Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi WuJekG z miasteczka Kraków/Gorlice. Mam przejechane 264680.03 kilometrów w tym 4258.82 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.93 km/h.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy WuJekG.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
569.50 km 7.00 km teren
20:33 h 27.71 km/h:
Maks. pr.:56.20 km/h
Temperatura:12.5
Podjazdy:2501 m
Rower:Sauron(i)

MRDP 2

Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 | Komentarze 0

Chreptowce-Krynki-Kruszyniany-Gródek-Narewka-Hajnówka-Kleszczele-Siemiatycze-Sarnaki-Konstantynów-Terespol-Kodeń-Slawatycze-Włodawa-Świerże-Zosin-Hrubieszów-Tomaszów Lubelski-Lubaczów-Opaka

Zaczęło się akurat dobrze spać i zadzwonił budzik. Jak zwykle. Około 2 w nocy przestało padać. Wciągam jajecznicę śniadaniową, ubieram się nie za grubo i wjeżdżam w lasy. Widać, że ulewy były niezłe, sporo gałęzi wala się po drodze. Widzę z daleka migające lampki choinkowe, po chwili mijam rozpierzchniętą grupkę maratończyków. Krynki przyszły bardzo szybko, potem Kruszyniany i wspominana gruntówka - tragiczna do jazdy bez amortyzatora. W Narewce małe tankowanie i zaczyna się jazda pod wiatr, ale przynajmniej w cieple. Do Siemiatycz zatłoczona i wąska krajówka, kilka razy nerwowa, a w Siemia kolejny krótki popas. Do Terespolu jazda GreenVelo, ścieżką obok drogi. I jedzie się super. Po drodze MORy i postoje leśne z wiatami, naprawdę fajna zrobiła się ta okolica. Mijam Włodawę, łapie mnie w końcu lekka ulewa i skręcam na obiad w barze/pensjonacie w Wolu Uhurskiej. Po obiedzie łapie mnie podwójna tęcza, fatalne nadbużańskie asfalty i mgły nad łąkami. 4 lata temu też byłem tu w okolicach zachodu słońca, nawet rozpoznawałem miejsca, które wtedy przejeżdżałem czy fotografowałem (ba! bez problemu rozpoznałem przystanek i las z poprzednich noclegów!;) ). O zachodzie, przy takich w miarę fajnych temperaturach (mimo przemoczonych butów) to miejsce było naprawdę fajne. Zosin osiągam już nocą, we mgle. Ale robi się cieplej, asfalty się polepszają. W Hrubieszowie tankuję na tym samym Orlenie, na którym podbijałem pieczątkę na liście 4 lata temu (po wyczerpaniu baterii loggera). Zaczynają się hopki Wyżyny Sandomierskiej, aż za Tomaszów jazda jest dość interwałowa, czasem dociskam na górkach. Za Lubaczowem czuję lekkie znużenie, skręcam za znakiem parkingu leśnego i mimo, że nie ma wiato-ławeczki i tak się kładę. Na trawsku. W NRCeto śpiworze. I w mokrych skarpetach. Lekko się trzęsąc.




Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!