Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 292315.63 kilometrów w tym 4894.57 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.81 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

[ 50-100km ]

Dystans całkowity:95025.11 km (w terenie 2069.60 km; 2.18%)
Czas w ruchu:3630:28
Średnia prędkość:26.12 km/h
Maksymalna prędkość:90.50 km/h
Suma podjazdów:1037103 m
Maks. tętno maksymalne:192 (100 %)
Maks. tętno średnie:168 (87 %)
Suma kalorii:78339 kcal
Liczba aktywności:1338
Średnio na aktywność:71.02 km i 2h 43m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
62.79 km 0.00 km teren
01:49 h 34.56 km/h:
Maks. pr.:84.50 km/h
Temperatura:27.0
Podjazdy:861 m

II Klasyk Beskidzki

Czwartek, 3 maja 2012 | Komentarze 7

Gorzej niż średnio. A szkoda, bo sądziłem, że noga podaje mi ostatnio nie najgorzej.

EDIT:
Już prawie dwa tygodnie po wyścigu. Postanowiłem jednak napisać coś więcej, dla potomności ;), żeby powspominać.

Dojechałem do biura zawodów już ok. godziny 7 rano, posiedziałem z organizatorami, coś tam poprzypinałem transparentów po barierkach, poukładałem krzesła i stoliki. Zaczęło robić się przyjemnie ciepło około 8.30, wtedy zacząłem krótkie rozgrzewanie. Około 9 przyjechał Arek z Rafałem, zaczęliśmy rozgrzewkę progresywną do wysokiego przełożenia i chwilę przed startem podjechaliśmy na kreskę. Oczywiście strefa już zapełniona: są chłopaki z BBC Czaja (mrowie ich), MayDay'a (też cały tłum), są przedstawiciele JSC, jest kolega z JMP, jest Krzysiek z Bikeholików, są chłopaki z STC, są chłopaki z Hellmostu i cała masa niezrzeszonych z różnych Saxobanków czy Astan i Discovery.
Już od startu zostaję w tyle, jak zwykle, nawet Seba B. zapytuje mnie w pewnym momencie czemu nie siedzę na czubie. Start ostry od zakrętu, od razu wszystko się rozciąga, i jak zwykle maruderzy blokują tył. Mi udaje się przedrzeć do przodu, do peletonu i naginam pod górę z wszystkimi.Wzdłuż Klimkówki tempo jest mocne, na drugiej mocniejszej hopce chcę skoczyć ale wybrałem prawą stronę, gdzie co jakiś czas Paulina spycha mnie na żwirowe pobocze. A lewa stała otworem. Zjazd do Uścia z tyłu, bo w peletoniku już jest nerwowo, nie wszyscy jadą równo, podskakuję do przodu na dole i chcę skoczyć przed rondem, ale blokuje mnie niechcący klubowy kolega Damian (trochę podskakuję na żwirze). Ruszam za rondem, rozpędzam się na boku peletonu i doganiam jakiegoś chłopaka, który już jest z przodu. Proponuje zwiewanie ale gość jakiś niemrawy, wiózł się na kole, ze dwa razy jęczał, że "już dojdą, już dojdą", dał jedną zmianę i w końcu poszła kontra dwóch gości z JSC. Złapaliśmy się ale pracy nie było, wszyscy boją się peletonu. Grupa łapie mnie za zakrętem na Skwirtne, a potem.. jak rok temu - odpadam na płaskim i gonię pod górkę. Na zjeździe znów tracę i w Hańczowej do grupki Damiana, Arka i Rafała mam chwilę. A przy boku dwóch młodzianów (Czaja, Rymanów) i starszego gościa, czyli kalkulanta. Naginam ile się da, ale co doganiam grupkę i ścinam zakręt, ludziki za mną myślą, że puszczam koło i wychodzą na zmianę, wybijając mnie z rytmu. I najczęściej po krótkiej zmianie puszczają dalej ale zbyt mało płynnie. Dociągam(y) w końcu do peletonu ale to mnie właśnie wykończyło i strzelam na podjeździe z Uścia. Doganiają mnie poprzedni współjadący i znów siedzą na kole. Do młodych nie mam żalu ale starszy gość co jakiś czas odbija się od nas sądząc, że szarpaniem sam coś ugra. Docieramy do Łosia, lekko zwalniam, chłopaki szarpią na podjeździe i to szarpanie im nie wychodzi na dobre, bo stałym tempem około 15-18km/h zostawiam ich w tyle. Przed sobą na szczycie widzę Arka, zjazd do Leszczyn jadę już sam, a potem nie mogę go dojść (jechał, jak się okazało, z jakąś grupką). Widzę go znów na kolejnym podjeździe, połykam kolejnych MayDayów i wspólnie z dwoma starszymi zjeżdżam szybko od przekaźnika do Uścia, gdzie dobijamy do Arka. Od tej pory pracuję na Niego - pociąg do Uścia, potem podjazd, gość z MayDaya odpada, na hopkach doganiamy wcześniejszego współtowarzysza Arka na ognistym Pinarello i całą tą grupę prowadzę dalej. Po zjeździe do Łosia błąd taktyczny - Arek wyszedł na przód, a potem oznajmił mi, że idzie na koło.. ale miejsca na kole już nie było, zajął je ognisty Pinarello. Zaczynam rozprowadzanie, ale bez pośpiechu, zakręt do mety na spokojnie i przyspieszam ponad 40km/h dopiero na 400m przed finiszem. Potem zrywam, zyskuję około 4 rowery przewagi i.. i tak mógłbym już do mety, ale przysiadłem spojrzeć czy nie da się z rozprowadzeniem brata czegoś zrobić. Arek i gość na Pinarello (z Hellmostu) dopiero 200m przed kreską rozpoczęli finiszować, Arek wygrał na kresce wychodząc przeciwnikowi z koła, wyprzedził go o koło rowerowe :) Bardzo fajnie.
Nie, nie jestem zadowolony z jazdy. Upatruję mojej straty w zajechaniu na gonieniu z Hańczowej, nie miałem potem mocy aby ciągnąć pod górę. Może za rok będzie lepiej...;)
Wyścig był mocno obstawiony: chłopaki z Czai (zwycięzca Klasyku jechał w reprezentacji Małopolski na MWG), kilka mocnych person z Maydaya i Vitesse. Tempo mocniejsze niż w zeszłym roku, właściwie głównie z powodu kilku zorganizowanych grup kolarskich.
odpadam na podjeździe z Uścia © wojtekjg

samotny podjazd na Bielankę © wojtekjg

szczyt podjazdu w Bielance © wojtekjg

ostry zakręt na końcu zjazdu do Leszczyn © wojtekjg

drugi podjazd z Uścia © wojtekjg

podjazd i polewanie wodą © wojtekjg

grupa na podjeździe © wojtekjg

podjazd z Uścia G. © wojtekjg

fotka z finiszu - chyba jedna z najlepszych zrobionych, uchwycona pefrekcyjnie: Arek(po lewej) zwycięża, ja się już cieszę po rozprowadzeniu :) © wojtekjg


CLIMB: avg-4%, max-10%
FAT:7,8g

Dane wyjazdu:
70.99 km 0.00 km teren
02:14 h 31.79 km/h:
Maks. pr.:59.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:680 m

Do Kąt(ów) z rana?

Wtorek, 1 maja 2012 | Komentarze 0

Gorlice-Bednarka-Nowy Żmigród-Kąty-Brzezowa-Mrukowa-Bednarka-Gorlice

Tak się jakoś złożyło, że musiałem podjechać z rana do Kątów na spotkanie ze współpracownikami. Z rana mgiełki stopujące lekko w dolinkach, potem deprymujący wiatr. I nagły przeskok z lekkiego chłodu w żar słońca wraz z jego wzejściem.

CLIMB: avg-2%, max-9% (na kilku wzniesieniach)
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
53.86 km 0.00 km teren
01:51 h 29.11 km/h:
Maks. pr.:60.00 km/h
Temperatura:31.0
Podjazdy:445 m

Niedzielnie

Niedziela, 29 kwietnia 2012 | Komentarze 0

Gorlice-Folusz-Cieklin-Radość-Lipinki-Kryg-Libusza-Gorlice

Grupką szosowców podwozimy chłopaków na góralach w stronę startu Pucharu Smoka w Łężynach. Ja akurat skręcam wcześniej walcząc sam z super mocnym wiatrem do domu.

CLIMB: avg-2%, max-8% (do Folusza)

Dane wyjazdu:
57.82 km 0.00 km teren
01:45 h 33.04 km/h:
Maks. pr.:58.50 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:422 m

Nocna pętla

Sobota, 28 kwietnia 2012 | Komentarze 1

Gorlice-Biecz-Rzepienniki-Turza-Moszczenica-Gorlice

Wyjeżdżam z zachodem słońca, wracam przed kinem nocnym. Nareszcie powiało dobrze, przynajmniej do Biecza.

CLIMB: avg-3%, max-6% (na prawie każdym podjeździe)
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
52.81 km 0.00 km teren
01:45 h 30.18 km/h:
Maks. pr.:74.00 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy:572 m

Odwrócona Tour de Magura

Piątek, 27 kwietnia 2012 | Komentarze 2

Gorlice-Małastów-Pętna-Banica k/Gładyszowa-Gładyszów-Przełęcz Małastowska(602m)-Sękowa-Dominikowice-Gorlice

Niby Arek zarzekał się po raz kolejny, że już więcej ze mną na rower nie wyjdzie, ale jednak skusiła go wizja koła pod wiatr w górę do Banicy ;)
Jedziemy sobie na zmianach pod wiatr nad Krzywą, potem żwiry do Gładyszowa i wyjazd na przełęcz już bez słońca. W dół zawiewa fajnie więc dokładamy ile się da do pieca, w Sękowej, na prostej przed kościołem (chwilę wcześniej mija nas Mateo wożący się samochodem...;)) robię lead out dla sprintu Arka. Powoli ładnie zaczynają te elementy wychodzić.


dziury w Pętnej © wojtekjg

na górkę, do Banicy © wojtekjg

Żwir utrudnia zjazdy do Gładyszowa © wojtekjg

w stronę słońca, do Gładyszowa © wojtekjg

frunę w stronę przełęczy ;) © wojtekjg

pogoń za biegaczem © wojtekjg


CLIMB: avg-2%, max-10% (pewnie w Banicy)

Dane wyjazdu:
77.43 km 0.00 km teren
02:15 h 34.41 km/h:
Maks. pr.:66.00 km/h
Temperatura:23.0
Podjazdy:587 m

Wietrzne pandemonium

Czwartek, 26 kwietnia 2012 | Komentarze 4

Gorlice-Biecz-Rzepienniki-Gromnik-Ciężkowice-Staszkówka-Moszczenica-Zagórzany-Gorlice

Wiatr niesamowity: mocny i równo na północ. Do Gromnika średnia pod 39km/h, z wiatrem raz pomagającym a raz nie, można było podciągnąć na podjazdach, ale przeczekiwałem na Arka. Za to On podciągnął nas potem na odcinku w dół od Rożnowic. Od Gromnika zmiana kierunku jazdy i walka pod wiatr, miejscami ledwo ciągnąłem 30, starałem się trzymać pod 35, ale zostałem poproszony z tyłu o przystopowanie. W Ciężkach wybieramy podjazdy przez Staszkówkę, żeby być osłoniętymi od wiatru. Do końca wyjazdu albo hamował albo rzucał po rowach.


CLIMB: avg-3%, max-13% (podjazd z Ciężkowic)

Dane wyjazdu:
61.36 km 0.00 km teren
01:53 h 32.58 km/h:
Maks. pr.:68.00 km/h
Temperatura:19.0
Podjazdy:610 m

Jak pogórze to tylko wietrzne

Środa, 25 kwietnia 2012 | Komentarze 2

Gorlice-Łużna-Zborowice-Bobowa-Stróże-Biała Niżna-Gródek-Szymbark-Gorlice

Wiatr się wzmocnił i wiał chyba z każdej strony, zdawało się, że tylko przez kilka chwil pomagał. Pomimo tego szliśmy z Arkiem jak ogień: na wolnych zmianach, po sporych podjazdach, na szybkich zmianach pod mocny wiatr i z szybką końcówką siłową pod wiatr do Gorlic.
Przed zjazdem do Zborowic © wojtekjg

zjazd neistety - pod wiatr © wojtekjg

dojeżdżamy do serpentynek © wojtekjg

PKP ma się nawet dobrze w tym rejonie © wojtekjg

zjazdy z Gródka w stronę Szymbarku © wojtekjg



CLIMB: avg-2%, max-11% (w kilku miejscach)

Dane wyjazdu:
59.27 km 0.00 km teren
01:57 h 30.39 km/h:
Maks. pr.:55.50 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy:617 m

Tour de Magura

Środa, 25 kwietnia 2012 | Komentarze 0

Gorlice-Dominikowice-Małastów-Przełęcz Małastowska(602m)-Gładyszów-Banica k/Gładyszowa-Pętna-Małastów-Dominikowice-Gorlice

Dawno nie robiłem tej pętli. Wiatr dziś niby niewielki ale upierdliwy, bo zmienny - raz z boku, podczas powrotu w twarz, nie wiadomo czego się spodziewać. Czas podjazdu niezły (8:49) ale do poprawienia - na koniec złapał mnie mocniejszy czołowy wiatr i samochody z naprzeciwka. Dziś całość z blata (50T), podjazd 50/23. W Gorlicach słonecznie ale chłodno, za Magurą nawet lekki deszczyk, z powrotem w mieście wietrznie ale ze słońcem.


CLIMB: avg-3%, max-11% (na żwirach przed Banicą)
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
57.79 km 0.00 km teren
01:40 h 34.67 km/h:
Maks. pr.:63.50 km/h
Temperatura:16.0
Podjazdy:436 m

Krótko na mocy

Wtorek, 24 kwietnia 2012 | Komentarze 3

Gorlice-Biecz-Rzepienniki-Turza-Moszczenica-Gorlice

Wiatr pomagał podczas rozgrzewania do Biecza, potem boczny lub w zęby. Niby niewielki (do 20km/h), ale wkurzający. Końcówka w niewielkim deszczu.


CLIMB: avg-3%, max-7% (na kilku podjazdach, na dłuższych odcinkach)
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
79.00 km 40.00 km teren
04:08 h 19.11 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:2080 m

Jak "zmarnować" słoneczną niedzielę na taplanie się w błocie, nierówne opalenie i spalenie tylko kilkunastu gramów tłuszczyku

Niedziela, 22 kwietnia 2012 | Komentarze 6

Cyklokarpaty Rzeszów, dystans Giga
Co tu pisać - nie wygrałem ;)))

minusy:
-jestem dupa na zjazdach w terenie, gdy tylko robi się miętko pod kołami od razu zwalniam,
-policja prowadząc 'przejazd honorowy' nie wie ile to jest 20km/h, bo taka miała być jego prędkość. A za to gnaliśmy wąskimi ścieżkami rowerowymi po 40km/h, a ja jak zwykle zostałem odcięty przez spowalniaczy i nie potrafiących jechać prosto i bezpiecznie w peletonie,
-co nadrabiałem na stromych podjazdach asfaltowych i szutrach od razu traciłem w terenie, głównie na zjazdach,
-zrąbał mi się licznik, a bez licznika jak bez ręki...

plusy:
+zero awarii roweru,
+zero zgonów, zero skurczy,
+brak wywrotek mimo, że czasem puszczałem te zaciśnięte hamulce w stromym lesie,
+praca nad opalenizną ;)
+ładne widoki na trasie, trudne podjazdy asfaltowe, kilka technicznych zjazdów terenowych,
+zdublował mnie (chyba) tylko Larry Zębatka - pierwszy raz widziałem go na żywo w akcji i jestem pod dużym wrażeniem.

Dane dystansu z danych organizatora, czas z pulsometru (4:23) minus pi raz oko 2 postoje na bufecie, postój przy rozbitku z Rymanowa i zatrzymywania się na namyślanie "zejść czy zjechać".

pod górę szło nawet dobrze... © wojtekjg

fotka pozowana :)))) © wojtekjg

Jak zwykle - zamiast walczyć o punkty - pozuję ;)
pozowanie;) © wojtekjg

miałem dość mocne parcie na szkło © wojtekjg


I bonusik - wideło obrazujące ile prowadziłem rower (migająca pomarańczowo-czarna postać to ja)


Żeby nie było, że tylko ja jechałem - walka Arka:
siakiś podjazd na maratonie © arekjg

jeden z podjazdów © arekjg


Jeszcze kilka cudnej urody zdjęć - widać, że wolno jechałem, bo udało mi się znaleźć się na sporej ilość ujęć ;)
cyklo Rzeszów - pierwszy lasek © wojtekjg

ostatni zjazd przed 'metą' © wojtekjg

Damian pruje do mety © wojtekjg


Spaliłem tylko 30g tłuszcza - mało jak na tą trasę.