Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Gorlice. Mam przejechane 227113.03 kilometrów w tym 3442.62 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 26.18 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2011

Dystans całkowity:1847.72 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:64:19
Średnia prędkość:27.61 km/h
Maksymalna prędkość:79.10 km/h
Suma podjazdów:5190 m
Suma kalorii:3135 kcal
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:59.60 km i 2h 17m
Więcej statystyk

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dane wyjazdu:
19.10 km 0.00 km teren
00:39 h 29.38 km/h:
Maks. pr.:65.00 km/h
Temperatura:26.0
Podjazdy: m

Poobiednie

Wtorek, 31 maja 2011 | Komentarze 1

Wyjeżdżam z Miasta, a tu burza na horyzoncie. Trzeba było wracać, po drodze zaliczam jeszcze jakiś podjeździk. Zaczyna kropić.
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
49.28 km 0.00 km teren
02:08 h 23.10 km/h:
Maks. pr.:50.30 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Gorlice-Bartne-Gorlice

Poniedziałek, 30 maja 2011 | Komentarze 0

Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
102.00 km 0.00 km teren
03:28 h 29.42 km/h:
Maks. pr.:70.20 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Rozjazd z klubem+Szymbark

Niedziela, 29 maja 2011 | Komentarze 3

Przez Biecz-Rzepienniki-Gromnik-Ciężkowice-Bobową (tu zostawiam grupę i jadę na Szalową)-Bystrą (fajny podjazd)- Szymbark i do Gorlic.

Poobiednie do Szymbarku, podczas powrotu łapię ciężarówkę od samego skansenu do Gorlic :)

Dane wyjazdu:
120.00 km 0.00 km teren
03:38 h 33.03 km/h:
Maks. pr.:77.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy:1540 m

Jarná klasika 2011

Sobota, 28 maja 2011 | Komentarze 6

Po kraksie na około 90km straciliśmy z Sebastianem kontakt z grupką z przodu, co zrzuciło nas o jakieś 20 miejsc.

Ale - od początku.

Po rejestracji, krótkiej rozgrzewce, wepchaniu się na 3 linię na start, minucie ciszy za tragicznie zmarłych ostatnio kolarzy i kilku słowach sędziego (o bezpieczeństwie na trasie - potem w najgorszych chwilach przypomniałem sobie o tej przemowie... :)) ruszamy. W dół i po suchym, na szczęście. Od razu jest nerwowo, hamulce piszczą, gościowi koło nas pęka dętka z niesamowitym hukiem. Mała hopka i znów zjazd, chłopaki z klubu prowadzili nawet ze dwa razy peleton. Na dole policia jednak kieruje nas na ścieżkę rowerową. Dobrze, że tu nie zaczęło lać, bo skutki mogłyby być tragiczne - asfalcik jest nowy, nawet suchy dość śliski, wąski na 3 m, jedziemy dwójkami. Dostaję opie...ol od wymijających mnie gdy puszczam koło za grupkami (nie moje tempo), na boki lecą bidony i pompki, szczególnie na drewnianych mostkach. W końcu wjeżdżamy na główną. Ale po kilku chwilach zaczyna padać, tuż przed dojazdem do Kezmaroka. Huncovce, wioska cygańska i podjazd już w deszczu, peleton się rwie ale na chwilę. Rzeka płynie po ulicy, widzimy z daleka błyskawice nad Popradem. Czasem popaduje grad, boli mnie prawa część twarzy od mocno zacinającego deszczu z gradziną. Za Svabovcami wszystko się rwie, zostają grupki. Jedziemy nawet kilkanaście kilometrów w klubowej trójce, czasem prowadząc grupkę. Kilka razy ktoś uciekał do przodu, jako choleryk wyrywałem się na małych podjazdach albo zaczynałem gonić ale grupa siadała mi tylko na koło zamiast współpracować. Koniec końców dociągam do podjazdu pod strefę bufetową i daję spokój. Sebastian myka gdzieś do przodu, Damian został chwilę wcześniej. Na bufecie dają mi banana choć wolałem arbuza ale się nie zatrzymuję, mało nie wpadam do rowu bo na zjeździe od razu zakręt a ja obieram banana zamiast trzymać kierownicę. Dochodzę grupkę Seby, zaczynają się fajne interwały, można by tu podgonić i odczepić kilku zawodników ale chyba tylko ja myślałem o czymś więcej niż dojechaniu do mety :). Chwila ciepła, a nawet słoneczka i formujemy większą grupkę. No i Strba i upadek. Sebastian goni, ja zostaję, poprawiam jeszcze licznik i jadę w swoim tempie. Po dojeździe do super-prostych wzdłuż autostrady widzę Sebastiana w oddali - mija kolejnych maruderów i pruje w dół. Zaczynam gonić, dobrze by było jechać w górę razem. Po drodze dogania mnie pociąg Subaru Prinz MTB Team plus 2 Bikeholików, łapię się, daję zmianę i odczepiam ich. Już, już łapię Sebastiana gdy dochodzi mnie większa grupka, pokazuję mu, że łapiemy się ich. Niestety - po traumie poprzedniego zakrętu kolejny ostry w lewo biorę spokojnie i grupa mnie odczepia. Pierdzielę - nie gonię, lubię podjeżdżać sam. Daleko, daleko widzę pomarańczowy trykot Nieustraszonego Lidera Grupetta jadącego wraz z Michałem Rejzą, uśmiecham się do kamery i zaczynam jeść batoniki (wypiłem tylko pół litra płynów, zjadłem żel i mus i pół tego nieszczęsnego banana). Podjazd na spokojnie, mam zapas żeby gonić ale wolę spokojnie podjeść. Na około 1100m npm wjeżdżam w mgłę, ostatnie agrafki i płasko - Vysne Hagy. Nie gnam ale trzymam tak z 35-37kmh, wyprzedza mnie jakiś Czech, puszczam go, niech se jedzie, na końcu jest ściana.
Zakręt i finisz. 3km. Z góry już zjeżdżają. W połowie mija mnie Paweł, nie widzę u niego uśmiechu, raczej pomieszanie zmęczenia z ulgą. Wrzucam co mam, czyli 39/25, i w górę. Równym rytmem, na zakrętach częściej po zewnętrznej, siedząc. Gość przede mną widząc oznaczenie 2km do mety daje se siana, dopinguję go do dalszej jazdy ale zmyka w dół. Mijam Sebę, myślałem, że się złapie ale został z tyłu, mijam Michała. Ostatnia spinka i w miarę połoga końcówka. Widzę przede mną dwóch Czechów, w tym tego, który mnie wyprzedził, jestem na tyle świeży, że staję na pedały i dopingowany przez organizatorów biorę go wjeżdżając na metę kilkanaście sekund szybciej - mimo zaznaczenia tego nawet przez spikera w wynikach i tak jestem za nim :). Na mecie są arbuzy ale zaczęło lać. Czekam na Sebę, widzę trzęsących się Bikeholików w tym Krzyśka Szarego, próbujących wypić teply ovocny caj. Czekam na Sebastiana, potem zjeżdżam. Powoli, bo wychodzi słońce i chcę popatrzeć na Łomnicę :) Podczas przebierania zaczyna lać, jemy posiłek "regeneracyjny" (grochówa i risotto), i spadamy.


Nie dziwię się,że tyle osób zrezygnowało, pogoda była fatalna, miejscami niebezpieczna dla życia (pioruny waliły w pola rzepaku około 200m od nas), awarie nawiedzały wielu (ale niektóre ekipy miały swoje wozy techniczne...zresztą - pomagające czasem zawodnikom dojść do grupki ...).
Najwięcej nadrobiłem na ostatnim odcinku. Podjazd - miodzio :)
Paweł Źrebiec, najlepszy z Grupetta Gorlice, uplasował się na bardzo ładnym 26. miejscu z czasem 3:17:46.


Dane z pomiaru organizatora (i liczników kolegów), bo licznik zaczął wariować po upadku:
Czas 3:37:37
78/151 (187 startujących)
Ekipa przed startem
radość przed Jarną klasiką, Stary Smokovec © wojtekjg


EDIT
Uśmiechy do kamery na podjeździe na Vysne Hagy coś dały i - mamo, tato, jestem w telewizji!! Dwa rozmazane zrzuty z ekranu tej relacji niech będą pokazem mojej dumy z siebie samego:)
uśmiech do kamery 1 © wojtekjg

znów uśmiech do kamery © wojtekjg



Dane wyjazdu:
13.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Nocny kruzyn' po mieście :)

Piątek, 27 maja 2011 | Komentarze 0

Jak przyjemnie jest nocami w Gorlicach - samochodów prawie nic, wiatr ustał, tylko część obwodnicy nieoświetlona, słychać tylko powoli zanikające skrzypienie prawego pedała i szum powietrza na lemądce :))
Kategoria [ 0-50km ], sam


Dane wyjazdu:
164.87 km 0.00 km teren
06:50 h 24.13 km/h:
Maks. pr.:57.80 km/h
Temperatura:
Podjazdy:1290 m

Słonecznie i pracowicie

Czwartek, 26 maja 2011 | Komentarze 4

Gorlice-N.Żmigród-Bóbrka-okolice Rymanowa i Iwonicza-Rymanów Zdrój-Daliowa-Mszana-Chyrowa-N.Żmigród-Gorlice



kokpit © wojtekjg

Centrum dowodzenia. Warto zwrócić uwagę na celownik do rozjeżdżania żab na asfalcie, profesjonalnie przypięty GPS - dwoma recepturami :) oraz dzwonek do przepędzania kur z drogi
okolice Dukli © wojtekjg

Okolice Dukli
okolice Rogów © wojtekjg


tory w Milczy © wojtekjg

Milcza - torowisko w stronę Bieszczadów
serpentynka na przełęcz © wojtekjg

Nareszcie zagnało mnie w stronę przełęczy nad Królikiem Polskim - już dawno chciałem ją zrobić, ale jakoś nie po drodze była. Serpentynka daje niezłą zapowiedź podjazdów Bieszczadzkich.
A z góry fajne widoczki w stronę ostatnich pasm B.Niskiego (na horyzoncie m.in. Kanasiówka):
widoczki z przełęczy1 © wojtekjg

Kanasiówka w oddali © wojtekjg

znów widoczki z przełęczy © wojtekjg


W Mszanie położyli nowy asfalt, ciągnie się aż do Chyrowej - zmieniło to moje plany przejazdu przez Polany, bo teraz jazda, nawet z bocznym wiatrem, w górę dolinki to poezja. Na górce jak zwykle pamiątkowe zdjęcie ze spojrzeniem w Dolinę Jasiołki:
nad Mszaną, Beskid Dukielski © wojtekjg

Wiatr dziś - masakra, dopiero po 120km zaczął wiać w moją stronę, wcześniej był dokładnie w twarz. Ale przynajmniej chłodził. Na niebie zero jakiejkolwiek chmurki.

Dane wyjazdu:
19.48 km 0.00 km teren
00:44 h 26.56 km/h:
Maks. pr.:53.40 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

Moszczenica+miasto

Środa, 25 maja 2011 | Komentarze 0



Dane wyjazdu:
47.40 km 0.00 km teren
01:41 h 28.16 km/h:
Maks. pr.:73.40 km/h
Temperatura:27.0
Podjazdy: m

Przedobiednie pięćdziesiąt

Wtorek, 24 maja 2011 | Komentarze 5

Szybko i konkretnie przez górki wokół Klimkówki (na trasie: Gorlice-Bielanka-Leszczyny-Kunkowa-Uście-Klimkówka-Łosie-Bielanka-Gorlice) z Bartkiem. Trzy razy miałem 70kmh, Bartek z raz chyba ponad osiem dych.
Kategoria [ 0-50km ]


Dane wyjazdu:
24.90 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m

kręcenie dookoła Gorlic

Poniedziałek, 23 maja 2011 | Komentarze 3

Przekręcamy kilka kaemów z Arkiem w okolicy - ja na Marysi Meridce z nowiutką 'lemądką' :) a brat na mojej drugiej Meridzie.
Lemondkę mam raczej pod turystykę, żeby myśleć o jakimkolwiek time trailu musiałbym zejść 10cm niżej z pozycją. Ale na razie jest fajnie.Zawsze można powiesić na takiej torbę z zakupami:)) .
zabawy rowerowe © wojtekjg

Arek przyspiesza
Arek na Meridzie © wojtekjg

zabaw rowerowych cd © wojtekjg

W Szymbarku pod sklepem spotykamy Mateusza, który zamiast jeździć ściemnia - a to, że łańcuch się zerwał, a to że przerzutka czy coś... :)))

Wzorem wielu juserów wyznaczyłem sobie cele na sezon 2011 :)

Dane wyjazdu:
86.70 km 0.00 km teren
02:57 h 29.39 km/h:
Maks. pr.:62.70 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m

Nosz korba mać...

Niedziela, 22 maja 2011 | Komentarze 5

Plan miałem wyśmienity - wyjechać wcześnie, żeby zdążyć przed burzą, zrobić rzetelny trening siłowy na górkach na około 130km .. - to se poćwiczyłem - rękę,

prawą (bez skojarzeń),

podczas dokręcania śruby.

Dołączył się sympatyk Grupetta - Darek i razem mkniemy przez hopki w stronę N.Żmigrodu. Mijamy rowerzystów przed Foluszem (jeden jedzie do Ustrzyk :) zabiera się chwilę z nami, nawet daje zmianę /co mnie trochę irytuje :P /, ale odpada na góreczce przy Mytarce) i na Osobnicy pierwszy raz dokręcam śrubę do korby. Potem powtarzam to jeszcze kilka razy aż do Kątów. Na całe szczęście na podjeździe pod Przeł.Hałbowską (fajnie wszedł, 14.41min) śruba trzymie.
Zjeżdżamy z powrotem, wyjeżdżamy na Brzezową w stronę Mrukowej i znów muszę dokręcić. Jakaś kurwica mnie przez chwilę bierze ale zaraz przechodzi - co ja się będę ... przynajmniej się poopalam:P.
Za Pielgrzymką mówię Darkowi, żeby jechał, nie ma sensu, żeby męczył się za mną, a ja na kolanach w rowie przykręcam znów tę cholerną śrubkę.
I tak co 5kaemów - pit stop, zakręcanie na max, kilka obróceń i znów.
Zniszczyło mi to kadencję, zniszczyło trasę, wyniszczyło multitoola (ten akurat nie mój ino Arkowym jest)...
Kategoria [ 50-100km ]