Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 292315.63 kilometrów w tym 4894.57 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.81 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

[ 50-100km ]

Dystans całkowity:95025.11 km (w terenie 2069.60 km; 2.18%)
Czas w ruchu:3630:28
Średnia prędkość:26.12 km/h
Maksymalna prędkość:90.50 km/h
Suma podjazdów:1037103 m
Maks. tętno maksymalne:192 (100 %)
Maks. tętno średnie:168 (87 %)
Suma kalorii:78339 kcal
Liczba aktywności:1338
Średnio na aktywność:71.02 km i 2h 43m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
76.60 km 0.00 km teren
02:04 h 37.06 km/h:
Maks. pr.:77.65 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:896 m

Główny start sezonu! Gorlicki Rajd Rowerowy!

Sobota, 28 czerwca 2014 | Komentarze 4

Ogień od 2km, potem lekkie czekanie na Arka i Rafała, którzy urwali się z grupy i postanowili trochę opóźnić moją solówkę ;) IMO dałoby się uciąć z 5 minut na czekaniu na nich pod górki i na zjazdach do Folusza, i około 10 minut na interwałowym odcinku do Jasła. Koło Biecza dość wożenia się i jadę sam. (A liczyłem na 1:50, było to realne :)).
Do Żmigrodu pod wiatr lub z mocnym bocznym, co działało trochę na pełne koło z tyłu, do Jasła niby pomaga ale nie do końca (norma przy mocnym), od Jasła wmordewind konkretny.
Na mecie fajny poczęstunek, przyjemna atmosfera rajdu. Pogoda, mimo wiatru, udała się super.
CLIMB: 3/9%


Dane wyjazdu:
72.20 km 0.00 km teren
01:54 h 38.00 km/h:
Maks. pr.:72.61 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy:514 m

Svidnik Tour

Niedziela, 22 czerwca 2014 | Komentarze 0

Wyjątkowo wcześnie dojechaliśmy tym razem na miejsce, co pozwoliło na dłuższe rozkładanie się i rozładowanie zwyczajowej atmosfery przedwyścigowej. I pogoda zrobiła się fajna na strat o 10 - z lekkiego chłodu przeszło w wietrznie ale słonecznie.
Pierwszą glebę zaliczyłbym już na drugim rondzie, bo jechałem po wewnętrznej. A potem zwyczajowy przód i jakieś skoki. Po 5km jedziemy z Arkiem na pozycjach w pierwszej dziesiątce i dyskutujemy o tym czy nie bolą go za bardzo nogi i czy spieprzamy z grupy. Na Arkowe "notojedź" pomykamy pod wiatr, peleton nas puszcza, bo jestem w czarno-białym czasowym stroju i pewnie sądzą, że jesteśmy z dwóch drużyn. Niestety jest pod wiatr, męczymy strasznie - 45-48km/h, nagle podmuch i spada do 42. Ale chłopaki hamują peleton, momentami mieliśmy nawet pewnie ponad minutę przewagi. Decydujemy, że po skręcie w prawo, jak nie będzie dobrze wiało, jemy po żelku i czekamy na grupę. I nie wieje dobrze, kończymy po 20km jazdy. Dajemy się złapać na wniesieniu, na zjazdach już jesteśmy w połowie grupy. I praca drużynowa. Aż miło było zobaczyć pomarańczowy pociąg na czele peletonu. Ciągle kasacje, nadawanie tempa, czasem spływałem do tyłu i musiałem przebijać się na wąskich drogach, kilka razy mało nie szorowałem rowu - jednak bezpieczniej jest na przodzie. Ostatnie kilometry przed podjazdem kasujemy co trzeba, dajemy się tylko wyszaleć Majowi (żeby się sam ujechał ;)), jest ciągle pod wiatr, momentami mocny. Skręt w prawo i podjazd, mocne przyspieszenie na pierwszej rampie (około 8%). Czuję, że będzie bolało, ostrożnie chcę wyprzedzić tych przede mną z lewej, a w tym czasem od prawej w tylne kolo wali mi Słowak. Odbija się ode mnie i kładzie na asfalcie, a razem  nim kładą się 4 osoby, w tym Arek i Marcin. Pech. Zatrzymuję się i czekam aż się pozbierają, podjeżdżamy sobie spokojnie i pracujemy do Svidnika razem (znów pod wiatr, zmienił się skubany..czasem było tak tragicznie, że na płaskim ledwo trzymałem 30km/h).
Bardzo żywy wyścig, pechowo z tą kraksą, ale cóż..dobrze, że prędkość była mała. Niesamowite zadowolenie z pracy drużynowej. Seba kończy wysoko w open i 3m. w kategorii :)

CLIMB: 3/9%


Dane wyjazdu:
67.00 km 0.00 km teren
02:08 h 31.41 km/h:
Maks. pr.:71.25 km/h
Temperatura:23.0
Podjazdy:610 m

Dojazd na start, powrót z grupą do Gorlic

Czwartek, 19 czerwca 2014 | Komentarze 0

Gorlice-Ropica; Nowica-Gładyszów-Uście-Brunary-Ropa-Szymbark-Gorlice

Z rana lekko spóźnieni napieprzamy z Arkiem na strat czasówki. Po zawodach momentami mocniejsza jazda z chłopakami (bracia Chłanda, Mateusz, WojtekK, Wiktor, PiotrekM, Arek) - skaczą na tych górkach aż mi się pali wszystko w udach. Wiatr też daje popalić.
CLIMB: 4/10%


Dane wyjazdu:
63.20 km 0.00 km teren
01:59 h 31.87 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy:378 m

Środa

Środa, 18 czerwca 2014 | Komentarze 0

Gorlice-Biecz-Trzcinica-Osobnica-Harklowa-Biecz-Gorlice

Zły wiatr, zły!
CLIMB: 2/7%
Kategoria [ 50-100km ], niesam, sam


Dane wyjazdu:
72.30 km 0.00 km teren
02:02 h 35.56 km/h:
Maks. pr.:70.88 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy:1044 m

Bardejovske preteky

Niedziela, 15 czerwca 2014 | Komentarze 0

Jakie szczęście, że za Konieczną inny świat pogody niż u nas - całe ściganie świeciło słońce. Wiał niestety super-mocny wiatr do tego. Asfalty tylko miejscami zgryzione, w większości dobre. Nerwowości w peletonie nawet nie tak dużo, tylko ze 3 razy zaliczyłbym pobocze/rów/samochód. Cięgłem i cięgłem, kasowałem lub starałem się kasować ucieczki, potem umierałem pod wiatr na drugiej rundzie (aż stawałem w miejscu), a odpuściłem na ostatnim podjeździe, 3km do mety. Trasa taka trochę Jarna klasika - interwały i płasko, a na koniec podjazd. Naprawdę przyjemnie.
Seba całkiem ładnie - 5Open.
CLIMB: 5/12%


Dane wyjazdu:
59.47 km 5.50 km teren
02:39 h 22.44 km/h:
Maks. pr.:48.50 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:126 m
Rower:

Gorrce i w końcu powrót

Piątek, 13 czerwca 2014 | Komentarze 0

Zielenica-Przeł.Knurowska-Tylmanowa-Nowy Sącz

Po zimnej nocy dość słoneczny poranek i wszystko zapowiada się początkowo fajnie. Do czasu - 5 km przedzierania się po wiatrołomach zajmuje mi ponad godzinę (rower z 35kg, pnie do 1,2m wysokości plus stromizny, gdzie powyżej -30% nie jechałem). Dość spokojnie pedałuję w słońcu i zimnym wietrze do Sącza.
CLIMB: 3/18%
Mapka z 3 dni:
Route 2,648,678 - powered by www.bikemap.net
Widoczek na zjazd z rana
Widoczek na zjazd z rana © wojtekjg
"szlak rowerowy" © wojtekjg No to już przesada
No to już przesada © wojtekjg

Dane wyjazdu:
78.97 km 0.00 km teren
02:23 h 33.13 km/h:
Maks. pr.:58.69 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy:646 m

Niedziela jak to niedziela

Niedziela, 1 czerwca 2014 | Komentarze 3

Gorlice-Biecz-Jasło-rundka honorowa przez miasto-Dębowiec-Folusz-Rozdziele-Wapienne-Sękowa-Gorlice

Bez śniadania na Grosar. I jazda pod wiatr na Jasło. Przed Święcanami dobijam do uciekającego Rafała, najwyraźniej niezadowolonego z braku skrętu na Szerzyny, dociskam na następnym podjeździe i jadę już sam. Proste do Jasła pod 50kph, walę na rynek ale zbiórki JSC nie ma. Powrót na skręt na Dębowiec, jedyny kawałek z wiatrem i do skrzyżowania mordowanie pod wiatr. To samo dalej, dziś byłby dobry dzień na Magurę lub prolog CJM - bez pedałowania 30 na godzinę ;) Rozjazdowa końcówka do Gorlic, dalej pod b.mocny wiatr.
CLIMB: 3/9%
Kategoria [ 50-100km ], niesam, sam


Dane wyjazdu:
53.22 km 1.00 km teren
02:00 h 26.61 km/h:
Maks. pr.:65.12 km/h
Temperatura:17.0
Podjazdy:881 m

Tak na koniec miesiąca

Sobota, 31 maja 2014 | Komentarze 0

G-Stróżówka-Bystra-Szymbark-Ropa-Wawrzka-Ropa-Szymbark-Bystra-G

Jakieś strome górki po bokach głównych dróg, Wawrzka po płytach, gruntówka w lesie. Jakieś ogólne zamulenie i niedobry, momentami mocny wiatr - jak wyjeżdżam jest jakiś z boku, jak wracam to wieje w twarz, czuć go nawet na podjazdach.
CLIMB: 7/21%
Route 2,627,514 - powered by www.bikemap.net
Kategoria [ 50-100km ], sam


Dane wyjazdu:
57.78 km 0.00 km teren
01:47 h 32.40 km/h:
Maks. pr.:68.07 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:782 m

Kolo sabinowskych pretekov

Sobota, 24 maja 2014 | Komentarze 0

Na starcie przy urzędzie miasta burdel - juniorzy z licencjami mają jechać z mastersami, reszta z młodszą kategorią, nie potrafią się odnaleźć, wszystko się przedłuża o ponad 40 minut. Start spokojny za samochodem aż do około 16km, jedziemy z WojtkiemK. w szpicy na zmianach z braćmi Słowakami. Objechaliśmy wcześniej trasę samochodem, wiedzieliśmy czego się mniej więcej spodziewać. Górka na dojeździe okazała się mini-hopką, nawet na przodzie peletonu szedłem jak po płaskim, aż się zdziwiłem. Na rudzie lekkie przyspieszenie, pierwszy podjazd pod wiatr, z super asfaltem, o dziwo - dalej się trzymam, nawet przechodzę do przodu bez problemu. Rozprostowuję nogi za grupą ze dwa razy ale przy tej atmosferze w powietrzu (wietrzyk, tuż po/przed burzą) nie było sensu. Na mega-dziurawym zjeździe gonimy w ogonie z Mateuszem, nie jest dobrze, wszystko strzela, bidony lecą na boki, ludzie jadą nieostrożnie. Kolejna runda i znów o dziwo bez problemu się trzymam pod górę. W międzyczasie Wojtek zrzuca łańcuch za korbę i kończy za grupą (ciężko dogonić po prawie minucie straty), przesuwam się na przód przed zjazdem po dziurach. I idzie fajnie dopóty dopóki koleś w triatlonowej koszulce nie zajeżdża mi przed kołem na dziurach. Odpuszczam już na końcu rundy, jakoś bez sensu wydawało mi się (w tamtej chwili) narażanie sprzętu i siebie (sprzętu jako pierwszego ;))). Dojazd do mety, kibicowanie reszcie, pogaduchy z wracającymi z gumami i innymi usterkami (może dobrze zrobiłem z tym wycofem?), podawanie kranówy Sebie, czekanie na zakończenie i zjazd do Sabonova.
Obeszliśmy się z lekkim niesmakiem. Organizację da się przeżyć, dziurawa i ryzykancka trasa nas trochę dobiła. Tylko Mateusz skończył w grupie, dodatkowo tylko Seba przejechał całą trasę, reszta zrezygnowała z tego czy innego powodu. Patrząc przez pryzmat wypadkowości  i późniejszego upału - barrrdzo dobrze zrobiłem dając se siana z jazdą.

CLIMB: 3/8%


Dane wyjazdu:
59.65 km 0.00 km teren
01:54 h 31.39 km/h:
Maks. pr.:66.62 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:589 m

Czwartkowa chwila z rowerem

Czwartek, 22 maja 2014 | Komentarze 0


Miałem nadzieję, że do Rzepiennika będzie mnie pchało fajnie, a było miejscami pod mocny wiatr. Jak? Do tej pory nie wiem. Tragedia zaczyna się od skrętu na Turzę, tragicznie jest na górze w Kwiatonowicach, tragiczne korki (w ten upał!) w mieście. I topiące się powoli asfalty.
CLIMB: 3/7%
Kategoria [ 50-100km ], sam