż za dobrze.. ale nie wiem czy to na pewno można wpakować pod kategoryzowanie plus/minus

Gratulacje dla wszystkich, którzy przejechali w tych warunkach swoje dystanse, jak też dla tych, którzy świadomie i z rozwagą powiedzieli sobie w pewnym momencie 'dość'.


Zdjęć tylko kilka, jedno z trasy - po pierwszej rundzie wywaliłem aparat kieszonki i wrzuciłem tam żelki i mus.
Wax w akcji! © wojtekjg

Orgowie i Pan Vice Burmistrz © wojtekjg

grupa pierwsza na starcie © wojtekjg

start pierwszej grupy - widać ogień w oczach ;) © wojtekjg

grupa druga na starcie, wzrostem zaznacza się Funio :) © wojtekjg

"ja nie chcę zdjęciaaaaa" © wojtekjg

Yoshko z grupą wsparcia;) © wojtekjg

jedyna fota z trasy - połykamy 2 grupę startową © wojtekjg

Concept of Speed © wojtekjg


CLIMB: avg-1%, max-7%
Tłuszczyk przepalony: 415,1g

PS. puls na pierwszej pętli strasznie zawyżony: najpierw przez upał i brak dobrej rozgrzewki, potem chyba przez te skurcze żołądka. Ciągle pod progiem, ciągle powyżej 168bpm. Dopiero po postoju wszystko się unormowało i jechałem do końca już tylko w trzeciej strefie, nie wyskakiwało powyżej nawet na górkach.

PS2. Funio tak dociskał na pierwszej pętli, że aż śprychę w tylnym kole zerwał :)

PS3. Na drugiej pętli machałem triathloniście, jadącemu na drugim pasie Wiślanki, na świetnym Cervelo P3. A jeszcze w Jastrzębiu zagadałem do kolarza w stroju mistrza Szwajcarii na ładnym Pinarello z cudnymi kółkami Lightweighta (chciał mnie chyba trochę podprowadzić na kole ale perfidnie zostawałem w tyle lub go wyprzedzałem ;))

Dane wyjazdu:
78.45 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy:520 m

Jazdy krakowskie i ślunskie

Piątek, 15 czerwca 2012 | Komentarze 0

Załatwianie sprawunków w Kraku i prażenie się z plecaczkiem z zapasami i strojami z Katowic do Radlina. Część trasy chyba jedną z Raptorowych trasek. Poruszanie się po aglomeracji katowickiej jest masakryczne: remonty, trudności nawigacyjne, jedna miejscowość się nie kończy, a już jestem w połowie drugiej.
Loguję się na noclegu (na Mariackiej, nie w Rybniku :)), zapoznaję się z koleżanką i kolegami bajstatsowymi i z forum PodróżeRowerowe (m.in. Waxem, Yoshkiem, OffensiveTomato, Vagabondem). Potem zakupy, odprawa techniczna maratonu (gdzie dowiadujemy się jak będzie wyglądać strzałka w lewo, prawo i prosto oraz jakie minerały piją w izotonikach czasem kolarze ;)), znów zakupy i impreza do później nocy ;)

Mój najmniej ulubiony transport - kolejowy © wojtekjg

party hard! © wojtekjg

party hard cz2 © wojtekjg

maszna Vagabonda © wojtekjg

minimum jakie trzeba zjeść, żeby przejechać 150km ;) © wojtekjg
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
39.93 km 0.00 km teren
01:11 h 33.74 km/h:
Maks. pr.:50.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy: 84 m

CPGR

Środa, 13 czerwca 2012 | Komentarze 0

Pomykamy sobie z Arkiem kilka kółek z sakramenckim wiatrem po obwodnicy, potem zawracamy przed mokrymi asfaltami przed Bieczem i w lekkim deszczyku i pod mocny wiatr wracamy zrobić wolne kółko po Gorlicach.

CLIMB: avg-2%, max-9%
FAT: 7,1g